Trzy najważniejsze dla mnie kobiety 2018 roku

Magdalena Urbańska Magdalena Urbańska
data30.12.2018 09:00

(fot. Darek Kobucki / Daria Tyborska / facebook.com/SerceKobiety/)

Gdy zobaczyłam w Ostatniej Ławce Ranking Ludzi Kościoła 2018, pomyślałam: nie wiem - nikt nie zainspirował mnie w tym roku na tyle, by dopisać jego nazwisko do wielu innych, zaproponowanych przez czytelników.

 

Nagle przyszła refleksja - jak grom! Maja Moller i siostra petarda! Sekundę później pomyślałam o Kasi Marcinkowskiej, później o wielu mniej znanych, którzy weszli w moje życie w 2018 roku w taki sposób, że nic już nie będzie takie jak wcześniej.

 

Poznawałam je stopniowo, na różnych etapach życia. W listopadzie zobaczyłam i słuchałam całą trójkę z zapartym tchem na gdyńskiej konferencji dla kobiet "Spojrzenie Serca". Maja Moller, s. Jolanta Glapka RSCJ i Katarzyna Marcinkowska - trzy skromne kobiety, które żyją tak, że chce się na nie patrzeć, słuchać i czerpać garściami siłę, inspirację i pasję.

 

Z Mają Moller i jej blogiem Chrześcijańska Mama zetknęłam się najwcześniej. Jej rozważania i krótkie myśli, rzucone jakby od niechcenia, stawały mi jak ość w gardle - dawały do myślenia, zmieniały perspektywę patrzenia, sprawiały, że przeżywałam swoje macierzyńskie dylematy bardziej świadomie. Lektura książki "Ile lat ma twoja dusza?" (wyd. WAM), której jest współautorką, pogłębiła we mnie te odczucia.

 

Dopóki nie poznałam Mai osobiście, miałam o niej wyobrażenie trochę odmienne niż obecnie. Wyobrażałam sobie trochę niedostępną, bardzo mądrą kobietę z ogromna siłą przebicia. Wszystko się zgadza - poza niedostępnością. Maja ujmuje swoją szczerością, otwartością, byciem zwyczajną i nad wyraz twórczą. To w jaki sposób organizowała gdyńskie spotkanie dla kobiet sprawiło, że zobaczyłam kobietę kruchą, ale pomimo przeciwności dążącą do celu.

 

Czym ujęła mnie w 2018 roku? Przede wszystkim swoimi tekstami na blogu i Deon.pl. Gdy kilka miesięcy temu dołączyłam do jej grupy na Facebooku, zobaczyłam też oblicze matki zwyczajnej, takiej jak ja i inne kobiety, które żyją gdzieś obok mnie. A jednak w pewien sposób innej. Gdy spadł mi z oczu obraz niedostępnej blogerki, zobaczyłam, jak walczy o codzienność żony, matki, stomatologa i twórcy. Stała się dla mnie wzorem walki o swoje pragnienia. Gdy dołączyłam do ekipy wolontariuszy na konferencji, nie miałam już wątpliwości - kobieta, która inspiruje żyje bardzo blisko mnie, jest w tym wszystkim autentyczna, prosta i przekonywująca. Żyje, dając siebie innym.

 

Z Kasią Marcinkowską i jej projektami Serce Kobiety i uBOGAcona zetknęłam się kilka miesięcy temu, gdy prosiłam na Instagramie o pomoc w znalezieniu dobrego notesu do zapisków duchowych. Wiele osób odsyłało mnie do uBOGAconej.

 

Pamiętam, że mój pierwszy odbiór nie był okrzykiem zachwytu - notesy Kasi są piękne, nie były jednak tym, czego szukałam. Spodobało mi się jednak na jej stronie coś innego i do mojego domu dostarczono cały plik naklejek, z których korzystam na co dzień. Później spowiednik zasugerował, żebym poszukała sobie formacji dla kobiet, która rozwinie mnie duchowo. Powróciłam na stronę uBOGAconej.

