Najgłębsze pragnienie Ducha Świętego

Sylwia Sadlik
data10.09.2017 09:00

(fot. Anna Nycz)

Zobaczyłam Kościół, który nie jest skupiony tylko na sobie, ale potrafi wyjść na peryferie i mówić o miłości, jaką mamy w Jezusie. Dziękuję za Papieża Franciszka, który nie tylko głosi jedność, ale jest jej sługą. W sercu poczułam podobne doświadczenie do tego, o którym czytam w Dziejach Apostolskich.


Wiele osób zadaje sobie pytanie, jaki jest współczesny Kościół? Jakie stoją przed nim wyzwania? Dla mnie odpowiedź jest prosta i trudna zarazem, ponieważ Kościół to tajemnica jedności Boskiej i ludzkiej. Możemy go poznać jedynie przez Ducha Świętego - serce Kościoła. Jest On tym, którego nieustanna obecność ożywia Kościół i prowadzi go przez historię, czyniąc go nieustannie młodym i otwartym na niespodzianki. To wszystko przygotowuje Kościół do tego, aby był przystrojoną w klejnoty Oblubienicą, gotową na przyjście w chwale swojego Oblubieńca - Jezusa Chrystusa. To powrót Jezusa staje się celem i błogosławioną nadzieją Kościoła, która jednoczy wszystkich chrześcijan, dlatego Duch Boży jest tym, który nas nieustannie zaskakuje. Jedna z Jego niespodzianek, które przygotował w XX wieku, to wylanie Ducha Świętego na studentów na Uniwersytecie w Pittsburghu w 1967 roku. Od tego wydarzenia datuje się początek Odnowy Charyzmatycznej w Kościele katolickim.


W dniach 1-4 czerwca w Rzymie Odnowa katolicka świętowała 50-lecie tamtych wydarzeń. Nie było to nostalgiczne wspomnienie minionych lat i wydarzeń, ale oczekiwanie na Nową Pięćdziesiątnicę dla całego Kościoła. Przebywając w Rzymie w tamtych dniach, byłam  naocznym świadkiem obchodów jubileuszu. Na Circo Massimo w Rzymie zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi z całego świata, wywodzących się z różnych tradycji chrześcijańskich, aby razem świętować Pięćdziesiątnicę. W sercu poczułam podobne doświadczenie do tego, o czym możemy przeczytać w Dziejach Apostolskich, kiedy ludzie z różnych narodów i posługujacy się różnymi językami oczekiwali wspólnie na Ducha Świętego.

 

Bowiem po raz pierwszy w historii spotkań Odnowy Charyzmatycznej, z inicjatywy papieża Franciszka zostali zaproszeni przedstawiciele Kościołów protestanckich, czyniąc to wydarzenie ekumenicznym. Papież swą decyzją podkreślił fakt, że ruch charyzmatyczny ma swoje źródła w jedności chrześcijan i jest błogosławieństwem dla całego Kościoła.


Dokąd Duch Święty prowadzi Kościół?


Spotykałam się z opinią, że Odnowa Charyzmatyczna to tylko strumień emocji bez silnego zakorzenienia teologicznego i instytucjonalnego. Być może po części to prawda, bo jeśli zakochujesz się w Jezusie, doświadczasz mocy Ewangelii w znakach i cudach, jesteś pełny radości i chcesz dzielić się tym doświadczeniem z całym światem. Narażasz się na bycie postrzeganym jako osoba szalona, napędzana emocjami i pogonią za duchowymi doświadczeniami. Jednak mądrością Kościoła jest rozeznawanie działania Ducha Świętego w jego charyzmatycznych przejawach.

 

Idąc za myślą Benedykta XVI, kiedy uzmysłowimy sobie, że doświadczenie charyzmatyczne jest uprzednie w stosunku do instytucji, której podstawowy cel to prowadzenie dzieła Ducha Świętego w Kościele. Zarówno w charyzmatycznym, jak i instytucjonalnym aspekcie działalności Kościoła rozpoznajemy to samo działanie Ducha Świętego. Emocje i doświadczenie mocy Ducha Świętego są wpisane w żywą wiarę. Ostatecznie mamy przeżywać radość Ewangelii, która też przejawia się w emocjach. Jako Kościół potrzebujemy zatem zarówno charyzmatycznego elementu, jak i instytucjonalnego charakteru, który pozwoli nam stworzyć pewne ramy działań, tak aby to, co otrzymaliśmy i czego doświadczamy w darze Odnowy Charyzmatycznej, stało się dziedzictwem i błogosławieństwem dla wielu.


