Ile Kościół w Polsce robi ws. pedofilii?

Tomasz Krzyżak Tomasz Krzyżak
data05.03.2019 09:00

(fot. episkopat.pl)

W temacie molestowania jeszcze sporo do zrobienia. Przede wszystkim w sferze mentalnej, ale nie bez znaczenia jest strefa medialna. W tej ostatniej Kościół leży na łopatkach. Wciąż nie potrafi zrozumieć, że w tej kwestii dziennikarze nie muszą być wrogami lecz sprzymierzeńcami.

 

Kościół w Polsce nic nie robi w sprawie pedofilii. Takie wrażenie można odnieść w ostatnim czasie - szczególnie po watykańskim spotkaniu papieża z biskupami ten temat oraz publikacji opracowania Fundacji "Nie lękajcie się". Niestety Kościół sam jest sobie winien. A mają na to wpływ drobne, z pozoru nieistotne sprawy, które jednak taki obraz w społeczeństwie budują.

 

Ze względu na pobyt w szpitalu do Watykanu na szczyt dotyczący molestowania nie pojechał abp Stanisław Gądecki. Episkopat reprezentował jego wiceprzewodniczący abp Marek Jędraszewski. Ale wyjechał przed zakończeniem. Nie było go ani na sobotniej liturgii pokutnej ani na niedzielnej mszy podczas, gdy której Franciszek wygłosił arcyważne przesłanie. Słowa papieża można, a nawet trzeba przeczytać, ale złego wrażenia nie da się wymazać. Nie twierdzę, że metropolita krakowski nie miał ważnego powodu, by polecieć do Fatimy, ale przecież wiedział o tym wcześniej. Nie można było posłać do Watykanu np. prymasa Polski, który zna temat od podszewki? Nie byłoby dziś twierdzeń, że arcybiskup z Rzymu uciekł, czy "zdezerterował" - jak określiła to jedna z ofiar molestowania.

 

Czy naprawdę do programu, wymagającej i dociskającej swoich gości Moniki Olejnik trzeba wysyłać rzecznika KEP, który już nie raz, w innych programach, się skompromitował? Naprawdę nie ma w polskim Kościele osoby, która ma wiedzę w temacie molestowania i potrafi poradzić sobie z najbardziej dociekliwymi rozmówcami?

 

Czy naprawdę archidiecezja gdańska będzie tylko w kółko powtarzała, że jest gotowa wyjaśnić sprawę ks. Henryka Jankowskiego, a nie weźmie się autentycznie do pracy?

 

To kilka faktów z minionych dni, o których słyszeliśmy, a które wpływają na obraz Kościoła. A przecież nie jest tak, że w sprawie molestowania nic nie robi. Od dawna ma przecież wypracowane choćby procedury postępowania w takich przypadkach wraz z aneksami, które precyzują kwestie pomocy ofiarom. Prawo kościelne za małoletniego uznaje osobę do 18. - a nie jak prawo cywilne do 15. - roku życia. Dłuższe są też okresy przedawnienia czynów. Obok ogólnych "Wytycznych" Episkopatu Polski swoje uregulowania tworzą też diecezje.

 

Jest powołany koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży. Ojciec Adam Żak nie tylko uruchomił Centrum Ochrony Dziecka, ale też wspólnie z krakowską Akademią Ignatianum studia podyplomowe, na których słuchacze uzyskują wiedzę i umiejętności dotyczącą rozpoznawania oznak przemocy seksualnej oraz jej przeciwdziałania. Ojciec Żak wraz z grupą współpracowników od kilku lat jeździ po Polsce i w poszczególnych diecezjach prowadzi warsztaty edukacyjno-prewencyjne dla duchownych i słuchaczy seminariów.

 

Każda diecezja i prowincja zakonna ma wyznaczonego delegata do kontaktów z ofiarami. A pod koniec ub. roku biskupi zgodzili się co do tego, że trzeba zebrać przynajmniej dane statystyczne dotyczące przypadków molestowania (kilku zresztą ujawniło je publicznie). Z mojej wiedzy wynika, że w ankiecie biskupi zostali poproszeni m.in. o osobne podanie informacji o przypadkach molestowania osób do 15. roku życia (ścigane przez prawo państwowe), ale też tych, które prawu cywilnemu nie podlegają.

 

Nie jest zatem u nas tak jak np. w Hiszpanii, gdzie tamtejszy episkopat właśnie uznał, że nie będzie prowadził dochodzenia w sprawie nadużyć seksualnych wobec nieletnich ze strony duchownych, bo "nie ma do tego narzędzi". Biskupi zdecydowali jednak o powołaniu pilotażowej instytucji ds. opieki nad ofiarami duchownych - ma to być jedna z odpowiedzi na watykańskie spotkanie. A przecież w Polsce takowe centrum działa już od kilku lat. Od 2017roku biskupi mają też (po zmianie Kodeksu Karnego) obowiązek zgłaszania przypadkówmolestowania do państwowych organów ścigania. Tymczasem Konferencja EpiskopatuSzwajcarii dopiero w tych dniach (poinformowano o tym w piątek) wprowadziła takieuregulowanie w swoich wytycznych. Biskupi mają zgłaszać takie przypadki nawet wtedy, gdyofiara tego nie chce.

 

Jest rzecz jasna w temacie molestowania jeszcze sporo do zrobienia. Przede wszystkim w sferze mentalnej, ale nie bez znaczenia jest strefa medialna. W tej ostatniej Kościół leży na łopatkach. Wciąż nie potrafi zrozumieć, że w tej kwestii dziennikarze nie muszą być wrogami lecz sprzymierzeńcami. Trzeba jedynie za ich pośrednictwem mówić jasno i zdecydowanie oraz unikać popełniania głupich, wręcz szkolnych błędów, które ostatecznie mają potężne konsekwencje. W rzeczywistości, w której żyjemy potrzebne jest najpierw uznanie prawdy oraz wspomożenie jej, by przebiła się do świadomości ludzi. Sama raczej się nie obroni.

 

 

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem".