Kora była molestowana przez księży. Grzegorz Kramer SJ: dziękuję ci, że opowiedziałaś o Strasznej Rzeczy

Wprost.pl / Grzegorz Kramer SJ / kw
data30.07.2018 09:34

(fot. PAP/Lech Muszyński)

"Nie bójcie się mówić o złu. Szczególnie tym wyrządzonym dzieciom". Grzegorz Kramer SJ o wyznaniu piosenkarki na temat molestowania seksualnego, którego padła ofiarą z rąk dwóch katolickich księży.

 

Wpis Grzegorza Kramera SJ pojawił się na jego blogu:

Umarła Kora. Zwykła mówić rzeczy odważne, często się z nią nie zgadzałem. Muzykę robiła z najwyższej półki. I kiedyś i w ostatnim czasie.

 

Jestem Ci, Kora wdzięczny za dwie "sprawy". Za muzykę. I za to, że kiedyś opowiedziałaś o Strasznej Rzeczy. Dziękuję za odwagę, która - ufam - dała odwagę innym ofiarom.

 

Wklejam Wam poniżej kawałek wywiadu Kory dla WPROST [KLIK]. Jest drastyczny. Przeczytajcie i proszę: nie bójcie się mówić o złu. Szczególnie tym wyrządzonym dzieciom. Bardzo Was o to proszę. Mówienie tej prawdy nie ma nic wspólnego z antyklerykalizmem i walką z Kościołem. Wręcz przeciwnie jest miłość do Kościoła.

 

Ojciec Kramer nawiązał do głośnej rozmowy z Korą pt. "Byłam ofiarą księdza", którą dla "Wprost" przeprowadziła Aleksandra Pawlicka w czerwcu 2010 roku.

 

Kora o molestowaniu seksualnym

 

"(Ten ksiądz) był starym śmierdzącym człowiekiem, który wpychał mi jęzor do ust i gmerał w majtkach. Gdy wcześniej patrzyłam na niego na ulicy, nie wydawał mi się tak obrzydliwy, ale gdy zaczął się do mnie dobierać, już tak" - wyznała piosenkarka, która miała w tym czasie 10-11 lat. Mieszkała wówczas w ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne w Jordanowie.

 

"W domu dziecka spędziłam pięć lat i tak naprawdę to właśnie tam dostałam pierwszą lekcję uległości wobec nienormalnych zachowań księży. Pamiętam niedzielne poranki, gdy proboszcz przychodził na śniadanie" - stwierdziła Kora - "Gdy proboszcz wreszcie skończył śniadanie, rozpoczynało się spotkanie z dziećmi. Pod sutanną miał spodnie, a w tych spodniach cukierki w głębokich kieszeniach. Nie dawał nam ich sam. Dziewczynki musiały podchodzić po kolei i grzebać w tych kieszeniach, by znaleźć cukierka. A przy okazji grzebały wiadomo gdzie".

 

Artystka dodała również, że "zakonnice o wszystkim wiedziały".

 

W rozmowie opowiada również o innym księdzu, który mieszkał w Krakowie, a który jest bohaterem jej piosenki i teledysku "Zabawa w chowanego". 

 

Historia życia Kory i wykorzystanie przez księży

 

"Pochodziłam z bardzo biednego domu, wiadomo było, że wróciłam z sierocińca, półsierota, ojciec już nie żył, matka borykała się z piątką dzieci. Mieszkaliśmy w piwnicy. To charakterystyczne w zwierzeniach ofiar księży pedofilów, że zwykle są to dzieci właśnie z takich domów. Wielodzietnych, zaniedbanych. Oni dobrze wiedzą, kogo wybrać" - mówiła Kora.

 

W rozmowie mówiła również o Kościele i żalu do wspólnoty katolickiej: "jedyną karą za molestowanie, którego dopuszcza się ksiądz, jest przeniesienie go do innej parafii. Czy trzeba pytać, co ten ksiądz pedofil robi w nowej parafii? Przeniesienia powodują jedynie eskalację problemu, skutkiem są samobójstwa, kłopoty psychiczne ofiar, ucieczka przed życiem. Tylko dlatego, że ktoś nie potrafi zapiąć rozporka i że nie było nikogo, kto ten rozporek kazałby mu zapiąć. To wielka wina Kościoła".

 

Kora o ukrywaniu prawdy w Kościele

 

Piosenkarka przyznała też: "[Ta wina jest] tak wielka, że nie widzę już w Kościele dobroci. Widzę przemoc, wyłudzenie, majątek, pychę. To jest Kościół, który całkowicie zaparł się i zaprzepaścił naukę Jezusa". Opowiedziała też o swoim stosunku do księży, który był - wobec doznanych krzywd - bardzo negatywny: "Gdy wychowuje się dziecko, stawiając duchownych na piedestale, to jest dla niego strasznym odkryciem, gdy ten półświęty okazuje się ciemną siłą. Dopóki Kościół nie zda sobie sprawy z tego, jaką robi krzywdę, i nie przyzna się do wyrządzonego zła, nic się nie zmieni".

 

Kora dodała także, że bardzo długo ten temat w niej siedział, bardzo trudno było jej tak intymną sprawę "przełożyć na słowa". Przyznała również, że w otworzeniu się pomogły jej inne przypadki pedofilii w Kościele, które zostały ujawnione na początku XXI wieku na całym świecie.

 

Skrytykowała także sytuację w Polsce: "w Polsce temat molestowania w Kościele zaistniał w mediach, ale księża wciąż nie chcą go dostrzec. Politycy zresztą też nie podejmują tematu. Ba, rodzice ofiar potrafią bronić Kościoła, a nie własnych dzieci. Chcę przerwać to milczenie".

 

Jak przyznała, głośny teledysk do piosenki "Zabawa w chowanego" miał na celu przerwanie tego milczenia i wyciągnięcie tematu "który wszyscy próbują skrzętnie ukryć".

 

"Wszyscy wiedzą, że jestem antyklerykalna, że mój stosunek do Kościoła jest krytyczny. Dla mnie Kościół nie jest świętą krową, której nie można tknąć. Przeciwnie, gdy przyzwala na zło w imię szczytnych idei, to znaczy, że dopuszcza się najgorszego rodzaju hipokryzji" - otwarcie przyznała Kora - "Ja nie chcę być dłużej wśród tych, którzy w tej strasznej zabawie zasłaniają oczy".

 

Obejrzyj teledysk "Zabawa w chowanego":

 

 

Teledysk miał swoją premierę 24 czerwca 2010 roku. 

 

Kora czyli Olga Sipowicz zmarła w sobotę, 28 lipca br. Urodziła się 8 czerwca 1951 roku w Krakowie. Była wokalistką rockową i autorką tekstów piosenek. W latach 1976-2008 była liderką zespołu Maanam.

 

Od kilku lat zmagała się z chorobą nowotworową.