Zabijać w imię Boga? Grzegorz Kramer SJ odpowiada na wpis jednego z polityków

Grzegorz Kramer SJ / DEON.pl
data28.08.2017 11:54

(fot. Grzegorz Kramer SJ)

Na świecie dzieje się wiele zła. I wcale nie jest tak, że teraz dzieje się go więcej, że to są jakoś wybitnie złe czasy. Człowiek zabija drugiego niemal od początku swojej historii. To, co przytłacza to (szybki) dostęp do informacji. On sprawia, że mamy wrażenie iż zła jest więcej.

 

Jako wierzący mam głębokie przekonanie, że złemu bardzo zależy na wrażeniu, że on jest silniejszy, że jest go więcej niż dobra.


Znów politycy nawołują do wprowadzenia kary śmierci oraz stosowania tortur. Zasadniczo nie zajmowałbym się tym, ale mówi o tym polityk, który bardzo mocno publicznie pokazuje swoje przywiązanie do chrześcijaństwa, podkreśla swoją wierność Kościołowi. Dlatego wnioskuję, że w swojej działalności politycznej kieruje się wartościami, które wypływają z Ewangelii. Do jego nawoływania dopisują się inni ludzie, którzy chętnie zabijali by w imię prawa innych tylko dlatego, że ci dopuścili się zbrodni.

 

Zastanawiam się czym my - chrześcijanie różnimy się od reszty świata? Co rusz przecież wysuwamy postulaty, które niczym się nie różnią od postulatów świata, tylko doklejamy im hasło: w imię Boga. Tak, Ewangelia jest trudna, wprowadza inne patrzenie na ludzi, którzy czynią zło. I to bardzo jest wbrew naszym ludzkim odruchom, ale właśnie na tym polega Ewangelia, że nas z naszych ludzkich odruchów wyrywa ku heroiczności.

 

Jeśli bronimy życia to nie możemy mówić, że bronimy tylko niektórych ludzi, a niektórych zabijemy w świetle prawa. I tak jak żądamy od polityków, którzy są chrześcijanami, by przy uchwalaniu prawa dotyczącego ochrony dzieci w łonie matki, nie chowali swojej wiary za interesem politycznym, tak nie możemy mówić, że politycy muszą kierować się tym, co chce społeczeństwo i nie powinni kierować się Ewangelią, kiedy mówimy o karze śmierci.


Tak, kierowanie się zasadami chrześcijaństwa ma swoje konsekwencje i swoją cenę. Czasem to może się obrócić nawet przeciw naszemu żuciu, podobnie zresztą było z naszym Mistrzem - Jezusem, którego naśladowanie tak ochoczo deklarujemy. Konsekwencja jest taka, że skoro ktoś deklaruje się jako chrześcijanin, to domniemywać można, że działa w imię Ewangelii i Boga, jeśli ten zdeklarowany chrześcijanin chce zabijać, to wychodzi z tego, że chce to robić - jak wszystko w swoim życiu - w imię Boga. Nie można tak.


Mamy w tym świecie być przykładem, że da się żyć inaczej, że nie trzeba się kierować logiką odwetu i zemsty. Że można ten świat budować inaczej niż eliminując ludzi z niego. Czy to jest naiwne? Zapewne dla większości tak, jednak my - chrześcijanie - nie głosimy "mądrości świata tego, ale Pana ukrzyżowanego", a Pan ukrzyżowany to jest kompletne zaprzeczenie wszystkiemu temu, co głosi świat z kultem silniejszego. Bóg, który jest wszechmocny daje się człowiekowi unicestwić, nie dlatego, że jest masochistą i nie kocha życia. Robi to dlatego, bo pokazuje, że największą wartością nie jest życie na ziemi, ale miłość, również do nieprzyjaciół.


Wiem, że wielu chrześcijan, w tym katolików, wyciągnie mi za chwilę argumenty o obronie koniecznej, o tym, że w nauczaniu Kościoła dopuszczano karę śmierci. Znam te teksty, ale jestem przekonany, że one wszystkie powstawały na tej samej zasadzie na jakiej Mojżesz pozwolił dawać żonie list rozwodowy, choć "od początku tak nie było", a motywacją była - jak to stwierdził Jezus: "zatwardziałość serc". Mamy podnosić (sobie) poprzeczkę, a nie ją obniżać. Jeśli ją sobie obniżamy to obniżajmy ją także innym.


Mam świadomość, że jestem w mniejszości, ale Ewangelia mnie uczy, że nie mam iść z tłumem, który krzyczy: "na krzyż, na krzyż". Utożsamiamy Jezusa z każdym człowiekiem, również z mordercą. I choć po ludzku wydaje się to absurdem, to w logice bożej jest to faktem.


Kara śmierci to jest ZABICIE CZŁOWIEKA, nie "środek zaradczy".

 

 

Tekst pochodzi z prywatnego bloga Grzegorza Kramera SJ - Bóg jest dobry