Jak odpowiedzieć na to wezwanie? Nie chodzi o zwykłą manifestację

Zygmunt Kwiatkowski SJ Zygmunt Kwiatkowski SJ
data07.10.2018 09:00

(fot. Joey Yu on Unsplash)

Widząc, że ogrom tego problemu znacznie nas przerasta, może będzie dodatkową motywacją, aby tym bardziej pomóc osobom znajdującym się na pierwszej linii zaangażowania. Dzięki tej modlitwie staje się to dzieło naszą wspólną sprawą. Dzięki zaangażowaniu całej wspólnoty Kościoła misja ta jest dojrzalsza i jest nadzieja, że będzie bardziej owocna.

 

Papieska intencja ewangelizacyjna na październik:

Aby osoby konsekrowane rozbudziły swój zapał misyjny i były obecne wśród ubogich, zepchniętych na margines i tych, którzy nie mają głosu.

Czy ma sens wzywanie kogokolwiek do tego, by rozbudził swoją miłość? Przecież to raczej ona rozbudza albo gasi - jeśli jej nie ma - ludzkie zaangażowanie. Ona jest przecież fundamentem każdej chrześcijańskiej motywacji. Co zatem znaczy apel o jej rozbudzenie? Czy taki apel ma sens? Jaki?

 

Papież w październiku prosi o modlitwę w tej intencji, o "rozbudzenie zapału misyjnego", myśląc głównie o osobach konsekrowanych. Pewnie spodziewa się, iż tli się w nich jeszcze ogień tego zaangażowania i nawet jeśli nie pali się już pełnym płomieniem, tak jak dawniej, to warto zadbać o to, aby go rozpalić na nowo, ale jak?

 

Jak odpowiedzieć na to wezwanie? Ma to być mobilizacja, ale jaka? Czy należy głośno deklarować swoją akceptację dla tego wezwania? A może trzeba zorganizować jakąś akcję, by nią zamanifestować, że wzięło się do serca papieski apel?

 

Co jednak papieżowi po takich manifestacjach, a jeszcze bardziej co po nich Bogu? Chrystus powiedział wyraźnie, że nie o powtarzanie "Panie, Panie" chodzi, ale o pełnienie woli Bożej. A więc w przypadku intencji, którą podał papież, chodzi o przekonanie, że Bogu zależy na takiej właśnie modlitwie. Modlimy się zatem przede wszystkim nie dlatego, że wzywa do niej papież, ale że chcemy to czynić z miłości do Boga. Ufamy, że papież też to ma na myśli, dlatego przyłączamy się do jego prośby.

 

Skoro rozpoznajemy, że na tym Bogu zależy i że On nas do takiej modlitwy wzywa, to naturalne jest również z naszej strony, że prosimy Go o to, aby nas uzdolnił do niej. Prosimy więc Boga najpierw za nas samych, o szczerość naszej modlitwy, a następnie o zapał misyjny, czyli o pragnienie głoszenia prawdy o Chrystusie, naszym Zbawicielu i Zbawicielu świata, dla osób konsekrowanych.

 

Można jeszcze dorzucić uwagę, że "rozbudzenie zapału misyjnego" z pewnością nie jest wezwaniem ani do intensyfikowania woluntaryzmu w Kościele, ani tym bardziej do rozbudowywania w nim misyjnej biurokracji. Nie chodzi zatem o efektowne plany, strategie i skomplikowane opracowania. Nie tyle chodzi o konferencje, narady i sympozja, ile o to, co zasadnicze - jak to sugeruje Franciszek - o żywą, konkretną obecność tam, gdzie jest "bieda, gdzie są ludzie zepchnięci na margines i gdzie nie mają oni głosu".

