Francuski pomnik pełen ważnych pytań

ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka
data10.11.2017 09:00

(fot. shutterstock.com / Jim / twitter.com)

Na sprawę pomnika św. Jana Pawła II w bretońskim miasteczku Ploërmel można i trzeba patrzeć z wielu płaszczyzn i warto mieć świadomość, że ma ona mnóstwo aspektów.

 

Inaczej wygląda z perspektywy francuskiej, a inaczej jawi się w Polsce. Rodzi znaczenie więcej pytań niż odpowiedzi. Jedno z podstawowych brzmi: jakie są cele tych, którzy na różne sposoby się w nią angażują?

 

Art. 28. obowiązującej od 1905 roku francuskiej ustawy na temat rygorystycznego rozdziału Kościoła od państwa mówi jasno, że "Zabrania się w przyszłości budować lub umieszczać jakikolwiek znak lub symbol religijny na budynkach publicznych lub w jakiejkolwiek lokalizacji publicznej, za wyjątkiem budynków służących kultowi, terenów grzebalnych na cmentarzach, pomników nagrobnych, jak również muzeów i wystaw". Czy mieszkańcy niewielkiego miasteczka Ploërmel, którzy zamówili i w grudniu 2006 r. postawili na będącym publiczną własnością placu św. Jana Pawła II pomnik zmarłego ponad rok wcześniej papieża Polaka nie znali obowiązującego od wieku prawa? Raczej wątpliwe. Dlaczego więc ustawili monument uwieńczony dużym krzyżem w tym, a nie innym miejscu? Co chcieli osiągnąć? Złamać prawo? A może byli szczerze przekonani, że ten konkretny pomnik nie jest złamaniem surowego, powstałego w czasach bardzo antyklerykalnej polityki w ich kraju, prawa? Albo chcieli wywołać na jego temat dyskusję, wskazując, że ich zdaniem jest ono niedzisiejsze i niesprawiedliwe?

 

Warto też pytać o intencje tych, którzy odwołując się do obowiązującego prawa, domagają się usunięcia jednoznacznego symbolu religijnego, jakim jest krzyż, z przestrzeni publicznej. Czy ich działania mają na celu walkę z obecnością w tej przestrzeni tylko i wyłącznie znaków chrześcijaństwa, czy też wszystkich obecnych w ich państwie religii?

 

Poważne pytania rodzi także reakcja reprezentantów Kościoła katolickiego we Francji. Ks. Jean-Yves Le Saux, wikariusz generalny diecezji w Vannes, na terenie której znajduje się Ploërmel, w wywiadzie dla lokalnego czasopisma nie tylko zaprzeczył, że decyzja francuskiej Rady Stanu, o usunięciu z pomnika krzyża, jest bluźnierstwem, ale uznał wyrok za umiarkowany i stwierdził, że tak naprawdę sprawa nie dotyczy bezpośrednio Kościoła, lecz wyłącznie gminy, która postawiła monument i sprzeciwiającej się mu Federacji Wolnomyślicieli. Dodał tylko, że Francja jest krajem o 1500-letniej tradycji chrześcijańskiej, więc obecność symboli chrześcijańskich w przestrzeni publicznej jest czymś normalnym. Opublikowany przez diecezję komunikat stwierdza też, że Kościół może jedynie wyrazić żal z powodu "nasilania się tendencji do redukowania obecności symboli chrześcijańskich w społeczeństwie, które już cierpi na brak charakterystycznych znaków w pejzażu". Dlaczego reakcja Kościoła jest w tej rozpalającej emocje sprawie taka powściągliwa? Czy - paradoksalnie - nie jest ona dowodem siły Kościoła w laickim kraju?

 

Jest też w sprawie pomnika Ploërmel aspekt polski. Nie sposób go uznać za poboczny, skoro głos zabrała premier polskiego rządu, postulując przeniesienie spornego symbolu do naszego kraju. Propozycja, która w Polsce zyskała spore grono zwolenników, wśród najbardziej zainteresowanych tematem mieszkańców francuskiego miasteczka nie wzbudziła entuzjazmu. Miejscowy mer uznał słowa szefowej polskiego rządu raczej za przesłanie wsparcia niż "zamierzone pragnienie" przewiezienia posągu do naszego kraju. Można dostrzec w tej reakcji pytanie o cel takiej operacji i korzyści, jakie miałaby ona przynieść francuskim katolikom.

 

 

Na bardzo wysokim szczeblu wypowiedział się również w sprawie Kościół w Polsce. Głos zabrał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Uznał wyrok francuskiej Rady Stanu za nietolerancję i usiłowanie zepchnięcia religii katolickiej do getta oraz za podważenie prawa do wolności religijnej, które dotyczy nie tylko indywidualnych osób, ale również wspólnot religijnych. Równocześnie stwierdził, że decyzja o przeniesieniu pomnika z Francji do Polski lub Węgier (węgierskie władze zgłosiły podobną co nasza premier propozycję) "utwierdziłaby tylko tych, którzy są przeciwni obecności krzyża we francuskiej przestrzeni publicznej". "Utwierdzilibyśmy ich w fałszywym pojmowaniu zasad" - zauważył abp Gądecki.

 

W Polsce pomników św. Jana Pawła II nie brakuje. Ten we francuskim miasteczku jest potrzebny tam, gdzie postawili go mieszkańcy. Jest dla nich symbolem i znakiem, którego znaczenie nie maleje, ale rośnie. W jego obronie potrzebują naszej pomocy, to pewne. Przetransportowanie go do nas ich prawdziwych problemów nie rozwiąże.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI.