Bóg to też człowiek

Julia Płaneta Julia Płaneta
data08.09.2017 09:00

(fot. shutterstock.com)

Jakiś czas temu widziałam dziewczynę w koszulce z napisem "Bóg też człowiek". Najpierw się zdziwiłam, a potem pomyślałam, że to taka potrzebna nam dzisiaj prawda.

 

Ilekroć byłam na niedzielnych mszach w mniejszych miejscowościach, myślałam sobie, że te kościoły potrzebują prawdziwej ewangelizacji. Słuchałam o polityce, historii Polski albo wysłuchiwałam monotonnie odczytywanych listów duszpasterskich. Ostatnio pomyślałam o tym zupełnie inaczej.

 

Gość w dom, Bóg w dom

 

Jesteśmy na Zamojszczyźnie. Pełnia lata. Po mszy i krótkim spacerze jedziemy do rodziny mieszkającej niedaleko. Drewniany dom pełen ludzi: dorosłych, dzieci i starszych. Długi stół zastawiony różnymi smakołykami. Po chwili przed moimi oczami pojawia się równocześnie rosół i talerz z drugim daniem. Obok przygotowane są już ciastka.

 

Wszyscy się śmieją, rozmawiają, dzieci hałasują, także domagając się uwagi. Spędzamy tak najbliższe dwie godziny. Jestem tutaj pierwszy raz, a czuję się tak jakbym była w domu.

 

Kiedy wychodzimy i dziękujemy za gościnę, także słyszymy podziękowania i krótkie zdanie podsumowujące wszystko: "Gość w dom, Bóg w dom".

 

Chodźcie na błogosławieństwo

 

Wieczorem siedzimy w domu zmęczeni po całym dniu. Trochę rozmawiamy, trochę przysypiamy. Kolejny raz pada pytanie, czy nie jesteśmy głodni. Po chwili słyszymy obok w pokoju włączony telewizor i Apel Jasnogórski. Kolejny raz się zastanawiam, co zrobić z modlitwą "przez telewizor", o co w tym chodzi i czy to ma jakikolwiek sens.

 

Zaraz po tym słyszymy: "chodźcie szybko na błogosławieństwo!" Stoję z tyłu i przyglądam się, jak robią znak krzyża przed telewizorem. Sama tego nie robię.

 

Ciekawe, czy on nas teraz słyszy

 

Jest wieczór, jesteśmy na cmentarzu. To już rok od śmierci. Rok temu pierwszy raz towarzyszyłam komuś bliskiemu przy śmierci.

 

Jednego dnia go poznałam, serdecznie się przywitaliśmy, a następnego dnia, już bez słów, się pożegnaliśmy. Teraz stoję przed nagrobkiem i w tej spokojnej ciszy myślę sobie, że teraz jest mu o niebo lepiej. Grają świerszcze, cicho szumi wiatr, gdzieniegdzie palą się niewielkie znicze.

 

Kiedy powoli idziemy do samochodu zastanawiamy się, czy on nas teraz słyszy i co sobie myśli.

 

Bóg też człowiek

 

Jakiś czas temu widziałam dziewczynę w koszulce z napisem "Bóg też człowiek". Najpierw się zdziwiłam, a potem pomyślałam, że to taka potrzebna nam dzisiaj prawda. Będąc w mniejszych miejscowościach na mszach, myślałam, że potrzeba tam prawdziwej ewangelizacji. Coniedzielne msze wydawały mi się być wyłącznie tradycją. Mało kto mówił mówił o Bogu lub o wierze.

 

Po tych trzech historiach pomyślałam, że może i nie mówili, ale pokazywali. Gdzie był Bóg? W każdym ze spotkanych ludzi, w suto zastawionym stole, w każdym żarcie i w każdej rozmowie. Może nie było go w telewizorze, ale w wielkim pragnieniu podzielenia się błogosławieństwem?

 

Kościół w mniejszych miejscowościach nie potrzebuje ewangelizacji, bo mnie zewangelizował, pokazując mi, że Bóg to też człowiek.

 

 

Julia Płaneta - należy do wspólnoty Kurs Alfa u Kapucynów w Krakowie, współpracuje z portalem DEON.pl i "Modlitwą w drodze"