 

Bez tej obecności całe zaangażowanie misyjne będzie tylko czczym gadaniem i pozoracją. Będzie niepotrzebną stratą energii i czasu. Przejawem pychy i braku rozsądku, bo dzieła pozorne nie mają przecież sensu, szczególnie tam, gdzie chodzi o konkretne dobro, konkretnych ludzi będących w potrzebie, której należy zaradzić w konkretny sposób.

 

Czas rozbudzania miłości

 

Módlmy się zatem o rzeczywistą realizację naszej obecności, ale w imię Jezusa, a nie we własnym tylko imieniu, jak to czynią organizacje dobroczynne, za co oczywiście zasługują na szacunek, bo liczy się przecież przede wszystkim wrażliwość na człowieka. Dodajmy, taka wrażliwość, której istotą jest do niego szacunek.

 

Zależy nam na tym, aby nasza misja była czyniona rzeczywiście w imię Chrystusa, gdyż wierzymy, że w ten sposób uczestniczymy w dziele, które znacznie przekracza ramy ludzkiej dobroczynności, dotykając znacznie większego dobra, jakim jest wieczne zbawienie człowieka.

 

Sądzę, że chodzi o NASZĄ "obecność", mimo że papież wspomina tylko osoby konsekrowane, ponieważ modlitwa za te osoby, aby rozpaliły swój charyzmat, jak mówił św. Paweł, stanowi naszą partycypację w dziele, które one prowadzą. Dzięki tej modlitwie staje się to dzieło naszą wspólną sprawą. Dzięki zaangażowaniu całej wspólnoty Kościoła misja ta jest dojrzalsza i jest nadzieja, że będzie bardziej owocna.

 

Ponieważ chodzi o obecność wśród "ubogich, zepchniętych na margines i nie mających głosu", to mówiąc konkretnie, chodzi najpierw o ich poznanie, a więc przede wszystkim o zorientowanie się, jakie są rzeczywiste realia ich życia. Bardzo możliwe, że może się wówczas okazać, iż wcale nie chodzi tu tylko o Afrykę czy Azję, ale że "ubodzy, zepchnięci na margines i nie mający głosu" są wśród nas i to w nadspodziewanie wielkiej liczbie i czasem nawet w niewyobrażalnie trudnych sytuacjach.

 

Widząc zaś, że ogrom tego problemu znacznie nas przerasta, może będzie dodatkową motywacją, aby tym bardziej pomóc osobom znajdującym się na pierwszej linii zaangażowania, to znaczy tam, gdzie panuje "bieda, gdzie są ludzie zepchnięci na margines i nie mający głosu".

 

Z drugiej zaś strony, ponieważ chodzi o tak wielki problem, z którym sami nie jesteśmy w stanie dać sobie rady, może pojawi się wówczas dodatkowa motywacja, aby podjąć się bardziej gorliwej modlitwy, szukając pomocy u Tego, który może "rozbudzić zapał misyjny" i może nas dodatkowo zmobilizować, aby działać razem, jako wspólnota, świeccy i konsekrowani razem.

 

Problem, który nas przerasta, stać się może w ten sposób twórczą siłą, mobilizującą nas do jedności i do współpracy, a więc do odnowy i do budowy Nowego Kościoła.

 

Modlitwa:

 

Jezus powiedział kiedyś do apostołów, by "prosili Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo".

 

Jezusie Chrystusie, Ty jesteś Panem ewangelicznego żniwa, a my żniwiarzami. Ty nas powołałeś do tego żniwa i dlatego do Ciebie się zwracamy z prośbą, abyś nami kierował i nieustannie nas prowadził. Spraw, byśmy wszystko czynili w Twoje imię. Pozwól tym, których powołałeś do życia konsekrowanego, rozpalić w sobie zapał do ewangelizacji. Odnów w nich miłość, która była Twoim darem dla nich wówczas, gdy ofiarowali swoje życie, podejmując się aktu konsekracji. Panie, tylko Ty jesteś w stanie tego dokonać, bo Ty jesteś Bogiem, który pragnie naszego zbawienia. Amen.