Księża dali sobie po twarzy

Michał Lewandowski Michał Lewandowski
data11.07.2018 09:00

(fot. shutterstock.com)

Prowokacyjny tytuł? Dobrze wymyślony nagłówek? Nie, okazało się, że życie samo dostarcza emocji.

 

Pierwszy i ostatni raz w życiu dostałem w twarz w 2009 roku. Przy okazji straciłem wtedy plecak, telefon i szwajcarski scyzoryk. Księża z Mnichowa, którzy postanowili swój konflikt rozwiązać na pięści, stracili o wiele więcej.

 

Nie, to nie jest kolejny felieton o tym, jak to źli księża gorszą maluczkich i nie dają zbyt wielu dobrych przykładów do tego, żeby Kościół kojarzyć z dobrocią i miłosierdziem. To konkretne rady dla każdego świeckiego i duchownego, który swoje argumenty zdecydował wyłożyć za pomocą prawego sierpowego.

 

Czy księża masowo w parafiach używają przemocy wobec innych? Wiadomo, że nie. Czy takie przykłady się zdarzają? Niestety tak.

 

O tym, że mnichowscy księża zrobili źle, dali fatalny przykład, nie popisali się realizowaniem ewangelicznych przykazań pisać nie chcę. Szkoda czasu na rzeczy oczywiste.

 

Ale mam 10 rad, dla każdego, kto chciałby pójść w ich ślady: 

 

1. Zanim postanowisz dać komuś w zęby, przez pięć sekund pomyśl, czy to na pewno jedyne rozwiązanie. Może okazać się, że prościej będzie porozmawiać, zapytać, przedstawić swoje racje w sposób rzeczowy i nie wymagający odświeżania sobie z pamięci bójek z podstawówki o honor i względy "rudej z 4B".

 

2. Jeśli często zdarza ci się chęć uderzenia kogoś w twarz i pokazania mu, "kto tu rządzi", to możliwe, że problem nie jest w tej osobie, ale w tobie. Ćwiczenia oddechowe, wizyta u psychologa, jogging powinny pomóc.

 

3. Zawsze pamiętaj kim jesteś i kogo bijesz. Może się okazać, że będąc księdzem bijesz innego księdza i uwierz, bardzo kiepsko wygląda to z zewnątrz. Z oczekiwaniami społecznymi nie wygramy, a te zrealizujesz wtedy, kiedy będziesz mówił o Dobrej Nowinie, odpuszczeniu grzechów i miłosierdziu. "Bóg nie jest paskudnym dziadem" - mawiał ks. Kaczkowski.

 

4. Jeśli jesteś księdzem, to miej na uwadze, że ręka, która wylądowała na twarzy twojego współpracownika, codziennie łamie na ołtarzu Ciało Pana, kreśli znak krzyża i polewa wodą na odpuszczenie grzechów. Tak, masz rację. To sprzeczność.

 

5. Pamiętaj o przykazaniu "nie zabijaj". Przekraczasz je nie tylko wtedy, kiedy odetniesz komuś trwale dopływ tlenu lub zrzucisz go z kościelnej wieży, ale zawsze, kiedy łamiesz coś w drugiej osobie. Może to być godność, poczucie własnej wartości albo szczęka.

 

6. Pomyśl, jak o swojej łobuzerskiej przygodzie opowiesz innym w momencie, kiedy pozostawiła ona na twojej twarzy tak zwaną "śliweczkę" lub rysy. Najgorsze co można wtedy zrobić, to zrzucać winę na innych lub sugerować, że to na skutek wypadku.

 

7. Bicie innych ludzi jest w Polsce prawnie zabronione. Nie można i tyle. Na wykładach z teologii uczono mnie, że kiedy prawo ludzkie jest w sprzeczności z Bożym, to nie mam obowiązku go przestrzegać. W tym przypadku jednak, oba prawa się ze sobą zgadzają i nie ma co dyskutować. "Deus vult" tutaj nie zadziała.

 

8. Jeśli zostaniesz wezwany na dywanik do biskupa, patrz punkt 6.

 

9. Kilka tygodni temu opublikowaliśmy wideo na którym widać, jak ksiądz policzkuje małe dziecko w czasie chrztu. Ci, którzy widzieli nagranie nie mieli wątpliwości, że jego zachowanie było złe. Słysząc o twoim "boksowaniu" też nie przyklasną. Rozwiązywanie konfliktów między mężczyznami w pojedynkach albo szermierkach spod znaku płaszcza i szpady odeszło w niepamięć. Żaden z parafian nie zostanie sekundantem.

 

10. Przekroczenie któregokolwiek z punktów nie skutkuje ogniem piekielnym, smaganiem siarką lub wyrzuceniem z Kościoła. Ale na Boga, wypada się bić po twarzy?

 

I na koniec od serca. Nie chcę tym tekstem nikogo uderzyć. Nie zależy mi na gnębieniu kapłanów i wyciąganiu ich najdrobniejszych potknięć. Patrzę sobie czasem na to, co dzieje się wokół mnie i widzę podzielony świat, ludzi, którzy rzucają się sobie do gardeł, skończone przyjaźnie i strach przed innymi. Chciałbym w Kościele widzieć jak najwięcej księży, którzy starają się temu wszystkiemu zapobiec i mówią częściej o Bogu, który dźwiga świat z grzechu i wybija nam (nota bene) wszystkim z głowy pomysły na uderzanie przemocą w kogokolwiek.

 

 

Michał Lewandowski - dziennikarz DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach" oraz fotograficzny projekt "Bardzo brzydkie zdjęcia"