Polscy biskupi zaczynają reagować ws. pedofilii

Tomasz Krzyżak Tomasz Krzyżak
data22.09.2018 09:00

(fot. Alexander Nachev on Unsplash)

Proces oczyszczenia się Kościoła dopiero rusza. Tak jakby słowa papieża-Polaka dopiero teraz dotarły, teraz zostały właściwie zrozumiane.

 

Biskup polowy Józef Guzdek ujawnił dane na temat pedofilii wśród podległych mu kapłanów. Od grudnia 2010 roku w jego diecezji były trzy przypadki molestowania seksualnego nieletnich, a czwarty ksiądz został oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich. Żaden z nich nie pracuje z nieletnimi, a jeden nie jest już księdzem i siedzi w więzieniu.

 

W poniedziałek o przypadkach pedofilii w diecezji płockiej poinformował również biskup Piotr Libera. Od 2011 roku było ich dziewięć. Kapłani skrzywdzili łącznie 16 osób. Wszyscy zostali ukarani, kilku wyrzucono ze stanu kapłańskiego, a pozostali nie pracują z dziećmi i młodzieżą.

 

Wygląda na to, że powolna kościelna machina ruszyła. Z innych diecezji dochodzą bowiem głosy, że ordynariusze noszą się z zamiarem prezentacji swoich danych. Część wciąż się jednak waha. Od niektórych słyszałem w tych dniach taki oto argument: "co z tego, że ujawnimy na przykład tysiąc przypadków, skoro wrogowie Kościoła powiedzą, że kolejny tysiąc ukryliśmy". Pewnie tak będzie, ale czy raport ma być dla wrogów czy dla rzeszy ludzi wiernych Kościołowi, którzy milczeniem hierarchów są nieco zażenowani, a w ich głowach coraz częściej pojawia się myśl, że biskupi jednak coś ukrywają?

 

>> Czy za pedofilię w Kościele odpowiedzialni są księża-homoseksualiści? [WYJAŚNIAMY]

 

Śmiem twierdzić, że jednak tym drugim, tym którzy wiedzą, że Kościół składa się z grzeszników, bardziej. Tych pierwszych nie da się przekonać. I tak przecież wiedzą swoje. Powiedzą oni na przykład, że biskupi sami ujawniają niewygodne dla nich dane, bo lada moment na ekrany kin wejdzie film "Kler" i diecezjalne raporty są formą obrony. Sposobem na udowodnienie, że skala pedofilii w polskim Kościele nie jest tak duża jak w USA, Niemczech czy Irlandii.

 

Moja teza jest jednak inna. Wydaje mi się, że biskupi zrozumieli, że ludzie muszą po prostu wiedzieć. Jan Paweł II w kwietniu 2002 roku - tuż po ujawnieniu jednego z pierwszych skandali - mówił do amerykańskich biskupów: "Molestowanie nieletnich jest poważnym objawem kryzysu dotykającego nie tylko Kościół, ale i całe społeczeństwo.(…) Kościół, mówiąc o nadużyciach seksualnych w sposób jasny i zdecydowany, pomoże społeczeństwu zrozumieć trapiący je kryzys i go przezwyciężyć. (…) Ludzie muszą wiedzieć, że w kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla osób, które mogłyby wyrządzić krzywdę młodzieży. Ludzie muszą wiedzieć, że biskupi i księża całkowicie utożsamiają się z pełnią katolickiej prawdy odnośnie do spraw z zakresu moralności seksualnej; prawdy niezbędnej do odnowy zarówno posługi kapłańskiej i biskupiej, jak i małżeństwa i życia rodzinnego".

 

Dziś niestety widać, że adresaci tych słów nie wzięli ich poważnie do serca, a proces oczyszczenia się Kościoła dopiero rusza. Tak jakby te słowa papieża-Polaka dopiero teraz dotarły, teraz zostały właściwie zrozumiane. Zaspali też nasi biskupi. Po obiecujących początkach, gdy prymas mówił o "zeru tolerancji", gdy powołano koordynatora, uruchomiono szkolenia czy przyjęto wytyczne, nastąpiła stagnacja. Jakby oczekiwanie, że czarne chmury się rozwieją.

 

>> Czas wielkiej próby w Kościele

 

Nie rozwiały się. Dziś niemal codziennie media donoszą o takim, czy innym złym zachowaniu kapłana. W oczach wielu utrwala się przekonanie, że Kościół jest siedliskiem zła. A przecież nie jest. Zdecydowanie więcej w nim dobra. Cichego, pokornego dobra.

 

W sprawie molestowania seksualnego nieletnich, o czym kilka dni temu również na deon.pl pisała dr Ewa Kusz z Centrum Ochrony Dziecka ciągle wiele jest do zrobienia. Ale to nie tylko robota dla biskupów, księży czy zakonnic. Zakasać rękawy winniśmy wszyscy. Bo wszyscy jesteśmy w kryzysie i zachowujemy się trochę tak jak apostołowie zamknięci w wieczerniku "z obawy przez Żydami". Czas się obudzić.  

 

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem".