Celibat i pedofilia

Jacek Siepsiak SJ Jacek Siepsiak SJ
data03.03.2019 09:00

(fot. deposit photos)

Nie sam celibat, ale to, że jest on obowiązkowy, tworzy specyficzne środowisko, które przyciąga do kapłaństwa osoby bojące się małżeństwa.

 

Pedofilia zdarza się w każdym środowisku. Pedofilami bywają single i ludzie w związkach małżeńskich (bardziej lub mniej formalnych). Nikt nie może powiedzieć, że niedojrzałość emocjonalna mu nie grozi.


A jednak, jeśli chcemy być skuteczni, to trzeba zastanawiać się nad strukturami zła. Czy istnieją warunki sprzyjające szerzeniu się pedofili? Wiadomo, że pod lupę idą miejsca, gdzie dzieci i młodzież są wychowywane: szkoły, internaty, kluby sportowe, chóry, obozy i kolonie - świeckie i kościelne… Tam łatwiej o okazję.

 

Sprzyjają też rodziny patologiczne, gdzie dzieci uciekają od swoich i lgną do kogoś, kto zdaje się odpowiadać na ich braki emocjonalne.


Jednak trudno nie zauważyć, że Kościół to środowisko szczególnego zaufania społecznego. Dają do myślenia badania (w USA) pokazujące, iż co prawda wśród świeckich w znacznej większości pedofilia miała charakter heteroseksualny, to jednak wśród kleru była głównie homoseksualna. Zatem środowisko księży jest specyficzne. Czym różni się od innych grup mających dostęp "zawodowy" do dzieci? Obowiązkowym celibatem. Nie celibatem, ale obowiązkowym celibatem.


Wśród wychowawców, instruktorów, trenerów są single. Kiedyś w dobrym tonie było, by nauczyciel nie zakładał rodziny. Ale to minęło.


Jedynie wśród duchowieństwa celibat jest nie tylko obowiązkowy, ale i zalecany, a nawet wychwalany. Trudno nie zauważyć, że takie środowisko przyciąga osoby, które nie chcą zakładać rodziny. Tam jest to akceptowane społecznie. Nie dziwi więc, że wśród kandydatów do tego stanu jest sporo osób, które mają problem z założeniem rodziny. Ze względu m.in. na niedojrzałość emocjonalną. (To nie dotyczy wszystkich. Dla wielu duchownych celibat to wyrzeczenie złożone na ołtarzu duszpasterzowania).


"Bezpieczniejszy", czyli bardziej godny zaufania, jest wychowawca żyjący w dojrzałym związku emocjonalnym. Mówiąc potocznie: dobra żona lepiej chroni niż brak żony. Stąd podejrzane jest środowisko, gdzie tak łatwo ukryć się ludziom z problemami emocjonalnymi. A przecież wolimy powierzyć swoje dzieci komuś, kto jest "nienaganny, mąż jednej żony, (…) dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?" (por. 1 Tm 3,2-5).


Podsumowując: Nie sam celibat, ale to, że jest on obowiązkowy, tworzy specyficzne środowisko przyciągające osoby, które (świadomie lub nie) boją się małżeństwa. Kościół nie radzi sobie z niedopuszczaniem ich do kapłaństwa. Może by sobie radził, gdyby celibat dla księży był opcjonalny, a więc nie tak oczywisty i stąd podlegający lepszej weryfikacji?

 

Jacek Siepsiak SJ - dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM i redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe". Tekst ukazał się pierwotnie w Gazecie Krakowskiej