 

Kasia tworzy programy formacyjne dla kobiet od wielu lat - m.in. Kalendarz Kobiety od 2014 roku. W 2019 do kalendarza dołączony jest cały program formacyjny ze świętymi kobietami. Patrząc na kalendarz, notesy, gadżety - jestem zachwycona kunsztem ich wykonania. Nie wszystko co proponuje się w Kościele jest kiczowate i byle jakie! Kobieta razem z ekipą zadbała o każdy szczegół! Platforma dla uczestniczek programów, pięknie wydane materiały, a przede wszystkim - głębia płynąca z rozważań. Wszystko na bardzo wysokim poziomie.

 

Kasia jest żoną i mamą dwóch małych chłopców - a przy tym kobietą prostą i bardzo przyjazną (do tego potrafi bardzo pięknie przemawiać, o czym przekonałam się w Gdyni). Godzi ze sobą wiele ról, dając innym możliwość rozwoju. Zwyczajnie niezwyczajna.

 

S. Jolantę Glapkę  RSCJ poznałam w dość nietypowy sposób - z książki "Drogi do szczęścia. Rozmowy z siostrami zakonnymi" (wyd. Bernardinum). Znam kilka sióstr ze zgromadzenia Sacre Coeur, ta jednak mocno mnie zaskoczyła.

 

Siostra ma niezwykłą, barwną historię życia - pracowała m.in. w umieralni w Kalkucie, 20 lat posługiwania wśród osób uzależnionych. Obecnie tworzy Centrum w Legionowie dla osób wychodzących z nałogu z takim impetem i samozaparciem, jakiego nie widziałam od dawna.

 

Pasjonatka gór, zawsze nosi przy sobie scyzoryk. Gdy podeszła do mikrofonu podczas gdyńskiego spotkania, wszyscy nagle ożyli (siostra była ostatnią prelegentką, słuchałyśmy już z dużo mniejszym skupieniem). Ożywiła, porwała, urzekła. Za kulisami nazwałyśmy ją siostrą - petardą.

 

Trudno opisać to, co robi i jak żyje. Mam wrażenie, że nic nie odda tego tak dobrze, jak spotkanie z siostrą, od której bije autentyczność, radość i energia.

 

Łatwo jest mi w życiu zrezygnować - szczególnie, gdy coś idzie nie po mojej myśli przez dłuższy czas. Siostra jest dla mnie wzorem szukania do skutku, pytania i sprawdzania aż będzie się pewnym tego, w którą stronę należy iść. Przy tym wszystkim zaraża wielką radością i zaufaniem Bogu.

 

Podczas konferencji zachwycała wieloma rzeczami, opowieściami. Mnie uderzyła szczególnie jej historia rozeznawania powołania - wstąpiła do zakonu w wieku 33 lat. Szukała długo, aż trafiła na kapłana, o którym powiedziała na konferencji "myślę - święty albo nienormalny". Taka jest - szczera, radosna, a zarazem niezwykle wytrwała, głęboka, kochająca. Kobieta, którą można się inspirować wciąż na nowo i garściami czerpać z jej historii i chęci życia.

 

Każda z tych trzech niezwykłych kobiet jest inna, łączy je jedno - wielkie zaufanie do Pana Boga i dzielenie się z innymi tym, co posiadają. Talenty, charyzmaty, czas, zainteresowanie - nic nie zostawiają dla siebie, ale rozdają garściami. Chciałabym mieć wokół siebie więcej takich kobiet - żyjących zwyczajnie, a zarazem tak twórczo, że chce się przy nich być, napić się wspólnie dobrej kawy i ruszyć dalej w życie - z zupełnie innym nastawieniem niż wcześniej.


Magdalena Urbańska - z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Prowadzi bloga niezawodnanadzieja.blog.deon.pl