Sąsiadom brakuje duszpasterzy. Co my na to?

ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka
data16.11.2018 09:00

(fot. Grant Whitty / unsplash.com)

Te dane wyglądają alarmująco. Jeśli sprawdzą się przewidywania Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, do 2030 r. u naszych zachodnich sąsiadów około siedem tysięcy parafii z istniejących aktualnie 13,5 tys. nie będzie miało duszpasterzy.

 

Nic dziwnego, że prezes Komitetu, Thomas Plernberg, uznał taki rozwój sytuacji za katastrofalny. Fakt, że z podobnym problemem zmagają się w Niemczech ewangelicy nie tylko nie jest żadnym pocieszeniem, ale wręcz przeciwnie, każe się poważnie zastanowić nad poważnymi zmianami, jakie zachodzą wśród chrześcijan w Europie. "Nie będziemy w stanie utrzymać normalnych struktur, więc w przyszłości ludzie świeccy będą musieli podjąć znacznie więcej zadań niż dotychczas" - przewiduje Thomas Plernberg.

 

Episkopat Niemiec i Centralny Komitet Niemieckich Katolików (ZdK) już we wrześniu br. alarmowały, że z roku na rok maleje liczba wyświęcanych księży. "W latach 60. ubiegłego stulecia wyświęcano w Niemczech jeszcze ponad pół tysiąca księży rocznie, teraz zaledwie kilkudziesięciu" - wyliczał rzecznik prasowy ZdK Theodor Bolzenius. Z udostępnionych danych wynika, że w 27 niemieckich diecezjach wyświęconych zostanie w tym roku 61 księży. W ubiegłym roku święcenia przyjęło 74 duchownych, ale w dwóch diecezjach nie wyświęcono ani jednego kapłana. "Dramatyczny trend dotyczy nawet najbardziej katolickich regionów: Zagłębia Ruhry, Trewiru czy Muenster" - wskazywał Bolzenius. Deutsche Welle przywoływała statystyki podane przez tamtejszy episkopat, według których liczba księży w Niemczech zmniejszyła się w ciągu ostatnich 20 lat o jedną czwartą. Już wtedy podawano, że np. archidiecezja kolońska szacuje, że do 2030 roku liczba księży, diakonów i zatrudnionych we wspólnotach referentów, zmniejszy się aż o połowę, do około 600 osób.

 

Jak niemieccy katolicy usiłują teraz i planują w przyszłości rozwiązywać trapiące ich "kadrowe problemy"? W materiale Deutsche Welle pojawiło się kilka możliwości.

 

Po pierwsze, "import" księży. Przede wszystkim z Indii i Polski (właśnie z tych krajów pochodzi ponad połowa zagranicznych księży w Niemczech), ale także z Nigerii i Konga. Według danych niemieckiego episkopatu w ubiegłym roku w Niemczech pracowało 2403 księży z zagranicy. Jednak większość z nich nie zostaje na stałe. Najpóźniej po dziesięciu latach wracają do rodzinnego kraju.

 

Drugim stosowanym w praktyce rozwiązaniem jest przebudowa struktur - zamykanie kościołów i kaplic, tworzenie wspólnot łączących nawet dziesięć parafii. DW podała, że w diecezji trewirskiej w miejsce 887 parafii powstanie 35 wielkich wspólnot parafialnych. Takie molochy mają jednak podstawową wadę - zmuszają księży do swego rodzaju "maratonów mszalnych". "Na indywidualną pracę duszpasterską brakuje im czasu" - ubolewał Theodor Bolzenius.

 

Trzecią możliwością miałyby być zmiany dotyczące celibatu. Choć o dopuszczaniu do święceń na próbę "viri probati" - żonatych mężczyzn o sprawdzonej wierze i nieskazitelnej moralności - mówi się od pewnego czasu w kontekście problemów Amazonii, to jednak papież Franciszek wspomniał o tym w wywiadzie dla... niemieckiego tygodnika "Die Zeit". Trudno to uznać za przypadek. Dlatego wielu niemieckich katolików niecierpliwie czeka na planowane za niespełna rok specjalne zgromadzenie Synodu Biskupów pod wiele mówiącym hasłem "Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i dla ekologii integralnej".

 

Czy w Polsce powinniśmy się przejmować poważnymi kłopotami naszych współwyznawców zza Odry? Przecież po rwetesie, jaki wybuchł w mediach w lecie wokół liczby kandydatów zgłaszających się przed wakacjami do seminariów duchownych, pod koniec sierpnia pojawiły się dane mające uspokoić atmosferę...

 

Nie ma tu jednak miejsca na stosowanie zasady "nasza chata z kraja". Nie mieszkamy na odciętej od reszty świata wyspie i ostatnio coraz boleśniej przekonujemy się, że problemy dotykające innych, wcześniej czy później nie omijają naszej katolickiej wspólnoty.

 

"Sprawa wystarczającej liczby kapłanów dotyka z bliska wszystkich wierzących: nie tylko dlatego, że od powołań zależy religijna przyszłość społeczeństwa chrześcijańskiego, lecz także dlatego, że sprawa jest precyzyjnym znakiem żywotności wspólnot parafialnych i diecezjalnych, jak również świadectwem zdrowia moralnego rodzin chrześcijańskich. Tam, gdzie rozkwitają liczne powołania kapłańskie i konsekrowane, tam żyje się wielkodusznie Ewangelią" - mówił papież Paweł VI, w przesłaniu radiowym 11 kwietnia 1964 r. To wskazówka, ale też przestroga.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI