Papież Franciszek swoje, arcybiskup Głódź swoje

Tomasz Krzyżak Tomasz Krzyżak
data29.12.2018 09:00

(fot. youtube.com // galazka.deon.pl)

Kościołowi powinno zależeć na wyjaśnieniu zarzutów sformułowanych pod adresem śp. ks. Henryka Jankowskiego. Ze sprawy tej winien wyciągnąć wnioski na przyszłość.

 

Zapyta ktoś po co wracam do tematu, o którym już tu w pierwszej połowie grudnia pisałem. Wracam, bo poruszyły mnie słowa abp. Sławoja Leszka Głódzia, które padły podczas pasterki w gdańskiej katedrze.

 

Wyciągnąć można z nich jeden wniosek: nikt niczego wyjaśniał nie będzie, a cała sprawa jest atakiem na Kościół, szarganiem godności kapłańskiej "przez środowiska wrogie Kościołowi", które stawiają kapłanów "zarówno żyjących, jak i zmarłych" (…) "pod pręgierzem oskarżeń, zarzutów, pomówień. Na wyrost, na oślep, dla medialnego efektu".


Niestety wygląda na to, że metropolita gdański w kwestii molestowania seksualnego nieletnich idzie własną drogą. Drogą, którą już dawno porzuciła Stolica Apostolska, a także rodzimy Episkopat.

 

Zaledwie trzy dni przed homilią abp. Głódzia papież Franciszek w dorocznym przemówieniu do Kurii Rzymskiej mówił o "antyświadectwach i zgorszeniu, powodowanym przez niektórych ludzi Kościoła".

 

"Grzechy i przestępstwa osób konsekrowanych są zabarwione farbami jeszcze ciemniejszymi niż niewierność, hańba i deformują oblicze Kościoła, podkopując jego wiarygodność - mówił Franciszek. - Niech będzie jasne, że w obliczu tych obrzydliwości Kościół nie będzie szczędził swych wysiłków, aby uczynić wszystko, co w jego mocy, by przekazać wymiarowi sprawiedliwości każdego, kto popełnił takie zbrodnie. Kościół nigdy nie będzie próbował ukryć ani bagatelizować żadnego przypadku. Nie da się zaprzeczyć, że w przeszłości niektórzy odpowiedzialni, z powodu beztroski, niedowierzania, braku przygotowania, braku doświadczenia lub lekkomyślności ludzkiej i duchowej- trzeba oceniać przeszłość w hermeneutyce przeszłości - traktowali wiele przypadków bez należytej powagi i gotowości reagowania. To nie może się powtórzyć. Taka jest decyzja i postanowienie całego Kościoła" - akcentował z mocą.


I dodawał jeszcze: "Mówiąc o tej pladze, niektórzy, także w obrębie Kościoła oburzają się na niektórych pracowników środków przekazu, oskarżając ich o pomijane ogromnej przewagi przypadków nadużyć, których nie popełniają duchowni Kościoła - statystyki mówią o 98 procentach - i o chęć celowego prezentowania fałszywego obrazu, jakby to zło dotknęło tylko Kościoła katolickiego. Ja natomiast chciałbym szczerze podziękować tym pracownikom mediów, którzy byli uczciwi i obiektywni i którzy próbowali zdemaskować te wilki oraz dać głos ofiarom. Nawet jeśli chodziłoby tylko o jeden przypadek nadużycia - stanowiący już sam w sobie potworność - Kościół prosi, by nie milczeć i obiektywnie go wyjawić, ponieważ największym zgorszeniem w tej sprawie jest ukrywanie prawdy".


Różnica zdań między papieżem Franciszkiem a metropolitą gdańskim jest aż nazbyt widoczna.


Różnicę widać też w zestawieniu słów abp. Głódzia ze stanowiskiem Konferencji Episkopatu Polski "w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych", które zostało przyjęte przez polskich biskupów w listopadzie.

 

Hierarchowie (wśród nich jak mniemam także metropolita gdański) napisali: "Stwierdzamy ze smutkiem, że również w Polsce miały miejsce sytuacje seksualnego wykorzystywania dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych i osoby zaangażowane w Kościele. Powtarzamy za Papieżem Franciszkiem: »ból [dzieci i młodzieży], oraz ból ich rodzin, jest naszym bólem«". I w innym miejscu: "(…) dziękujemy wszystkim, którzy w trosce o świętość Kościoła i Jego pasterzy, z odwagą ujawniają grzech i przestępstwo nadużyć. Wdzięczni jesteśmy za modlitwę wynagradzającą podejmowaną w duchu pokuty".


Ksiądz Henryk Jankowski jest legendą. Miał duże zasługi dla Kościoła w Polsce. Odegrał znaczącą rolę w czasach komunistycznych. Nikt tego nie neguje.

 

Zarzuty dotyczące rzekomego molestowania seksualnego sformułowano wobec niego przed kilku laty. Wtedy prokuratora umorzyła postępowanie.

 

Ale dziś pojawili się nowi świadkowie, ujawniły się osoby, które twierdzą, że były ofiarami księdza. Nie można przed tymi zarzutami chować głowy w piasek, nie można udawać, że nic się nie dzieje. 

 

Dla dobra Kościoła gdańskiego, całego Kościoła w Polsce trzeba sprawę wyjaśnić. Niewykluczone, że  zarzuty wobec ks. Jankowskiego są bezpodstawne i da się oczyścić imię kapłana, który sam nie może się bronić. Ale nie można ciągle zamykać się w twierdzy i czekać aż "wrogowie" odstąpią.


Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"