Co dalej ze sprawą ks. Jankowskiego?

Tomasz Krzyżak Tomasz Krzyżak
data11.12.2018 09:00

(fot. twitter.com / shutterstock.com)

Trzeba tylko chcieć i wykazać minimum zainteresowania. A tego nie widać. Jest wyłącznie deklaracja i oczekiwanie. A gdyby tak odrzucić na bok wszelkie uprzedzenia i naprawdę zadbać o "dobro Kościoła"?

 

"Archidiecezja Gdańska wyraża gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy…" - tak po kilku dniach zwłoki kuria archidiecezji gdańskiej odniosła się do zarzutów kierowanych pod adresem nieżyjącego ks. Henryka Jankowskiego. Podkreśliła przy tym, że między 2008 a 2018 rokiem nie wpłynęły do niej "żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach".

 

Można byłoby odetchnąć z ulgą gdyby nie to, że z oświadczenia niewiele wynika, a sama gotowość podjęcia próby to za mało. Głosy wzywające abp. Sławoja Leszka Głódzia do wyjaśnienia zarzutów wobec prałata Jankowskiego pojawiają się z różnych stron. Apeluje o to prezydent Gdańska i wielu mieszkańców miasta. Apelują świeccy publicyści, apelują księża (choćby na łamach deon.pl ks. Artur Stopka), apeluje o. Adam Żak - koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży. Ojciec Żak zwrócił przy tym uwagę na zapis obowiązujących w polskim Kościele wytycznych, które dotyczą postępowania w przypadku oskarżenia kapłana o molestowanie. Jest w nich zapis, że jeśli zgłoszenie dotyczy osoby zmarłej, to proces wyjaśniający można rozpocząć, by wyjaśnić sprawę "dla dobra Kościoła". A zatem furtka istnieje.

 

Gdańska kuria w swoim komunikacie również o niej wspomina, ale jednocześnie podkreśla, że żadnych zgłoszeń w ciągu dziesięciu lat nie było. W podobnym tonie w sobotę wypowiedział się też ks. Krzysztof Szerszeń, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży przy metropolicie gdańskim. Komunikat i słowa delegata można odczytywać wprost: "nie zajmiemy się sprawą na podstawie doniesień medialnych", a skoro "nikt się do nas nie zgłasza, to znaczy że nie ma sprawy". Otóż jest. Problem tkwi jednak w podejściu do tematu.

 

Kilka tygodni temu, przy okazji premiery filmu "Kler", grający w nim jedną z głównych ról Arkadiusz Jakubik publicznie opowiedział historię swojego kolegi, który miał być molestowany przez księdza ze Strzelec Opolskich. Biskup Andrzej Czaja (ordynariusz opolski) nie czekał jednak na oficjalne zgłoszenie i natychmiast podjął działania. Napisano maila do aktora, a ten chociaż na niego nie odpowiedział, skłonił rodzinę do tego, by się do kurii zgłosiła i opowiedziała całą historię. Temat zbadano, powiadomiono organa ścigania oraz jedną z niemieckich diecezji, na terenie której ów ksiądz dziś pracuje. Kapłan został zawieszony w pełnieniu posługi, sprawa trafiła też do Watykanu.

 

W Gdańsku mamy na razie deklarację zbadania sprawy, ale czy podjęto próbę skontaktowania się z ofiarami ks. Jankowskiego, które zdecydowały się na przerwanie milczenia? Przecież znane są ich personalia, wiadomo gdzie mieszkają. Autorzy publikacji prasowych mają do nich kontakt i z pewnością udostępniłyby go odpowiednim instytucjom kościelnym. Trzeba tylko chcieć i wykazać minimum zainteresowania. A tego nie widać. Jest wyłącznie deklaracja i oczekiwanie. A gdyby tak odrzucić na bok wszelkie uprzedzenia i naprawdę zadbać o "dobro Kościoła"?

 

Parę lat temu Kościołem powszechnym wstrząsnął skandal ks. Marciala Maciela - szanowanego założyciela Legionistów Chrystusa. Przez lata wiele osób wiedziało o jego podwójnym i niemoralnym życiu. Przez lata to ukrywano. Do rezygnacji zmuszono go pod koniec życia. Dopiero dwa lata po jego śmierci Watykan oficjalnie przyznał, że "najcięższe i obiektywnie niemoralne zachowania ojca Maciela, potwierdzone przez niepodważalne świadectwa, jawią się niekiedy jako prawdziwe przestępstwa i ukazują życie, pozbawione skrupułów i autentycznych uczuć religijnych".

 

Jakże dużo podobieństw jest w obu tych sprawach. W tej drugiej na szczęście wykazano się determinacją i troską o Kościół. Czy i tak samo będzie w tej naszej, polskiej? Pierwsze reakcje nie napawają nadzieją, ale przecież ona umiera ostatnia…

 

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"