Cudzysłowia

Piotr Nowina-Konopka Piotr Nowina-Konopka
data12.02.2018 09:00

(fot. Szymon Kaczmarczyk / Shutterstock.com)

Niedawno abp Ryś - powołując się na Sobór Watykański II, na papieża św. Jana Pawła II i na obecnego papieża Franciszka - dowodził jak ciężkim grzechem jest antysemityzm. Miał do tego prawo. Franciszek czyni to ustawicznie.

 

Rabin Abraham Skorka, działacz Centrum Islamskiego w Buenos Aires Omar Abboud i pastor Jorge Himitian należą do grona osobistych przyjaciół niegdysiejszego arcybiskupa Buenos Aires. Nic w tym nowego na papieskim tronie - swego czasu choćby Jan Paweł II dawał publicznie wyraz swej wielodziesięcioletniej przyjaźni z wadowickim Żydem Jerzym Klugerem. Zapewne wszyscy trzej zaglądali w ostatnich dniach do poczytnego dziennika argentyńskiego La Nación, który z nadtytułem "Kontrowersje w Polsce na temat ustawy o Holokauście" relacjonował polemikę odnośnie "polskich" obozów koncentracyjnych, na szczęście biorąc słowo "polskie" w cudzysłów.

 

Bardzo jestem ciekaw zwłaszcza refleksji na ten temat rabina Skórki (tak brzmiało nazwisko jego rodziców, którzy zdołali uciec z naszych polskich Końskich do Argentyny, zanim "ostateczne rozwiązanie" zostało przez niemieckich nazistów zrealizowane). Jestem pewien, ze Skórka też wkłada w tym kontekście słowo "polskie" w cudzysłów. Skórka ma jednak przewagę nad milionami innych czytelników La Nación: ma wiedzę o przebiegu II wojny światowej w Polsce i jej okolicznościach. Zna zarówno nazwę "Auschwitz" jak i "Jedwabne". Świadczyła o tym także jego odpowiedź na mój list skierowany do niego jeszcze w czasie watykańskiego ambasadorowania (chodziło o przyjazd do Polski) oraz wypowiedzi w czasie jego pobytu w Polsce po tej wymianie korespondencji. Pan Skórka odróżnia gramatyczno-ortograficzne "kolory" i zwłaszcza lokalizację od narodowości twórców obozów koncentracyjnych.

 

Niestety taka wiedza nie jest dziś w świecie powszechna. Argentyńczycy (zwłaszcza ci młodsi), podobnie jak wiele innych narodowości, mają coraz bledsze pojęcie o realiach II wojny światowej i wolno się obawiać, że nie dostrzegają różnicy pomiędzy obozami tworzonymi na terenie Polski oraz tym, kim byli kaci w tych obozach.


To podstawowy koszt operacji, która została przeprowadzona pod hasłem nowelizacji ustawy o IPN. Są jednak jeszcze inne koszty, bodaj czy nie wyższe. Papież Bergoglio i rabin Skorka traktowani są często jako swoiste ikony dialogu, zwłaszcza dialogu chrześcijański-żydowskiego. W papieskim przepowiadaniu Ewangelii pojęcie dialogu ma szczególne znaczenie - jest on antytezą wymuszania swojej racji, wreszcie jest antytezą konfliktu. Także w relacji prawo - dialog papież Franciszek jest zawsze rzecznikiem dialogu.


Można i należy ubolewać nad kosztami "ubocznymi" operacji nowelizacyjnej polegającymi na rozpowszechnieniu w całym świecie nieszczęsnej zbitki słownej, trudnej dziś do odwrócenia. Zarazem jednak można i należy poważnie zastanowić się, czy jako Polacy do odrobienia nie mamy jeszcze innej lekcji… Chodzi o nasze własne, polskie reakcje na całe to zamieszanie. Wystarczy poczytać komentarze internautów albo i posłuchać ludzi w autobusie. Nienawistne uwagi w rodzaju "znowu Żydzi" (pewno pojawią się także pod tym tekstem), idą w parze z odgórnym tworzeniem aury naszej polskiej szlachetności i bezgrzeszności. Pokazujemy palcem a to Francuzów, a to Belgów, a to Włochów, wytykając im kolaborację z nazistowskimi Niemcami - a my? My dziewice orleańskie, z dziada pradziada miłosierni chrześcijanie, wszyscy byli Ulmami (zapominając, kto przyczynił się do tragicznego końca tej dzielnej rodziny…).


Zachowujemy się w ten sposób, dodając do tego klasyczną sarmacką arogancję. Ci którzy myślą inaczej nie zasługują na poważny i pogłębiony dialog, co najwyżej będziemy im "wyjaśniać", że się mylą. Nie wiadomo jednak, jak "wyjaśniać", skoro prominentny polityk przypomina Parlamentowi Europejskiemu, że mieliśmy naszych szmalcowników, a czyni to jedynie po to, by przyłożyć Róży Thun za jej krytykę dramatycznego rozmontowywania systemu władzy sądowniczej i oskarżyć ją o brak patriotyzmu (choć ten sam polityk cztery lata temu właśnie tam składał "donos" na "nieprawidłowości w wyborach samorządowych" stanowiących "zagrożenie dla demokracji". Kali ukraść krowę…


Zawsze robiło na mnie wrażenie, gdy Niemcy, którzy pozostawali od początku przeciwni reżimowi hitlerowskiemu, rozpowszechnionemu tam nazizmowi i antysemityzmowi potrafili publicznie przyznać się do "garbu" jakim są dla nich przewiny niemieckich współziomków. Nie obrażali się, gdy słyszeli słowa "wy, Niemcy". Nie ma tutaj żadnej symetrii ani proporcji między naszymi narodami. Pozostaje jednak problem jak jedni i drudzy uporali się choćby z grzechem antysemityzmu.


Niedawno abp Ryś - powołując się na Sobór Watykański II, na papieża św. Jana Pawła II i na obecnego papieża Franciszka - dowodził jak ciężkim grzechem jest antysemityzm. Miał do tego prawo. Franciszek czyni to ustawicznie, ostatnio w czasie konferencji OBWE poświęconej właśnie antysemityzmowi powiedział: "Potrzebujemy wspólnej pamięci, żywej i ufnej, która nie będzie uwięziona w resentymentach, ale choć przeszła przez noc bólu, otworzy się na nadzieję i nowy brzask".


Ta nadzieja i ten nowy brzask potrzebne są jak powietrze także nam, Polakom.
 

Piotr Nowina-Konopka - działacz katolicki, w latach 1980-1989 w opozycji demokratycznej, w latach 1991-2001 poseł, kilkukrotny minister, negocjator członkostwa RP w UE, przewodniczący Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, obecnie na emeryturze