Skandal święta Trzech Króli

Radosław Siewniak
data06.01.2018 09:00

(fot. Tomasz Iwański)

Bóg wywrócił wszystko do góry nogami! Boże drogi są nieraz dla nas skandalicznymi drogami. Jego myśli nie są naszymi myślami.

 

Dzisiaj mamy tzw. Święto Trzech Króli, choć to nazwa trochę myląca. Wszak w greckim źródle Ewangelii wg św. Mateusza czytamy o magos, czyli o magach. (W starożytności, magowie z obszaru wschodniego (Persja, Babilonia) pełnili funkcje religijne. Byli kapłanami, doradcami królów, badaczami zjawisk przyrodniczych, interpretatorami snów, wróżbitami, astrologami, znachorami). Zaznaczam to, bo to istotny fakt.

 

Nasz świat do góry nogami

 

Boże drogi nie są naszymi drogami ani myśli Jego nie są naszymi myślami - zanotował prorok. Dodam, że Boże drogi są nieraz dla nas skandalicznymi drogami. Przypatrzmy się bowiem uważnie. Bóg wybrał sobie, aby tymi, którzy przywitają narodzonego Bożego Syna, byli pogańscy magowie. To naprawdę skandaliczna zbitka dla ówczesnych czcicieli Boga. Nie do pomyślenia!!! Wcześniej zaś tymi, którzy przywitali Jezusa, byli ludzie drugiej kategorii (albo i gorszej) w ówczesnym Izraelu - pasterze. To byli świadkowie narodzin Zbawcy Świata. Oni jako pierwsi przywitali Króla, korzystając z Bożego zaproszenia. Pogańscy magowie oraz biedota wczesnego Izraela, kilku, może kilkunastu pasterzy.

 

To wspaniała, radosna nowina, ale i skandaliczna (!), zapewne i dzisiaj. Do tamtego czasu uważano bowiem w religijnym świecie, że Bóg jest dla świętych, sprawiedliwych i dobrych; dla kapłanów, uczonych w Piśmie, religijnych ludzi, dzisiejszych biskupów, księży, popów, rabinów, pastorów, liderów, ludzi chętnie zmierzających do synagogi czy kościoła. Naturalnie zaś Bóg w żadnym wypadku nie był dla magów, nieoczytanych ze świętym tekstem pasterzy, grzeszników, celników, cudzołożnic, prostytutek, chorych grzeszników, słabych i znędzniałych.

 

A Bóg wywrócił to wszystko do góry nogami! Święci, sprawiedliwi i mądrzy Go nie poznali, poganie-magowie - rozpoznali i pokłon oddali; a maluczcy pasterze nawet aniołów dojrzeli. Dziwna rzecz, tak samo jak przedziwny jest nasz Bóg. Musimy o tym pamiętać. On zaprasza do siebie tych, o których my, być może, byśmy nie pomyśleli; tych, których my, być może, już skreśliliśmy.

 

On zaprasza też ciebie, który może myślisz sobie, że twoja przeszłość nie pozwala ci już powiązać twojego życia z Bogiem. On natomiast chce związać swoje życie z twoim życiem. Dlatego niezależnie od tego, kim jesteś, jakie są twoje dotychczasowe drogi, jak bardzo poplątane, Bóg mówi: "Przyjdź!". On jest dla chorych i poturbowanych, dla spragnionych i głodnych. On jest dla ciebie.

 

Kiedy litera zabija

 

Magowie wyruszyli w drogę, podążając za gwiazdą, która przywiodła ich do Jerozolimy. Tam poradzili się, gdzie szukać narodzonego Mesjasza, uczonych w Piśmie. Ci dobrą drogę im wskazali. Magowie poszli do Betlejem, a uczeni pozostali w Jerozolimie. To zaskakujące i dziwne! Augustyn z Hippony przyrównał uczonych w Piśmie do kamieni milowych, które pokazują drogę, a same nie mogą tą drogą pójść. Mogli oni jednak, w przeciwieństwie do kamienie milowych, pójść przywitać wyczekiwanego Mesjasza. Dlaczego nie poszli? Czy oczekując Mesjasza, zajęci studiowaniem świętych tekstów, po prostu nie dali wiary pogańskim magom? Nie wiemy.

 

Paradoks tej historii jest taki: pytający usłyszeli odpowiedź i ruszyli w drogę przywitać Zbawcę; natomiast studiujący natchnione teksty pouczyli, ale pozostali na miejscu. Myślę, że to istotna lekcja dla wszystkich, którzy umiłowali Słowo. 

 

Pismo Święte jest skarbem wskazującym, gdzie można znaleźć Pana. Jednak czytający i znający Pismo może nie ruszyć w drogę, do której zachęca Pismo. Może pozostać w miejscu. Więcej! Może zachęcić kogoś do drogi, a samemu nie pójść. Człowiek, który studiuje Pismo, który zna Pismo, który żyje Pismem, może, skończywszy na tym, pozostawać ciągle w tym samym miejscu.

 

Pismo nie musi nas zmienić ani nie musi spowodować, że wyruszmy w drogę. Może też stać się w pewnym sensie naszym bożkiem zakrywającym Boga w kartach wertowanych stron. Stanie się tak wówczas, kiedy człowiek będzie tylko i wyłącznie badać i zastanawiać się nad każdym słowem Biblii, wykłócać się o to, czy tak należy dane słowo rozumieć, czy inaczej, nieskończenie dyskutować i cały czas pozostawać tylko w wymiarze czytelnika i uczonego, który "wie", ale sam nie idzie. Dlatego słusznie mówi Pismo: "Litera zabija, ale Duch ożywia".

 

Jezus naucza: "Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo". Cóż więc z tego, że będziemy czytać je codziennie, kiedy braknie nam wiary i słuchania tegoż Słowa. Bóg zachęca: nie tylko czytaj Słowo, ale pójdź za nim. Uczeni pozostali. Magowie poszli. Religijni pozostali, poganie poszli. A ja? A Ty? A my?

 

Radosław Siewniak - założyciel i prezes Stowarzyszenia Do Źródła, ewangelista i nauczyciel Słowa Bożego. Publicysta, autor książki "Prawda głodna odwagi". Głosił w wielu miejscach w Polsce oraz za granicą (Stany Zjednoczone, Austria, Czechy, Norwegia). Z zawodu fizjoterapeuta. W wolnym czasie lubi podróże i dobrą książkę