Nie dziwi zatem obecność Seminarium Teologicznego towarzyszącego obchodom 50-lecia Odnowy Charyzmatycznej. Światowej klasy teologowie związani z Odnową Charyzmatyczną - tacy jak: dr Mary Healy, ks. dr Peter Hocken, dr Ralph Martin czy o. dr Raniero Cantalmessa, jak i wielu innych - dzielili się tym, jak włączyć to, co jest darem Odnowy Charyzmatycznej, w instytucję Kościoła katolickiego.

 

Ralph Martin podkreślał, że moc Ducha Świętego jest obecna w Kościele w każdym czasie i może być dostępna dla każdego wierzącego. Bóg nie chce nam dawać tylko dobrego teologicznego rozumienia, ale przede wszystkim radość Ewangelii. Przeformułowania wymaga jego zdaniem proces katechizacji i nauczania, tak by moc Ducha Świętego mogła stać się udziałem każdego. Duch Święty nie jest tylko towarem ekskluzywnym, zarezerwowanym dla pobożnych katolików. Przede wszystkim to dar łaski Boga dla każdego wierzącego, niezależnie od tradycji chrześcijańskiej. Wymiana darów między braćmi z innych tradycji chrześcijańskich była tym, czym dzieliła się odważnie Mary Healy: "widoczne obecnie jest ogromne poruszenie Ducha w Kościołach protestanckich, które jest pełne mocy, widoczne są liczne uwolnienia i uzdrowienia i jako katolicy możemy być tego częścią, jeżeli będziemy wystarczająco pokorni, aby uczyć się od naszych braci protestantów".

 

To zdanie poruszyło mnie do głębi. Mary Healy tak trafnie opisała często istniejący w nas, katolikach, tryumfalizm i pychę wobec braci protestantów. Tym czasem największym pragnieniem Ojca w niebie jest to, byśmy byli braćmi i siostrami, którzy służą sobie nawzajem w miłości. Sam Papież Franciszek, odwołując się do encykliki Jana Pawła II Ut unum sint, nauczał, że: "ekumenizm jest wymianą darów". Wierzę, że ekumenizm to droga Kościoła, na którą zaprosił nas Pan, i nie możemy z niej zboczyć. Rzymskie spotkanie tylko potwierdza, że jesteśmy na dobrej drodze. Dostrzegłam to przede wszystkim w otwartości serc na braci z innych Kościołów. Świadczyły o tym chociażby ogromne tłumy, które stały w kolejce, by wziąć udział w spotkaniu ekumenicznym. Ponad 2000 osób nie weszło do Auli Uniwersytetu Urbaniana w Rzymie, z powodu braku miejsc na sesji ekumenicznej.


Jednak czy to, co obserwujemy obecnie w Kościele, jest nowym doświadczeniem Ducha Świętego? Na pytanie to z Bożą mądrością odpowiedział ks. Peter Hocken, podczas warsztatów współprowadzonych z o. Raniero Cantalamessą. Duch Święty z jednej strony czyni wszystko nowe, ale z drugiej - kontynuuje przez historię swoje dzieło. Według ks. Hockena możemy z perspektywy historycznej Odnowy Kościoła w XX wieku wyróżnić dwie fazy działania Ducha Świętego. Pierwsza związana jest z: dziełem Soboru Watykańskiego II i jego recepcją, reformą liturgii, ułatwieniem dostępu do Pisma Świętego dla wszystkich wierzących oraz ukierunkowaniem teologii w bardziej biblijną stronę, co dało początek ekumenizmowi w Kościele katolickim. Druga faza, zdaniem ks. Hockena, zaczyna się od pontyfikatu Papieża Franciszka i wiąże się z duchowym poruszeniem i przejściem: "z punktu, jak poprawnie wierzyć", "do tego, jak żyć Ewangelią na co dzień. To wszystko wiążę się z wyjściem na peryferie, do ubogich, o czym mówi Papież Franciszek.

