Sutanna, komża, stuła i... rewolwer, czyli księża na strzelnicy

ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka
data06.11.2018 09:13

(fot. shutterstock.com / twitter.com)

Dwaj księża z dymiącymi rewolwerami w dłoniach. W sutannach, komżach i biretach. Jeden dodatkowo ma na sobie stułę. Dziki Zachód dwa wieki temu? Nie. Polska. Czterdzieści kilometrów od Łodzi. 27 października br. O co chodzi? O błogosławienie nowej strzelnicy. I nie tylko o błogosławienie.

 

Mam dwutomową księgę zatytułowaną "Obrzędy błogosławieństw dostosowane do zwyczajów diecezji polskich". Wiele z nich jest ściśle związanych z liturgią lub z życiem religijnym. Ale są też inne, które odnoszą się do "wielorakiej działalności chrześcijan". W zamieszczonym na końcu tomu drugiego alfabetycznym indeksie błogosławieństw można znaleźć modlitwy na bardzo różne okazje.

 

Dużo jest oczywistych, jak błogosławieństwa sprzętów liturgicznych, chrzcielnicy, dewocjonaliów, domu katechetycznego, konfesjonału, stacji Drogi Krzyżowej, opłatków, organów, a także błogosławieństw ludzi (np. misjonarzy, matek, dzieci, starców, pielgrzymów) itp. Jednak chyba nawet pobożnych katolików mogą zaskoczyć błogosławieństwa elektrowni, wodociągu, sejsmografu, lotniska i samolotu, łodzi rybackiej, promu, kina, telegrafu, radiostacji i stacji telewizyjnej, sprzętu pogotowia ratunkowego i przeciwpożarowego, pomnika, koni, pszczół lub róż.

 

Błogosławieństwa strzelnicy w alfabetycznym indeksie nie ma, jest natomiast błogosławieństwo sali gimnastycznej i stadionu, czyli po prostu obiektów sportowych.

 

Twórcy strzelnicy w Starym Chrząstowie nie mają wątpliwości, że zbudowali obiekt sportowy (pierwszy tego rodzaju w Polsce). Polskie Stowarzyszenie Strzelectwa Westernowego informuje, że posiada licencję Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Najwyraźniej wątpliwości pod tym względem nie mieli też księża, którzy wzięli udział w uroczystym otwarciu obiektu. "Zostaliśmy poproszeni o modlitwę i poświęcenie strzelnicy" - wyjaśnił jeden z nich "Dziennikowi Łódzkiemu".

 

Jednak obecność duchownych nie ograniczyła się do odmówienia modlitwy i pokropienia wodą święconą. Tak, jak stali, w stroju absolutnie nie kojarzącym się z westernem ani ze strzelectwem sportowym, lecz ze sprawowaniem kapłańskich czynności, chwycili broń i skierowali ją w stronę zawieszonego na biało-czerwonej szarfie balonika. Zostali sfotografowani w oparach dymu po oddaniu strzału. Zdjęcie stało się hitem Internetu i podstawą wielu memów. A także licznych kpin, antyklerykalnego i antykościelnego hejtu. Czy słusznie?

 

Ks. Paweł Kłys, od czterech miesięcy rzecznik prasowy archidiecezji łódzkiej, indagowany przez dziennikarzy stwierdził, że nie ma kościelnych przepisów precyzujących, co można robić w sutannie, a czego nie wypada.

 

"Jednak sutanna jest strojem osoby duchownej, należy w niej zachowywać się godnie" - zauważył i dodał, że każdy musi ocenić to we własnym sumieniu. Tu jednak chodzi nie tylko o sutannę, ale również o stułę, jednoznacznie będącą znakiem wykonywania czynności kapłańskich. Strzelanie z rewolweru do nich nie należy.

 

Jak wynika z informacji Polskiego Stowarzyszenia Strzelectwa Westernowego, jeden z duchownych, biorących udział w otwarciu strzelnicy, jest zawodnikiem i sędzią w tej dziedzinie rywalizacji sportowej. Nie dziwi więc jego obecność, ani to, że sięgnął po broń. Dziwi strój, w którym to zrobił. Paradoksalnie na stronie PSSW, właściciela otwieranej pod koniec października strzelnicy, można przeczytać: "Zawody wymagają nie tylko odpowiedniej broni i wierności zasadom Dzikiego Zachodu, ale i odpowiedniego ubioru...".

 

To nie jedyny paradoks związany z tą sprawą. Często można usłyszeć narzekanie na księży, że unikają noszenia stroju duchownego, a zwłaszcza sutanny, traktując ją jedynie jako "ubranie robocze" do kościoła i kancelarii, a przez to nie dają świadectwa, bardzo potrzebnego dzisiaj zlaicyzowanemu światu. Właśnie w tym kontekście za wielki wyczyn uznali niektórzy pójście na "Kler" w habicie lub w koloratce. Haczyk polega na tym, że czasami pojawienie się w stroju duchownym może przynieść więcej szkody niż pożytku. Z pewnością, jak mówi rzecznik archidiecezji łódzkiej, jest to sprawa sumienia. A także po prostu zdrowego rozsądku.

 

 

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI