Tęsknię za takim Kościołem

Julia Bondyra Julia Bondyra
data07.01.2019 09:00

(fot. shutterstock.com)

Dwa miesiące temu byłam w Portugalii. Pamiętam pierwszą Mszę i pierwszy zachwyt, pomimo tego, że nic nie rozumiałam.

 

Miejsce dla kobiet

 

Zaczyna się Msza, w procesji na początku oprócz księży i ministrantów, widzę także... ministrantki. I to nie jedną, jest ich kilka. Myślę sobie: "dobrze się zaczyna". Druga chwila to moment przyjęcia Komunii. Oprócz kapłana pojawiają się trzy starsze kobiety, które także udzielają Komunii. Pomyślałam: czy kiedyś u nas tak będzie?

 

Ostatnio opowiadałam o tym z zachwytem jednej osobie, usłyszałam: "to inna wiara!" Co jest innego i niestosownego w tym, że obok mężczyzn w Kościele pojawiają się kobiety? Poczułam prawdziwą tęsknotę za Kościołem, który traktuje obie płci równo i który chce tworzyć coś razem ze świeckimi. Myślę, że w Portugalii, tak samo jak w Polsce, starsze panie spędzają wiele czasu w kościele, wiele czasu przed telewizorem i czasem zdarza się tak, że nie mają co robić. Od czasu do czasu zajmują się wnukami, ale brakuje im czegoś więcej, brakuje im zaangażowania. Dlaczego tym zaangażowaniem nie może być właśnie udzielanie Komunii?

 

Rozumiem, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich obrazów, bo tak zostaliśmy wychowani. Ale myślę, że potrzebujemy takiej rewolucji, że potrzebujemy zastanowić się, dlaczego taki obraz nas zniechęca a nie zachęca. Co się stało, że kobiety w Kościele nieraz są spychane na mniej istotny margines? Koło Żywego Różańca jest w porządku, ale Komunia już nie?

 

Bliska wspólnota

 

Niezmiennie zachwyca mnie, kiedy msza nie jest zbieraniną przypadkowych i anonimowych osób, ale tworzy między ludźmi bliską wspólnotę. W Portugalii wystarczyły proste gesty. Przed modlitwą "Ojcze Nasz" jest śpiewana inna pieśń podczas której wszyscy trzymają się za ręce i delikatnie się kołyszą. Byłam zaskoczona, kiedy w momencie przekazywania sobie znaku pokoju ktoś mnie przytulił, ktoś inny pocałował w policzek jak dobrą przyjaciółkę, a ktoś serdecznie podał rękę.

 

Można pomyśleć, że to takie małe sprawy. Jaka jest różnica w tym, czy ktoś mi poda rękę czy mnie przytuli? W moim odczuciu - kolosalna. Kiedyś ktoś kiwa w moją stronę głową od razu czuję dystans i niechęć. Nie słyszę nawet słów "pokój z tobą". Wówczas jest to jedna z rzeczy, którą "się robi podczas mszy". Kiedy ktoś mnie przytula albo chociaż się uśmiechnie, podając rękę, mam poczucie, że naprawdę chce dla mnie dobrze, że jesteśmy tutaj razem po to, żeby wspólnie modlić się do Boga.

 

Po jednej z Mszy podeszłam do księdza, żeby mu podziękować za wspólną modlitwę. Niespecjalnie idzie mi mówienie po angielsku, ale postanowiłam spróbować. Moje słowa nie miały wielkiego znaczenia, bo pierwsze, co zrobił, to mnie... przytulił i po prostu ucieszył się na mój widok.

 

Ostatnio w Kościele się... nudzę

 

Muszę przyznać, że ostatnio w Kościele się nudzę. Kiedy słyszę list zamiast kazania. Kiedy słyszę kazanie, które nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Kiedy słyszę o idealnej świętej rodzinie, która, jestem pewna, nie ma nic wspólnego z rodzinami, w których żyjemy. Czasem mam poczucie, że księża nie mają pojęcia do kogo mówią, czego potrzebują ich parafianie, z czym borykają się na co dzień.

 

Wtedy tęskno mi do Kościoła portugalskiego, w którym czułam się jak w domu, pomimo tego, że niewiele rozumiałam. Tęskno mi do Kościoła portugalskiego, w którym pierwszy raz przyjęłam Komunię na rękę i nie było to czymś dziwnym, miałam wolność podjęcia decyzji i nie musiałam się liczyć z tym, że ktoś mi odmówi. Tęskno mi do Kościoła, który przyciąga do Boga.

 

Julia Bondyra - dziennikarka i redaktorka portalu DEON.pl, prowadzi bloga wybieramymilosc.pl