 

Ta druga twarz Ducha Świętego przybliża nas do ponownego przyjścia Pana i w miarę jak się do tego zbliżamy, będziemy obserwować co raz większe wylanie Ducha". To przyjście Pana jest błogosławioną nadzieją, która łączy wszystkich chrześcijanami, a wołanie Maranata jest najgłębszym pragnieniem Ducha Świętego, do tego właśnie miejsca chce zaprowadzić Kościół Duch Święty.


Rozpoznanie znaczenia Izraela


Drugą niespodzianką jubileuszu Odnowy Charyzmatycznej było zaproszenie Żydów mesjańskich. Kwestia Izraela stanowi dla nas wyzwanie. Dlaczego Izrael wciąż jest ważny? Ponieważ pełnia Kościoła wyraża się w jedności Kościoła z Narodów i Kościoła z Izraela. Jedność chrześcijan powinna prowadzić nas do wspólnych korzeni, które mamy w tradycji żydowskiej.

 

Na specjalne życzenie Papieża Franciszka przeprowadzono sesję teologiczną dotyczącą powołania Izraela. Była ona komentarzem Listu do Rzymian 9-11. Wzięli w niej udział: ks. dr Peter Hocken, rabin dr Richard Harvey, rabin Marty Walldman i Johannes Fichtenbauer. Rabini mesjańscy dzielili się tym, jak spotkali się z Jezusem (Yeszuą), Mesjaszem Izraela, i w jaki sposób kontynuują swoją tradycję żydowską.


Sesja mesjańska pokazała, że Bóg nie odrzucił Izraela, a przymierze, które z nim zawarł, jest nieodwołalne. Przyjście Jezusa nie zależy tylko od jedności między chrześcijanami (Kościoła z Narodów), ale również od Izraela (Kościoła z Izraela), który rozpozna w Jezusie Mesjasza i jako Oblubienica wspólnie zawołamy: "Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie". Korzenie chrześcijaństwa są w pełni żydowskie, sam Jezus był Żydem w pełni honorującym tradycję. Nauczanie to zakończyło się błogosławieństwem Aaronowym w języku hebrajskim.


Jedność w różnorodności jest możliwa


Głównym przesłaniem towarzyszącym obchodom 50-lecia Odnowy Charyzmatycznej było słowo "jedność". To z niego Papież uczynił centralny przekaz jubileuszu. Nie był on tylko uobecniony w słowach, ale przede wszystkim w postawach. Papież chciał, aby pastorzy i liderzy innych tradycji chrześcijańskich stali się aktywną częścią obchodów, a nie tylko zaproszonymi dyplomatycznie gośćmi.

 

Papież Franciszek zrobił coś zupełnie nowego: nie tylko mówił o jedności i chodzeniu razem, ale także wytyczył nową drogę ku jedności, pokazując, jak należy nią żyć. W sobotę 3 czerwca zaprosił pastorów i liderów Kościołów ewangelikalnych na spotkanie do Domu Świętej Marty. Co w tym dziwnego? Czy Papież dotychczas nie spotykał się z przedstawicielami innych tradycji chrześcijańskich? Tak, spotykał, jednak to spotkanie było wyjątkowe. Miało miejsce w trakcie jubileuszu 50-lecia Odnowy Charyzmatycznej i było adresowane tylko do przedstawicieli Kościołów ewangelikalnych (na spotkaniu tym było obecnych zaledwie kilku reprezentantów Kościoła katolickiego, bezpośrednio zaangażowanych w pracę na rzecz jedności chrześcijan).

 

Co więcej, to Papież podchodził do każdego z gości, zamieniając z nim parę słów. Poprzez tak mały gest Papież pokazał, że traktuje braci z innych denominacji jak partnerów i przyjaciół, a Kościół katolicki, który reprezentuje, jest otwarty na budowanie wzajemnych więzi przyjaźni. Pięknym gestem Papieża, honorującym braci protestantów, było również zaproszenie ich, aby siedzieli i towarzyszyli mu na scenie podczas głównych obchodów wigilii Zesłania Ducha Świętego.

