Dziękuję Protestującym. Zróbmy wszystko

s. Małgorzata Chmielewska
data04.06.2018 09:46

(fot. Danuta Węgiel / Wydawnictwo WAM)

Także w imieniu Artura, mojego niepełnosprawnego syna i wielu innych, których znam osobiście lub tylko z kontaktów telefonicznych czy mailowych. Zróbmy wszystko, żebyście nie wrócili do strefy cienia.

 

Ludzie niepełnosprawni zaistnieli w przestrzeni publicznej. Oni sami i ich opiekunowie wyszli z cienia i oto są. Wśród nas. Oby byli z nami. A my - sprawni fizycznie jako tako, również intelektualnie jako-tako, możemy przejrzeć się w lustrze ostatnich wydarzeń. Jak zwykle oprócz tego co piękne - empatii, solidarności i życzliwości - wylazło na wierzch to, co brzydkie. Lekcja do odrobienia. Słabość fizyczna czy intelektualna stawia nam pytania i jest wyzwaniem. Tak jak każde spotkanie z innym. Dlatego wolimy często przed innym uciec, pozbyć się go lub pomniejszyć, tak, żeby nie naruszył naszego "świętego spokoju", a już nie daj Boże, czegoś od nas oczekiwał.

 

Dlatego dziękuję Protestującym. Także w imieniu Artura, mojego niepełnosprawnego syna i wielu innych, których znam osobiście lub tylko z kontaktów telefonicznych czy mailowych. Zróbmy wszystko, żebyście nie wrócili do strefy cienia.

 

Wy wszyscy, opuszczeni i zepchnięci na margines naszego konsumpcyjnego społeczeństwa, chorzy, ułomni, ubodzy, głodni, emigranci, uchodźcy i więźniowie, bezrobotni, starcy, dzieci opuszczone i osoby samotne, wy ofiary wojny i wszelkiego rodzaju przemocy rodzącej się w naszym zezwalającym na wszystko społeczeństwie. Kościół uczestniczy w waszym cierpieniu prowadzącym do Pana, który włącza was w swoją odkupieńczą Mękę i pozwala Wam żyć w świetle swojego Zmartwychwstania. Liczymy na wasze świadectwa, aby uczyć świat, czym jest miłość. Zrobimy wszystko, co jest w naszej mocy, abyście znaleźli należne Wam miejsce w Kościele i społeczeństwie". Jan Paweł II

 

Czy robimy wszystko?

 

Boże Ciało, czyli Chrystus Miłość jako pokarm. Kiedy dzisiaj wędrował drogami i ulicami, może chciał nam coś powiedzieć? Może przypomnieć, że On jest Panem i mamy budować świat według Jego zamysłów, a nie swojego widzimisię lub wskazówek polityków? Jakoś niezwykle rzadko owe zamysły pokrywają się z takimi wskazówkami. Jeśli się to zdarza, mamy dobro i pokój.

 

W dwóch naszych domach procesje zgromadziły nie tylko naszych mieszkańców, lecz także gości. W domu dla chorych było razem dobrze ponad 100 osób. Przyjechały nasze siostry z Berlina, tradycyjnie Siostry "Kalkucianki", Wspólnoty Jerozolimskie, księża i siostry zakonne oraz przyjaciele. To czyni ubogi Chrystus w Eucharystii żyjący w ubogich - jednoczy ludzi po prostu.

 

Artur jako "ubogi wzorcowy" ma rzut na symulatory samolotów na tablecie, więc zawraca tym głowę każdemu, kogo spotka. Jako, że programy się zacinają albo wpadają reklamy to Tomaszek ma pełne ręce roboty. Nie ma lekko tudzież "świętego spokoju". Czasem żałowałam, że go nie było wśród protestujących. Ubaw by chłopak miał. Ile czapek Straży Marszałkowskiej do zrywania! Uwielbia mundurowe czapeczki. Jak by mu który się postawił, to demolka sejmowych korytarzy by była. A z trzech radiowych odbiorników na raz  leciałoby Radio Maryja. Całą dobę, jak ma rzut. I na full. Kto bogatemu zabroni?

 

Aż zza Wrocławia dobrzy ludzie przywieźli nam trochę dobrych rzeczy - pastę do zębów i szczoteczki oraz inne drobiazgi. Co prawda kiedyś mieszkańcy jednej sali domu dla chorych w liczbie 8 policzyli, że wspólnie mają 6 zębów, ale są i tacy, co mają ich na tyle, że warto myć.

