Kobiety są głęboko rozczarowane Kościołem. Kiedy nikt nie słucha

L'Osservatore Romano Matt Malone SJ
data02.12.2018 09:00

(fot. shutterstock.com)

Chociaż większość katolickich kobiet pozostaje w jakimś stopniu związana z Kościołem, mimo to są one odłączone lub przechodzą proces oddzielania się od niego.

 

Niedługo potem jak zacząłem pracować jako dyrektor firmy America, zdaliśmy sobie sprawę z ogromnego problemu: nieobecności głosu kobiet. Kiedy nasi redaktorzy zaczęli poszukiwać danych na temat tego, co katolickie kobiety myślą w różnych kwestiach, nie mogli znaleźć żadnych śladów takich informacji. Tego typu badania nigdy nie powstały. Dlatego sami zdecydowaliśmy się przeprowadzić taką ankietę. Rozpoczęliśmy zadanie poszukiwania kluczowych informacji na temat opinii katolickich kobiet, a jeden z naszych dyrektorów wykonawczych przekształcił to działanie w pierwszy tego typu narodowy projekt badawczy. Na początku zimy ubiegłego roku ponad 1500 kobiet wzięło udział w naszej internetowej ankiecie.

 

Wiele z informacji, które zdobyliśmy jest pozytywnych, jednak znacznie więcej jest tych, które martwią. Chociaż większość katolickich kobiet pozostaje w jakimś stopniu związana z Kościołem, mimo to są one odłączone lub przechodzą proces oddzielania się od niego. Podczas gdy lwia część amerykańskich katoliczek wierzy w Boga, liczba tych, które uczestniczą we mszy świętej i przystępują do innych sakramentów jest coraz niższa w miarę jak przesuwamy się w stronę dolnej granicy wiekowej ankietowanych. Jeśli jesteś kobietą, to im jesteś młodsza, tym większa jest szansa, że w twoim życiu nie ma miejsca na Kościół.

 

Dlaczego? W ankiecie amerykańskie katoliczki wielokrotnie wskazywały brak jasnej wizji i brak widocznego przywództwa kobiet w Kościele i to zarówno na szczeblu narodowym, jak i parafialnym. Innymi słowy, kobiety nie czują się mile widziane w Kościele, ponieważ nie widzą się na pozycjach władzy i przywództwa. Z tego samego powodu stopniowo spada także liczba powołań kobiet do życia zakonnego. Dlatego jak wskazuje ankieta, większość amerykańskich katoliczek doceniłaby wyświęcanie kobiet na stałych diakonów.

 

Jednakże jednym z głównych powodów kryzysu wykorzystywania seksualnego w Kościele jest jego klerykalizm. Dlatego udzielanie kobietom pierwszego stopnia święceń kapłańskich nie może być jedynym wyjściem.

 

Musimy także oddzielić władzę od kapłaństwa. Kościół musi zadać sobie pytanie, czy rola przywódcza obecnie wypełniana księży, a nie związana z udzielaniem sakramentów, musi być koniecznie pełniona przez duchownych. Jeśli odpowiedź brzmi nie, te pozycje powinny zostać otwarte zarówno dla świeckich mężczyzn, jak i dla świeckich kobiet, a powoływanie kobiet na takie stanowiska, powinno stać się priorytetem. Jeśli kobiety mają pozostać w Kościele lub do niego powrócić, muszą nie tylko słyszeć, że zajmują istotne miejsce w kościelnej strukturze władzy. Muszą to także zobaczyć.

 

Ponad 20 lat temu Towarzystwo Jezusowe zaprosiło wszystkich swoich członków do przemiany, prosząc każdego jezuitę, aby "słuchał z uwagą i odwagą doświadczenia kobiet" oraz aby "stawał twarzą w twarz z systemową niesprawiedliwością, której kobiety doświadczają na wszystkich ścieżkach życia". Towarzystwo Jezusowe bardzo niekonsekwentnie podążało za tą wskazówką. Ale jezuici przynajmniej próbowali. Kościół musi teraz szukać sposobów na to, jak włączyć głosy wszystkich kobiet, ich talenty i doświadczenie, w życie Kościoła. Jednakże aby tego dokonać, musimy najpierw zrobić coś, co nie zawsze jest łatwym zadaniem. Musimy słuchać.

 

Matt Malone SJ - od 2012 r. prezes i redaktor naczelny "America Magazine". Tekst pierwotnie ukazał się na łamach L'Osservatore Romano