Pedofilia w Kościele. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu

Tomasz Krzyżak Tomasz Krzyżak
data30.01.2019 09:00

(fot. episkopat.pl)

Opracowano także ostatnio również specjalne stanowisko biskupów, ale to wciąż mało. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu. Być może pomogą w tym właśnie spotkania z ofiarami, które rozpoczyna arcybiskup Gądecki. 

 

Arcybiskup Stanisław Gądecki spotka się w najbliższym czasie z ofiarami nadużyć seksualnych ze strony duchownych. Spotkania, jak informuje biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski, mają mieć charakter "duszpasterski, indywidualny i prywatny". Według rzecznika KEP kilka osób, które zaproszono już na nie pozytywnie odpowiedziało, prosząc jednocześnie o uszanowanie ich prywatności.

 

Spotkania te są odpowiedzią na apel papieża Franciszka, który prosił, by przewodniczący episkopatów, którzy w dniach 21-24 lutego przyjadą do Rzymu dyskutować o problemie pedofilii w Kościele, najpierw spotkali się z ofiarami. Przedstawiciele komitetu przygotowującego to spotkanie mówią, że idzie o to, by hierarchowie - zanim zaczną swoją wewnętrzną dyskusję - poznali ból i cierpienie skrzywdzonych.

 

Bardzo dobrze, że arcybiskup Gądecki z ofiarami się spotka - choć szkoda, że będą to spotkania niejako wymuszone. Nawet jeśli, to takowe rozmowy powinni odbyć z poszkodowanymi przez księży-pedofilów także inni biskupi. Obligatoryjnie.

 

Nie wykluczam, że niektórzy już to robią, ale gdyby zrobili to wszyscy, to być może wówczas zmieniłaby się ich perspektywa i podejście do problemu. Dziś bowiem - o czym wiele razy już tu pisałem - podejście to nie jest właściwe. W wielu diecezjach i prowincjach zakonnych udaje się, że problem nie istnieje. Bodaj najdobitniejszym przykładem archidiecezja gdańska.

 

Trzeba mieć świadomość, że watykańskie spotkanie biskupów nie zmieni niczego z dnia na dzień. Rację ma watykanista Andrea Tornielli - od niedawna dyrektor programowy mediów watykańskich - który twierdzi, że oczekiwania związane z tym kościelnym szczytem są wygórowane. Niektórzy - stwierdza Tornielli w analizie opublikowanej na portalu VaticanNews - traktują to spotkanie niczym konklawe, synod biskupów lub wręcz sobór.

 

Tornielli zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt. Stwierdza bowiem, że mamy już w Kościele mnóstwo praw, kodeksów, uregulowań dotyczących nadużyć seksualnych. Ciągle je doprecyzowujemy, ale żeby podjąć prawdziwą walkę konieczna jest zmiana mentalności. W owej zmianie tkwi klucz do rozwiązania problemów.

 

O potrzebie zmiany mentalności przekonana jest pewna część rodzimych biskupów. Ale - jak się wydaje - znaczna część jednak nie. Wprawdzie eksperci krakowskiego Centrum Ochrony Dzieci prowadzą szkolenia z zakresu prewencji, to jednak wydaje się to za mało. Dość tu wspomnieć batalię jaką przeprowadzili niektórzy hierarchowie o to, by opracować swego rodzaju "raport otwarcia", który ukazałby skalę problemu w Polsce. Raport ostatecznie ma powstać.

 

Opracowano także ostatnio również specjalne stanowisko biskupów, ale to wciąż mało. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu. Być może pomogą w tym właśnie spotkania z ofiarami, które rozpoczyna arcybiskup Gądecki.

 

Wydaje mi się, że biskupi np. na wiosenne spotkanie KEP powinni zaprosić swoich współbraci z Irlandii, którzy mogliby podzielić się swoim doświadczeniem. Powiedzieć jakie spustoszenia w Kościele irlandzkim uczyniło długoletnie tuszowanie nadużyć seksualnych, a także późniejsze udawanie, że problem traktowany jest poważnie. Niewykluczone, że takie spotkanie pomogłoby otworzyć oczy.

 

W jego otwarciu - jestem o tym przekonany - pomogą same ofiary, które coraz częściej przełamują się i z miłości do Kościoła, do drugiego człowieka i bez nienawiści opowiadają o swoich traumatycznych przeżyciach. Dobrą robotę w tym zakresie zrobiła niedawno Jola Szymańska.

 

Wprawdzie skrytykowałem ją na łamach "Rzeczpospolitej" za to, że pozostawiła swoją historię bez zakończenia i nie powiedziała czy dziś po wielu latach zgłosiła fakt molestowania (dziś wiem, że zgłosiła), to jednak jej odwaga jest godna pochwały. Osobom, które nigdy nie doświadczyły molestowania pozwala spojrzeć na problem z innej perspektywy, a może w ogóle pozwala go zauważyć.

 

Rozmawiając o temacie pedofilii w Kościele często można zauważyć, że duchowni wciąż tkwią w jakiejś mitycznej twierdzy i czekają na to aż oblężenie ustąpi. Pojawiają się argumenty, że przecież podejmujemy jakieś działania, ale problem pedofilii nie dotyczy tylko duchownych lecz całego społeczeństwa. Nauczycieli, dziennikarzy, polityków, urzędników, itd. To prawda, ale przemiana mentalna społeczeństwa nie dokona się jeśli nie zaczniemy jej od siebie.

 

Jakiś czas temu postawiłem tezę, że najpotężniejszymi sojusznikami biskupów w walce z nadużyciami mogą być media. Całkiem niedawno zwracał na to uwagę również papież Franciszek. Sęk w tym, że o nadużyciach tak naprawdę piszą wyłącznie media świeckie. Te katolickie w zdecydowanej większości unikają tematu, jakby nie istniał. A przecież wszyscy wiedzą, że istnieje. Wszystkim zatem potrzebna jest odwaga. Odwaga, by autentycznie stanąć w prawdzie, uznać, że problem jest i wziąć się do roboty.

 

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"