To jest absurd i bluźnierstwo wołające o pomstę do nieba

Zygmunt Kwiatkowski SJ Zygmunt Kwiatkowski SJ
data14.04.2018 09:00

(fot. shutterstock.com)

Zbyt wiele jest wśród nas potępienia, wrogości, podejrzeń i oskarżeń. Mało jest szczerego humanizmu, który decyduje o poziomie kultury. Ta ostatnia bez szacunku i prawości w postępowaniu jest fasadowa, zewnętrzna, płytka, prowadzi do coraz to nowych podziałów i coraz to nowych konfliktów.

 

Trwa właśnie Tydzień Miłosierdzia i z łatwością można sobie przywołać w pamięci znany wizerunek Jezusa Miłosiernego, którego inspiratorką była święta Faustyna. Jest to Jezus o pogodnej twarzy, który błogosławi każdego, kto ku Niemu spogląda. Do tego "Jezu ufam Tobie" jako osobista modlitwa i przekonanie.

 

Trzeba przyznać, że jest rzeczywiście prawdą, iż miłosierdzie zawsze związane jest z błogosławieństwem i zaufaniem. Tam bowiem, gdzie jest błogosławieństwo, tam również rośnie zaufanie, tam usuwane są uprzedzenia, łamane złe schematy, pojawia się większa otwartość, życzliwość, dobroć. Tam, gdzie jest miłosierdzie, tam można ujrzeć przyjazny uśmiech i poczuć błogosławieństwo pomocnie wyciągniętej ręki... tam nabiera się chęci do życia.

 

Wszędzie, gdzie rzeczywiście jest zaufanie, tam również jest zrozumienie, umiejętność słuchania tego, co się mówi, wraz z tym, co się ma w sercu, wyrozumiałość, cierpliwość i oczywiście gotowość do różnorakiego wsparcia, bo tam, gdzie jest błogosławieństwo i gdzie jest zaufanie, tam jest empatia.

 

Ewangelicznym przykładem człowieka miłosiernego jest dobry Samarytanin, który stanowi figurę Chrystusa. Nie przechodzi on obojętnie koło człowieka znajdującego się w trudnej sytuacji życiowej i nie szuka fałszywych pretekstów, aby obronić swoją bierność i życiowe wygodnictwo, jak uczynili kapłan i lewita.

 

Dzisiaj bardzo jest nam potrzebny duch miłosierdzia - dlatego bardziej niż wszystko inne potrzebujemy ducha wzajemnego szacunku i solidarności. Brakuje nam go wszędzie, również, a może przede wszystkim w Kościele. Brakuje go na forum wielkiej, światowej polityki i na forum polityki lokalnej. Brakuje w publicystyce, w mediach, w wystąpieniach osób publicznych i brakuje go nam na co dzień, w naszych zwykłych rozmowach między znajomymi.

 

Zbyt wiele jest wśród nas potępienia, wrogości, podejrzeń i oskarżeń. Mało jest szczerego humanizmu, który decyduje o poziomie kultury. Ta ostatnia bez szacunku i prawości w postępowaniu jest fasadowa, zewnętrzna, płytka, prowadzi do coraz to nowych podziałów i coraz to nowych konfliktów, do dzielenia świata na nasz i świat naszych wrogów, na świat złych i dobrych, na ten, który należy chronić, i ten, który jest przeznaczony do anihilacji.

 

Konkretnych ilustracji tego stanu rzeczy jest wiele. Problem aborcji na przykład i zażarta walka dwóch zwalczających się stronnictw, które sięgają w tej walce po najbardziej obraźliwe argumenty, dewastując przy tej okazji wszelkie możliwości dialogu i porozumienia, dzieląc społeczeństwo na ludzi złych i dobrych, na normalnych i bestie.

 

Innym przykładem mogą być nieustanne, obsesyjne, brutalne i wulgarne ataki na papieża, obojętnie, co by powiedział i jaki gest by uczynił. Jednoznacznie i zawsze uznawany za "heretyka" przez nienawidzących go ludzi, uważających, że bronią w ten sposób Kościoła, gdy oni, sprzymierzając się ze złym, poprzez stosowanie jego metody nienawiści, tym skuteczniej mu szkodzą, im bardziej są nienawistni.

 

Stosując tę metodę, w coraz mniejszym stopniu zależy im na prawdziwym osobowym dobru, a coraz bardziej dążą tylko do tego, aby zadać klęskę przeciwnikowi, aby sprawić mu przykrość i jak najboleśniej mu dokuczyć, nie cofając się przed aktami brutalnej przemocy i "taktycznego" kłamstwa.

 

Coraz mniej chodzi w tej walce o dobro człowieka, chociaż stale się na nie powołują, coraz bardziej natomiast o to, aby tego konkretnego człowieka (ludzi), mojego osobistego wroga, którego nienawidzę, upokorzyć, ośmieszyć i zniszczyć.

 

Zupełnym absurdem i wręcz bluźnierstwem wołającym o pomstę do nieba jest nadawanie temu aury szlachetnej, ewangelicznej misji. Absurdem i podłą drwiną z prawdy jest nazywanie tego dobrem społecznym, wolnością czy postępem.

 

 

Zygmunt Kwiatkowski SJ - jezuita, misjonarz, spędził 30 lat w Egipcie, Libanie i Syrii