Felix culpa Papieża Franciszka

Józef Augustyn SJ
data13.04.2018 09:00

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Swoją postawą Papież demaskuje całą naszą powściągliwość, oględność, dwuznaczne i relatywizujące tłumaczenia, gdy mówimy o tym problemie na naszym polskim podwórku.

 

List Papieża Franciszka do biskupów Chile odbił się szerokim echem w światowych mediach i głęboko poruszył wiernych. Ojciec święty w sposób jednoznaczny uznał swój poważny błąd w ocenie i postrzeganiu sytuacji w Kościele chilijskim z powodu braku rzetelnej i wyważonej informacji. Przyznał się też do tego, że swoim błędem zranił ofiary, które domagały się sprawiedliwości oraz uznania swojej krzywdy.

 

"Proszę o przebaczenie wszystkich, których obraziłem i mam nadzieję, że zrobię to osobiście w następnych tygodniach". Te słowa, to wyraz wielkiej pokory, skruchy i uniżenia. Wielokrotnie powtarzane słowa Papieża, że jest grzesznikiem, nie są - jak widzimy - frazesem, ale wyrazem jego wiary. Moglibyśmy powiedzieć, cytując exultet śpiewany w czasie liturgii paschalnej: "O szczęśliwa wino". W ten sposób bowiem Papież Franciszek, jako Biskup Rzymu, daje przykład wyższym przełożonym całego Kościoła, jak winni zachować się, gdy uświadomią sobie błąd, pomyłkę czy tym bardziej najmniejszą nieuczciwość w ocenie owych ciężkich przestępstw, jakimi są nadużycia seksualne duchownych wobec małoletnich.

 

Pierwszym problemem ludzi Kościoła nie są jego grzechy, ale zakłamanie, maskowanie i bronienie grzechu, które powodowane bywa ludzkimi interesami, urażoną dumą lub też lękiem przed utratą dobrej opinii czy też władzy. Oskarżanie ofiar i sugerowanie, że to one są winne - oto wielki grzech ludzi Kościoła.

 

Głębia bólu i wstydu, o których mówi Papież Franciszek wynikają z głębi świadomości krzywdy, jaką owe niegodziwe czyny wyrządzają dzieciom. Ich życie - jak mówi Papież Franciszek zostaje "okradzione", odarte z niewinności, a ich "żywot ukrzyżowany". To przejmująca metafora w kontekście Tajemnicy Paschalnej, którą aktualnie obchodzimy.

 

Postawa Ojca świętego wobec błędu, jaki sam popełnił "w ocenie i postrzeganiu sytuacji" przypadków pedofilii duchownych w Chile, staje się dla hierarchii Kościoła wzorem i miarą. Swoją postawą Papież demaskuje całą naszą powściągliwość, oględność, dwuznaczne i relatywizujące tłumaczenia, gdy mówimy o tym problemie na naszym polskim podwórku.

 

Rzecz znamienna, że w liście do biskupów Chile Papież nie oskarża biskupa, którego niesłusznie bronił i który - jak można domniemywać - wprowadził go w błąd, ani innych osób być może współwinnych mataczenia. Nie wspomina sprawcy przestępstwa, ale mówi jedynie o swojej winie. W taki sposób oddziela swój błąd od błędów innych osób.  Każdy bowiem odpowiada za swoje własne błędy i grzechy.

 

Ból i wstyd wyrażony w liście łączy się z wdzięcznością wobec tych, którzy "towarzyszyli mu w wewnętrznej wędrówce w ostatnich tygodniach", a szczególnie wobec swoich delegatów wysłanych do Chile dla zbadania sprawy (abp. Scicluna, ks. Farnos) oraz ofiar, które zabiegały o spotkanie z papieskimi wysłannikami. W sposób szczególny wyraża wdzięczność ofiarom, iż odsłoniły one przed nimi swoje zranione dusze.

 

PRZECZYTAJ TEŻ >> Prymas Polski: "Kościół pierwszy powinien rozliczyć się z pedofilii"

 

Papieskie przeprosiny nie są odruchową, emocjonalną reakcją. Zostały one przygotowane gruntownym zbadaniem sprawy, szeroką konsultacją, rzetelną analizą prawną. Papież pisze, że zapoznał się z ponad dwoma tysiącami stron dokumentu, pokłosia pracy wizytatorów watykańskich w Chile. Godny podkreślenia jest także fakt, że Franciszek docenia profesjonalizm w zachowaniu wizytatorów, a zarazem ich delikatność w traktowaniu zagadnienia nadużyć seksualnych duchownych wobec małoletnich. Docenia także, że wszyscy, w tym dziennikarze, uniknęli "medialnego cyrku", który szerzy niepokój wśród wiernych, a nade wszystko powiększa cierpienie samych ofiar.

 

Ojciec święty w liście do Biskupów w Chile wzywa także do modlitwy i braterstwa, by owe traumatyczne wydarzenia w łonie Kościoła, jakimi są nadużycia seksualne duchowych wobec małoletnich nie stały się powodem smutku i rozpaczy, ale były - dzięki Bożemu Miłosierdziu - wyzwaniem, do wewnętrznego zmagania i walki o ponowne otwarcie się na działanie Bożej łaski i na przebaczenie, "okazją do przywrócenia w Kościele zaufania zniszczonego przez nasze błędy i grzechy". Tylko w ten sposób osoby poniżone ciężką krzywdą, o której mowa, ich rodziny oraz wierni Kościoła, mogą doświadczyć uzdrowienia zranień, odzyskiwać paschalną radość i pokój oraz odkrywać na nowo godność dzieci Bożych. 

 

 

Józef Augustyn SJ - rekolekcjonista, kierownik duchowy, pisarz, wykładowca teologii duchowości w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w Krakowie