 

Ramię w ramię z Papieżem siedzieli pastorzy zielonoświątkowi, rabini mesjańscy czy pastorzy wolnych kościołów ewangelikalnych  podczas gdy biskupi, księża i liderzy Odnowy Katolickiej siedzieli pod sceną. Papież zaskoczył ponadto doborem mówców podczas sobotniego spotkania na Circo Massimo. Przesłanie wygłosili oprócz samego Papieża o. Raniero Cantalamessa i pastor zielonoświątkowy Giovanni Trattino.

 

Głównym przesłaniem wypływającym z tych wystąpień była jednocząca miłość braterska. Papież Franciszek przypieczętował swoimi gestami postawę miłości i akceptacji wobec braci protestantów, która znaczy więcej niż dotychczasowe deklaracje i słowa.


Kościół ubogi


Podczas tego spotkania mogłam zobaczyć Kościół, który jest prosty i ubogi. Nieodnoszący się do siebie samego, ale wychodzący na peryferie do potrzebujących. Zarówno organizatorzy, jak i zaproszeni goście sami pokrywali koszty zakwaterowania i przelotów, nie dostając honorariów za przeprowadzone warsztaty czy nauczania.

 

Jedność chrześcijan nie może być tylko ideą, ale powinna stać się codzienną praktyką. Tak zaoszczędzone środki pozwoliły na dofinansowanie przyjazdów osób z krajów rozwijających się, aby każdy, kto ma ochocze serce i ducha, mógł świętować w Rzymie. Co więcej, podczas sobotniego spotkania na Circo Massimo, gdzie zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy wiernych, zebrano ofiarę, którą przeznaczono dla ubogich. 

 

Bardzo mnie to poruszyło, bo czym byłaby nasza radość, gdybyśmy zamykali się w swoim getcie, a zapominali o tych, którzy potrzebują pomocy. Cieszę się, że zobaczyłam praktyczną realizację Słowa Bożego: "Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie" (Jk 2, 17).


Kościół moich marzeń


Ten czas w Rzymie wywołał we mnie ogromną wdzięczność Bogu za to, że Duch Boży nieustannie działa w Kościele katolickim. Mimo słabości i trudności Pan naprawdę jest w Nim obecny, mając wszystko pod kontrolą. Bóg pozwolił mi zobaczyć Kościół pełen mocy Ducha Świętego, wierny prostocie Ewangelii, zjednoczony w Jezusie Chrystusie z braćmi z innych denominacji chrześcijańskich, oczekujący powrotu Izraela, w nadziei powtórnego przyjścia Pana.

 

Zobaczyłam Kościół, który nie jest skupiony tylko na sobie, ale potrafi wyjść na peryferie i mówić o miłości, jaką mamy w Jezusie. Dziękuję za Papieża Franciszka, który nie tylko głosi jedność, ale jest jej sługą. Modlę się za niego, aby Pan dał mu odwagę i siłę do wypełniania tego, do czego go powołał.

 

Podczas jubileuszu doświadczyłam tego, że Bóg dokonał ogromnych przełomów w ludziach sercach i otworzył pewne drzwi, a jeżeli Bóg otwiera drzwi, to już nikt nie może ich zamknąć. To wydarzenie napawa mnie nadzieją, że jedność w różnorodności jest możliwa, a Kościół, o który modlił się Jezus, objawi się w pełni.

 

To, co mogłam przeżyć podczas jubileuszu Odnowy Charyzmatycznej, jest tylko małą cząstką tego, co przygotował dla nas Pan, gdy powróci jako Król Chwały. na koniec chciałabym jeszcze podzielić się pewną rozmową, jaką odbyłam z księdzem Hockenem. Wracając autobusem z jednego ze spotkań, powiedziałam mu, że podczas kolejnego jubileuszu 50-lecia będę miała 77 lat i już nie mogę się tego doczekać. Na to ksiądz z pełną powagą odpowiedział: "Sylwia, może kolejnego jubileuszu już nie będzie, bo Pan powróci". To moja błogosławiona nadzieja, na którą czekam. MARANA THA!