Czy Franciszek nie prowadzi nas na manowce?

Jacek Siepsiak SJ Jacek Siepsiak SJ
data15.04.2018 09:00

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Mamy problem. Bo papież Franciszek wzywa do pójścia na peryferie, do zajmowania się tymi, którymi nikt nie chce się zajmować, a jednocześnie wiemy, że takie peryferie bywają mało chrześcijańskie.

 

Na przykład w fawelach ludzie utrzymują się często z przestępstw i przynależność do krwawych gangów jest tam poniekąd normą. Jak być duszpasterzem osób czynnie uwikłanych w wojnę narkotykową?

 

U nas, w Polsce, mamy duszpasterzy, którzy organizują pielgrzymki dla narodowców i odprawiają Msze św. dla ONR. Ostatnio w Nowym Sączu plakaty zapowiadające III Dni Kultury Żydowskiej nie tylko były zamazywane lub zalepiane przez Młodzież Wszechpolską podpisującą się otwarcie pod tymi aktami wandalizmu i straszącą: "jesteśmy wszędzie", ale także (o zgrozo!) używano do tego ataku plakatów zapraszających na... pielgrzymkę narodowców na Jasną Górę. Nie słychać o jakichś karnych konsekwencjach za te akty zniszczenia i zastraszania.

 

Jak być duszpasterzem takich grup (jeszcze marginalnych), skoro potem pod wałami jasnogórskimi słychać zachęty do wieszania ludzi wyśpiewywane wśród ogólnej zadymy? Czy da się pójść do takich ludzi w duchu Franciszkowym? Tym bardziej że papież ostatnio napisał:

 

Również chrześcijanie mogą stać się częścią sieci przemocy słownej, tworzonej za pośrednictwem internetu i na różnych forach lub przestrzeniach wirtualnej wymiany opinii. Nawet w mediach katolickich może dojść do przekroczenia granic, tolerowania obmowy i oszczerstwa, i wydaje się, że szacunek dla reputacji innych osób nie jest ujęty w jakiekolwiek normy etyczne. W ten sposób powstaje niebezpieczny dualizm, ponieważ w tych przestrzeniach padają słowa, które nigdy nie byłyby tolerowane w życiu publicznym, i usiłuje się w nich zrekompensować własne niezadowolenie, z wściekłością realizując chęć zemsty. Znamienne, że czasami, chcąc bronić innych przykazań, całkowicie pomijane jest ósme: «Nie mów fałszywego świadectwa» i bezlitośnie niszczony jest wizerunek bliźnich. To pokazuje, że język pozbawiony wszelkiej kontroli staje się «przestrzenią zła» i «sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia» (por. Jk 3, 6).

 

(ADHORTACJA APOSTOLSKA OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA GAUDETE ET EXSULTATE O POWOŁANIU DO ŚWIĘTOŚCI W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM, nr 115).

 

Odpowiedź znalazłem w wywiadzie-rzece z prymasem Wojciechem Polakiem zatytułowanym "Kościół katoludzki". Polecam ciekawy wątek osobistych rozmów prymasa z młodymi nacjonalistami zakończony na str. 45 następującymi słowami:

 

Marek Zając: Nacjonaliści mają już oddanych, identycznie myślących duszpasterzy. Są przyjmowani w kościołach, w najważniejszych sanktuariach Polski.

 

abp Wojciech Polak: To jest nasz, jako Kościoła, grzech zaniedbania. Nie mamy ludzi, którzy byliby gotowi iść, stanąć przed nacjonalistami i odważnie zmierzyć się z wyzwaniem. Nie tak, jak niektórzy ich obecni duszpasterze, którzy często - muszę to powiedzieć szczerze, z wielkim bólem - tylko przyklaskują herezji. Na konkretne działania musimy wreszcie przełożyć dokument, który wiosną 2017 roku ogłosiła Konferencja Episkopatu Polski...

 

...zatytułowany Chrześcijański kształt patriotyzmu. Powszechnie chwalony, poza radykalną prawicą...

 

...wskazujący jednoznaczny kierunek.

 

Pójście na peryferie to nie jest przyklaskiwanie agresji (ani słownej, ani tym bardziej fizycznej). To nie jest utwierdzanie ludzi w zniewoleniu. Oczywiście trzeba brać pod uwagę ludzkie zniewolenia, lecz po to, by towarzyszyć na drodze uwalniania od nich.


Stąd pewnie powinniśmy wyciągnąć wniosek, że duszpasterz, który chce pracować na takich peryferiach, a jednocześnie nie ulec tym manowcom, musi nie tylko dobrze poznać korzenie (i historię) takich zniewoleń, ale i być od nich wolnym dzięki Ewangelii. To prawda. I rzeczywiście gorszy duszpasterz używający języka, od którego powinien uwalniać.

 

Lecz przypomina mi się ciekawy wątek z filmu "Maria Magdalena" Gartha Davisa. Mianowicie tekst biblijny mówi, że Jezus uwolnił Marię Magdalenę od siedmiu złych duchów (por. Łk 8,1-3). Film pokazuje ciekawą interpretację tego, że mowa jest o siedmiu duchach, a nie o jednym. Mianowicie Maria z Magdali dostała się w ręce egzorcystów, którzy pogorszyli jej stan, doprowadzili ją do traumy na punkcie opętania przez demona. Zło dodawało się do zła, narastało. Jezus uwolnił ją od tego zafiksowania na opętaniu, w które wpędziły ją praktyki egzorcystów. I tak przyniósł jej pokój.

 

Zło potrafi zafascynować, oczarować i mamić złudnymi rozwiązaniami. Peryferie nie muszą się stać manowcami, o ile Ewangelia będzie Słowem naszego życia, a nie przykrywką dla dawania upustu...

 

Jacek Siepsiak SJ - dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM i redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe"