Czy ludzie traktowani jak śmieci przebaczą nam?

s. Małgorzata Chmielewska
data22.12.2018 09:00

(fot. Danuta Węgiel)

Mam dobrą radę dla mądrali od systemów i ustaw. Choć dotyczącą pocałunku, jednak nie mogę napisać jaką. A właściwie gdzie. Bo znów będzie, że siostra używa brzydkich wyrazów.

 

Straż Miejska przejmuje od kolegów z nocnej zmiany bezdomną kobietę o godz. 7.30. Ile nocna zmiana ją woziła, nie wiemy. Kilkakrotne wzywanie pogotowia, jazdy do szpitali w wykonaniu strażników trwały do godz. 15. Wg. oceny medyków "stan ogólny dobry". Izba wytrzeźwień nie wchodziła w grę, bo 0 promili. Kobieta brudna, trzęsąca się z zimna. Pani strażniczka miejska okryła kocem termicznym tę dramatyczną turystykę.

 

Radiowóz Straży zajechał pod nasze schronisko dla chorych o 15. Miejsc to już u nas dawno nie ma, ale... Renia zajrzała do samochodu, bo myślała, że kobieta siedzi po prostu na tylnym siedzeniu. Nic z tego. Była "w stanie ogólnym dobrym", lecz nie była w stanie siedzieć. Leżała więc w bagażniku samochodu - węzełek otulony w złotko- ów termiczny koc.

 

Paczka pod choinkę. Ponieważ stan ogólny był dobry, to trzy osoby wynosiły ją z samochodu, potem 3 kąpały i opatrywały rany. Renia pleców nie czuje od dźwigania. Podejrzewam, że co najmniej kilkanaście osób - pracowników medycznych- spotkali miejscy strażnicy w czasie swojej wędrówki po ratunek dla kobiety. Tylko oni okazali się bliźnimi pani "w stanie ogólnym dobrym". Nie było miejsca w gospodzie…?

 

Pracownik socjalny ze Śródmieścia błaga o pomoc. Człowiek na wózku, bez nóg, najprawdopodobniej z odmrożoną ręką. Na "decyzję administracyjną" według wszelkich reguł Państwa z Ministerstwa musiałby czekać w ogrzewalni. Rękę być może da się uratować. Konieczny szpital. Błagał, żeby wysłać go do szpitala następnego dnia, bo chciałby choć jedną noc się wyspać w cieple i najeść. Prosimy o surowy wymiar kary za przyjęcie bez decyzji. Ogrzewalnia to miejsce, które nie powinno w ogóle istnieć w cywilizowanym społeczeństwie. Nocka na krzesełku i rano won na dwór. Wróciła z godnością do tzw. systemu wsparcia osób bezdomnych. Taniutko, więc będzie się rozwijać. Człowieka dzisiaj przyjął szpital na Banacha.

 

Człowiek wywalony ze szpitala do… ogrzewalni. Po operacji krwiaka mózgu, nie wie co się z nim dzieje. Pracownik socjalny zachował przytomność umysłu i przyjęły go Siostry Matki Teresy. Też na korytarz, bo miejsc nie mają, jak wszyscy.

 

Niedawno przyjęty mieszkaniec, stan się pogorszył. Lekarz rozpoznał sepsę. 2 dni walki o przyjazd pogotowia i zabranie do szpitala. Gorączka 40 stopni. Rada ratownika medycznego - dajcie mu pyralginę, to gorączka spadnie. Interweniował dyrektor  przychodni rejonowej, nasi ludzie. W końcu dziś odjechał do szpitala.

 

Mam dobrą radę dla mądrali od systemów i ustaw. Choć dotyczącą pocałunku, jednak nie mogę napisać jaką. A właściwie gdzie. Bo znów będzie, że siostra używa brzydkich wyrazów.

 

Boże Narodzenie to czas przebaczenia i pojednania. Czy ludzie odpychani, traktowani jak śmieci przebaczą nam teraz i tam, po tamtej stronie?

 

A życie toczy się w zawrotnym przedświątecznym tempie. Dobrzy ludzie, bo takich jest jednak większość, zwożą nam dobra wszelkie, które następnie trzeba zagospodarować, paczki świąteczne dla mieszkańców i naszych przyjaciół w biedzie żyjących rozwieźć, no i pierogi lepić. Jeden Proboszcz zafundował gotowce, więc dom dla chorych ma o jedno danie mniej do roboty.

 

Inżynier zmienia szpital na warszawski. Jest trochę lepiej, mamy nadzieję. Dziękujemy wszystkim pracownikom Klinki Kardiologicznej św. JPII w Krakowie, którzy z oddaniem pomagali mu zostać przy życiu.

 

Młodzież z liceum Kopernika w Tarnobrzegu jak zwykle zbiera dla nas żywność w sklepach. Wiernie, przed każdymi świętami, chyba już 12-ty rok. Dobrze, bo telefonów z prośbą o wsparcie też niemało. No i gąb do wyżywienia w naszych domach trochę.

 

Nad-obowiązkowo

 

Społeczeństwo jest sądzone według spojrzenia, jakie ma na zranionego przez życie i postawę, jaką wobec niego przyjmuje. Każdy z jego członków powinien kiedyś odpowiedzieć za swoje słowa i czyny wobec tych, na których nikt nie patrzy, od których wszyscy się odwracają. Ubogi z Amiens, jak jest powiedziane w "Żywocie św.Marcina", błagał przechodniów, żeby zmiłowali się nad jego nędzą. Ale oni mijali go obojętnie. Przez swoją obojętność nie potrafili rozpoznać brata.

 

Ignorując bliźniego pozbyli się cząstki swojego własnego człowieczeństwa. Tego dnia żaden z nich nie zobaczył Chrystusa, który umierał z zimna w osobie ubogiego.
/św. JPII/

 

Nie może być mowy o szacunku dla ludzkiego życia bez głębokiej przemiany serca człowieka. A może się ona dokonać jedynie przez otwarcie na wielką słodycz Stwórcy wobec dzieła całego stworzenia. Ludzkie braterstwo prawdziwe i trwałe zakłada umiłowanie życia, które pozwala nam mieć udział w boskiej ekstazie wobec każdego ze stworzeń. /E. Leclerc/

 

Wielcy ludzie dobra, a zwłaszcza ci, u których wynalazczy heroizm utorował nowe drogi cnocie, są odkrywcami metafizycznej prawdy. Choć tkwią w najwyższym punkcie ewolucji, są najbliżej początków i ożywiają dla nas pochodzący z głębi impuls. Przypatrujmy im się uważnie, próbujmy doświadczać z życzliwością tego, czego oni doświadczają, jeśli chcemy dotrzeć poprzez akt intuicji do samego źródła życia. By przeniknąć tajemnicę głębi, trzeba czasem mierzyć ku szczytom. Ogień, który jest we wnętrzu ziemi pojawia się tylko na szczytach wulkanów. /H.Bergson/

 

Wpis ukazał się pierwotnie na blogu s. Chmielewskiej >>