Hutu i Tutsi są w każdym narodzie

Szymon Żyśko Szymon Żyśko
data10.04.2019 09:00

(fot. Scott Chacon / Flickr.com / Public domain)

Ludobójstwo w Rwandzie powinno być dla nas przestrogą, do czego może doprowadzić polityka podziału i wykluczenia. Zapewne doraźny zysk polityczny z tego dzielenia jest spory i kuszący, ale w perspektywie czasu narody płacą za takie bezmyślne działania ogromną cenę. Aby urodzić człowieka, trzeba 9 miesięcy, żeby go ukształtować, potrzeba wielu lat. Żeby go zabić, wystarczy chwila.

 

W sobotę minęło 25 lat od dnia, w którym rozpoczęło się ludobójstwo w Rwandzie. Rzezi dokonali na sobie współbracia z jednego państwa. Mord trwał 100 dni, a według różnych szacunków zginęło blisko milion ludzi - to 10 proc. populacji całej ówczesnej Rwandy. Ginęli głównie Tutsi, a ich plemię zostało zdziesiątkowane. Każdego dnia z zimną krwią zabijano blisko 10 tys. osób! Nawet dzieci chwytały za broń przeciwko swoim sąsiadom. Ginęli ludzie, którzy szukali schronienia w Kościołach - tak wielka była wzajemna nienawiść.

 

To nie jest odległa historia, wydarzyła się w latach dziewięćdziesiątych. Dzieli nas od niej zaledwie ćwierć wieku. A w ciągu tych 25 ostatnich lat miało miejsce wiele innych bratobójczych walk na całym świecie. O tragedii Tutsi i Hutu przypominam sobie zawsze, kiedy ktoś mówi, że wojna jest daleko od nas, że nas nie dotyczy. Nie trzeba wielkich mocarstw, by ją rozpętać. Sami sobie potrafimy zgotować piekło wewnątrz naszych domów, wspólnot, państw. Wojna zaczyna się od przyzwolenia na przemoc, krzywdę słabszych i prześladowanie ludzi, którzy myślą inaczej.

 

Rwandyjska masakra pokazała również bezsilność wielkich mocarstw i światowych policjantów, którzy najpierw nie chcieli, a później już nie mogli pomóc. Pozostały tylko puste słowa potępienia i wspólne deklaracje, z których niewiele wynikało.

 

Ludobójstwo w Rwandzie powinno być dla nas przestrogą, do czego może doprowadzić polityka podziału i wykluczenia. Dzielenie społeczeństwa na grupy i nastawianie ich przeciwko sobie; tworzenie "plemion", które nie są w stanie wejść w dialog ze sobą, odmawiając sobie szacunku; kończy się w dłuższej perspektywie odbieraniem życia. Zapewne doraźny zysk polityczny z tego dzielenia jest spory i kuszący, ale w perspektywie czasu narody płacą za takie bezmyślne działania ogromną cenę.

 

Sytuacja w Rwandzie była napięta od wielu lat. Impulsem do wywołania masowego mordu była katastrofa lotnicza - zestrzelono podczas lądowania samolot z prezydentami Rwandy oraz Burundi. Już wcześniej do wymiany na szczytach władzy dochodziło głównie w sposób siłowy. Natomiast rzeczywistość niższych klas była pełna biedy, poczucia niesprawiedliwości i wzajemnego wykluczenia: od systemu oświaty i opieki medycznej po gospodarkę. Wojna wisiała w powietrzu. Tutsi zaczęli budować ruchy oporu wobec władzy, a Hutu pieczętować swoją dominację. W 1990 roku jedna z lokalnych gazet opublikowała taki manifest:

 

  1. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że kobieta Tutsi, gdziekolwiek jest, pracuje dla interesów ludu Tutsi. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) poślubia kobietę Tutsi; b) przyjaźni się z kobietą Tutsi; c) zatrudnia kobietę Tutsi jako sekretarkę lub konkubinę.
  2. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że nasze córki Hutu są właściwsze i bardziej sumienne w zadaniach kobiety, żony i matki rodziny. Czyż nie są one piękne i szczere?
  3. Kobiety Hutu, bądźcie czujne i starajcie się przeciągnąć swoich mężów, braci i synów na właściwą drogę.
  4. Każdy Hutu powinien wiedzieć, że każdy Tutsi jest nieuczciwy w interesach. Jego jedynym celem jest władza dla jego ludu. Dlatego będzie uznany za zdrajcę każdy Hutu, który: a) zakłada spółkę z Tutsi; b) inwestuje swoje albo rządowe pieniądze w przedsięwzięcie Tutsi; c) pożycza pieniądze Tutsi albo pożycza od niego; d) sprzyja Tutsi w interesach.
  5. Wszystkie strategiczne pozycje polityczne, administracyjne, ekonomiczne, wojskowe i policyjne powinny być w rękach Hutu.
  6. Sektor edukacyjny musi być w większości Hutu.
  7. Armia Rwandy powinna składać się wyłącznie z Hutu.
  8. Hutu nie powinien dłużej litować się nad Tutsi.
  9. Hutu, gdziekolwiek są, muszą działać zjednoczeni i solidarni i mieć na uwadze losy ich braci Hutu.
  10. Wszyscy Hutu muszą być nauczani na każdym poziomie o Rewolucji Społecznej 1959, Referendum 1961 i Ideologii Hutu. Każdy Hutu musi wszędzie głosić tę wiedzę.

 

W końcu rolnikom rozdano maczety, a z radia popłynął komunikat: "wyrżnąć robactwo". I nikt już nie potrafił tego zatrzymać.

 

Każdy może sam wyciągnąć wnioski. Władza, która nie jest wrażliwa na potrzeby mniejszości; która nie szanuje podstawowych praw człowieka; która za pomocą języka podsyca wzajemną wrogość; która siłę państwa widzi w jego jednomyślności i jednolitości; która nie uznaje różnych doświadczeń społecznych, kulturowych i historycznych w budowaniu tożsamości narodowej; taka władza może doprowadzić do ludobójstwa. Ale władzę dają i tworzą ludzie - zło wychodzi z naszych serc. Dlatego nawet jeśli rozczarowanie politykami jest stałym elementem krajobrazu w wielu państwach, powinniśmy dbać, żeby na poziomie konkretnych relacji i więzi w społeczeństwie, pielęgnować pozytywne wartości i poczucie wspólnoty.

 

Obchody rocznicy ludobójstwa w Rwandzie będą trwały 100 dni - tyle ile trwał mord. Tyle trwać też będzie żałoba narodowa. Bardzo wymowne.

 

Aby urodzić człowieka, trzeba 9 miesięcy, żeby go ukształtować, potrzeba wielu lat. Żeby go zabić, wystarczy chwila, jedno słowo, poczucie władzy nad nim. Szanujmy się. Wyciągajmy wnioski z podobnych dramatycznych historii. Hutu i Tutsi są w każdym z nas, w każdym narodzie, w każdym sąsiedztwie.

 

Pamiętajmy w modlitwie o ofiarach tego konfliktu oraz o innych zabitych i skrzywdzonych we wszystkich bratobójczych walkach na świecie.

 

Szymon Żyśko - dziennikarz i redaktor DEON.pl, opiekun blogosfery blog.deon.pl. Autor książki "Po tej stronie nieba. Młodzi święci". Prowadzi autorskiego bloga<<