 

I jeszcze Pierwsza Komunia w Brwinowie. Nasza panienka miała przyjęcie na najwyższym poziomie tudzież prezencik taki, żeby było co pokazać w szkole bez obciachu. Póki nie przewalczy się trendu ślubnego w pierwszokomunijnych imprezach nasze dzieci nie mogą czuć się gorsze. One nie są temu winne, że dorośli śrubują poziom materialny oprawy uroczystości, gubiąc często jej sens. Pamiętam, jak w czasie białego tygodnia w parafialnym kościele było święcenie... prezentów komunijnych. Nasz chłopczyk przyniósł to, co dostał - Biblię, medalik i jakąś drobną zabawkę.  Na tyle wówczas mogliśmy sobie pozwolić. Wjeżdżały rowery, komputery, motorynki. Trzeba było widzieć twarz tego dziecka. Obiecałam sobie, że się to więcej nie zdarzy.

 

W Warszawie narady i obrady. Może uda się humanizacja systemu. Oczywiście głupotą jest tworzyć system, który potem trzeba "humanizować" tak, żeby nie przeszkadzał w rzeczywistej pomocy człowiekowi. Para w gwizdek, ale taka jest rzeczywistość. Nadal potrzebujemy działki, bo jak będzie na czym, to potem wybudujemy. No, nie my, tylko dobry człowiek, bo nam na psią budę by nie starczyło. Pospiesz się Warszawo. Już jedno schronisko dla chorych zamknięto, jak nasze padnie, będzie katastrofa.

 

A na wsi - pierwsze dżemy truskawkowe schodzą z produkcji. Kontrola wykazała, że napisy na naszych etykietach są o 0,1 mm za małe i takie tam wesołe przypadki. Medynia, Kraków, Jankowice - budowy i remonty. A to setki papierów i biurokracja, która gorsza niż same prace. Obłędu dostaje Inżynier. Nawet nie mam czasu go reanimować, bo jak już jeden papier jest, to drugi trzeba załatwiać.

 

W sobotę ślub mojej córki, tak, że nie piszcie niestosownych komentarzy, proszę, bo nie będę miała czasu na polemikę lub usuwanie.

 

Nad-obowiązkowo

 

Dedykuję tym, którzy protest nazwali ⇒ "hucpą polityczną", poniżając w ten sposób protestujących.

 

Jesteśmy dziećmi epoki,
epoka jest polityczna.

Wszystkie twoje, nasze, wasze
dzienne sprawy, nocne sprawy
to są sprawy polityczne.

Chcesz czy nie chcesz,
twoje geny mają przyszłość polityczną,
skóra odcień polityczny,
oczy aspekt polityczny.

O czym mówisz, ma rezonans,
o czym milczysz, ma wymowę
tak czy owak polityczną.

Nawet idąc borem lasem
stawiasz kroki polityczne
na podłożu politycznym.

Wiersze apolityczne też są polityczne,
a w górze świeci księżyc,
obiekt już nie księżycowy.
Być albo nie być, oto jest pytanie.
Jakie pytanie, odpowiedz kochanie.
Pytanie polityczne.

Nie musisz nawet być istotą ludzką,
by zyskać na znaczeniu politycznym.
Wystarczy, żebyś był ropą naftową,
paszą treściwą czy surowcem wtórnym.
Albo i stołem obrad, o którego kształt
spierano się miesiącami
przy jakim pertraktować o życiu i śmierci,
okrągłym czy kwadratowym.

Tymczasem ginęli ludzie,
zdychały zwierzęta,
płonęły domy
i dziczały pola
jak w epokach zamierzchłych
i mniej politycznych.

 

W. Szymorska, "Dzieci epoki"

 

Matka Teresa trafiła do Nieba. Pan Bóg zaprosił ją na kolację. Święta zgłodniała, więc z chęcią zasiadła do posiłku. Pan Bóg otworzył puszkę sardynek i położył kilka kromek chleba. Zjedli w spokoju, ale Matka zerknęła na dół i zobaczyła w Piekle wystawną ucztę i tłumy biesiadników. Dziczyzna, sałatki, owoce południowe. Lekko zdziwiona, o nic nie zapytała w swojej pokorze. Następnego dnia i w kolejnych sytuacja się powtórzyła. Tu rybki z puszki i chleb, tam uczta. Wreszcie Święta zdobyła się na odwagę i zapytała:

- Panie, dlaczego jemy tak skromnie, mimo, że całe życie Tobie służyłam z miłością?

- Och - westchnął Pan Bóg. - Widzisz, dla nas dwojga nie opłaca się gotować.

 

*  *  *

 

Chcesz wesprzeć działalność siostry Małgorzaty Chmielewskiej i Wspólnoty Chleb Życia? Wszystkie potrzebne informacje znajdziesz na stronie: chlebzycia.org

 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu siostry Chmielewskiej