Słowa, których dobrze by było, żebyśmy wszyscy posłuchali

Piotr Żyłka
data03.12.2017 09:00

Piotr Żyłka

Są takie słowa, które potrafią rozrywać serca i naprawdę nas dotykają, popychają do zmiany. Konferencja jałmużnika papieskiego jest właśnie taka. Sześćdziesiąt minut, które poświęciłem na jej przesłuchanie, to była fantastyczna inwestycja.

 

Pierwszy raz spotkałem arcybiskupa Konrada Krajewskiego na festiwalu Strefa Chwały w Starym Sączu. Było to spotkanie dość niespodziewane, bo jałmużnik papieski nie był oficjalnie zapowiedzianym gościem. Po prostu przebywał w tamtych dniach na urlopie w okolicy i odwiedził festiwal, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami ze współpracy z papieżem Franciszkiem.

 

Historie, które opowiadał, były ogromnie poruszające. Notowałem jak szalony każdą kolejną. To nie była teoria. Nie usłyszałem, że miłosierdzie to jest to i to, że dobry chrześcijanin powinien się zachowywać tak i tak. Jałmużnik papieski opowiadał o konkretnych wydarzeniach. Słuchałem i po każdej kolejnej historii moja szczęka opadała coraz bardziej.

 

Krok po kroku dochodziło do mnie, że ten człowiek obserwuje od środka, z największej bliskości, to jak Kościół zmienia się pod wpływem papieża Franciszka. I myślałem sobie, że dobrze by było, żeby jak najwięcej ludzi mogło go usłyszeć. Wtedy o wiele lepiej zrozumieliby, jakim człowiekiem jest nasz obecny papież, dlaczego się zachowuje tak a nie inaczej, o co mu w tym wszystkim chodzi, skąd tyle fermentu i "zamieszania" w Watykanie.

 

Po konferencji podszedłem do niego i zapytałem, czy mógłbym z nim zrobić wywiad. Arcybiskup z uśmiechem i spokojnie odpowiedział, że nie może tego zrobić, bo papież go prosi, żeby tego nie robić. "Franciszek mówi, że jałmużnik ma się bronić tym, co robi, a nie o tym gadać". Ale dodał, że może kiedyś będzie okazja, żeby o tym publicznie więcej poopowiadać.

 

Drugi kontakt był mniej więcej rok temu. Szykowałem się na wyjazd do Libanu, gdzie na granicy z Syrią miałem na własne oczy zobaczyć, jak wygląda pomoc uchodźcom udzielana przez Polaków tam na miejscu.  Wysłałem maila do arcybiskupa , prosząc o wsparcie i modlitwę. Odpowiedź przyszła po zaledwie kilku godzinach. A w niej między innymi takie poruszające słowa. "Rzeczy niemożliwe musimy czynić natychmiast, a na cud trzeba trochę poczekać! To cała Ewangelia w tabletce! Proszę jechać i czynić rzeczy niemożliwe!".

 

Znają go dobrze też ludzie z ulicy. Niedawno przy wspólnym jedzeniu na spotkaniu Zupy w Katowicach poznałem Pana Krzyśka. Pan Krzysiek żyje na ulicy od ponad dwudziestu lat. Większość z tego czasu spędził na Śląsku. Ale rok temu z przyjacielem poszli do Rzymu. Dosłownie. Szli dwa i pół miesiąca. - I wyobraź sobie, że jak już tam byliśmy w tym Rzymie, to do nas na ulice z jedzeniem wychodził taki polski ksiądz. Jak się dowiedziałem, kto to jest, to chciałem go w pierścień ucałować. A on zabrał rękę i powiedział, żebym się nie wygłupiał. No to ja do niego mówię: - Ale arcybiskupie... A on mi przerywa i mi mówi: - Nie arcybiskupie. Mów mi Konrad.

 

Kiedy niedawno dowiedziałem się, że arcybiskup Krajewski będzie jedną z osób głoszących rekolekcje dla księży z diecezji łódzkiej przed ingresem arcybiskupa Rysia, pomyślałem, że to jest to, że w końcu jałmużnik papieski podzieli się swoimi doświadczeniami i dotrze to do wielu ludzi Kościoła. I dzięki Bogu tak się stało.

 

Konferencja z łódzkiej katedry jest porywająca. Nie poprzez jakąś spektakularną formę, ale ostrą ewangeliczność słów. Nie da się obok nich przejść obojętnie. Nie jest oczywista. Czasami porywa, a czasami przeraża swoją radykalnością. Arcybiskup opowiada kolejne historie, które każą zastanowić się nad kondycją naszego Kościoła, ale przede wszystkim nad stanem naszych serc. Wytrąca z równowagi, dobrego samopoczucia i samozadowolenie w myśleniu o tym, że z naszymi wspólnotami i naszą wiarą jest wszystko OK. Konfrontuje z pytaniem, czy my jeszcze w ogóle chcemy wierzyć i iść za Ewangelią.

 

Słuchajmy jej, mierzmy się z nią i dzielmy się z innymi. To są słowa, które mogą zrobić w nas naprawdę wiele dobrego. Godzina, która może w nas odnowić pragnienie radykalnej miłości. Taki porządny duchowy zastrzyk na początek adwentu.

 

 

 

Piotr Żyłka - redaktor naczelny DEON.pl, współautor "Życia na pełnej petardzie". Ostatnio opublikował wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską "Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego". Jeden z inicjatorów ruchu społecznego Zupa na Plantach