Apostołowie, siejcie Słowo, a nie grozę

Dominika Frydrych Dominika Frydrych
data09.07.2019 09:00

(fot. depositphotos.com)

Bracia i siostry: mniej oświadczeń, więcej kerygmatu.

 

To jedno Słowo

 

Tamto popołudnie pamiętam, jak dziś. Siedziałam w pustym kościele i chyba pierwszy raz w życiu szczerze się modliłam: nie wiem, czy jesteś, ale chcę, żebyś był. Nie wiem, czy jesteś, ale jeśli jesteś, daj mi się poznać. Nie wiem, czy jesteś, ale jeśli jesteś, zrób coś, żebym nie zniechęciła się po drodze.

 

Tak modliła się - chociaż po swoim trupie nie nazwałaby tego modlitwą - studentka, która, widząc z boku kościelną narrację, w żaden sposób nie mogła się z nią zgodzić. Ale jedno Słowo od paru miesięcy nie dawało jej o sobie zapomnieć. I jedno imię, znajome, powtarzane od lat, raczej bezrefleksyjnie: Jezus. Coś się stało, że zamiast kropki zaczęłam stawiać przy Nim znak zapytania.

 

A On doskonale wiedział, że mówię szczerze. Odpowiedział na modlitwę. Trafiałam ludzi, którzy zrobili coś najważniejszego na świecie, czego wcześniej nie dostałam: zaczęli mi głosić kerygmat. Działo się to miesiącami i latami, dzięki księżom i świeckim, którzy często nie mieli pojęcia, że budowali moją wiarę. Nie wiedząc o tym, poprowadzili mnie do spowiedzi, wejścia na drogę nawracania się, budowania relacji z Jezusem, poznawania Go, odkrywania miłości Ojca i przyjmowania darów Ducha.

 

Każdy neofita wie, co się dzieje później: o tym, co się dostało, nie da się nie opowiadać. Wszystko zdaje się umacniać w posłaniu: chrzest, dzięki któremu mamy udział w prorockiej misji Chrystusa, bierzmowanie - dawniej "uroczyste pożegnanie z Kościołem", teraz odkryte jako zapalenie do misji, wszystkie te słowa z Ewangelii, które wysyłają do głoszenia, nawet jeśli "niektórzy jednak wątpili" (Mt 28,17). Pawłowe: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii" (1 Kor 9, 16). Dominikański pies z pochodnią w pysku, który zapala cały świat.

 

Kerygmat i katecheza

 

Po co ta historia? Bo nic by ze mnie, jako katoliczki, nie było, gdyby nie kerygmat. Nie zrozumiałabym żadnej z nauk teologii moralnej. Prawo byłoby prawem, wymagania byłyby wymaganiami. I na pewno nie widziałabym potrzeby, żeby wychodzić przed szereg i odkrywać własne wezwanie do głoszenia.

 

Kerygmat - gr. κήρυγμα, κηρύσσειν - to pierwsze głoszenie. To proklamowanie esencji chrześcijaństwa. Żywa opowieść o tym, co najważniejsze: o tym, że Bóg z miłości stworzył świat i dał go człowiekowi. Ten odpowiedział grzechem, ale Bóg nie zrezygnował - sam stał się człowiekiem, na krzyżu wziął na siebie naszą winę i zmartwychwstał, a po wniebowstąpieniu wysyła swojego Ducha, który buduje z nas Kościół i wyposaża swoimi darami.

 

Oczywiście bardzo ważny jest też kolejny krok - katecheza. "Fides querens intellectum" - wiara szuka zrozumienia - formuła św. Anzelma z Canterbury wystarczy za komentarz. Nie da się rozwijać prawdziwej relacji z Bogiem i budować Kościoła, nie wiedząc w co się wierzy. Wolna amerykanka zbudowana na emocjach nie jest roztropną drogą.

 

Czym jest apostolstwo świeckich?

 

Czy świeccy mają głosić kerygmat? Jak to robić? Na ile mogą działać w oficjalnym przepowiadaniu Kościoła? Jak budować świadomość, że każdy chrześcijanin jest wezwany do ewangelizacji - niezależnie od okoliczności, od stanu, od zawodu? Jak pokazywać metody, do czego zachęcać, jak się formować? Jak odnawiać własne doświadczenie kerygmatu? Jak wskazywać kierunki katechizacji? Kto może katechizować? Co to dzisiaj znaczy: być apostołem? Czy można być złym apostołem?

 

To pierwsze pytania, które przychodzą mi do głowy, gdy myślę o apostolstwie świeckich w Kościele. Całe szczęście Episkopat przewidział możliwość istnienia dociekliwej katoliczki. Istniejąca Rada ds. Apostolstwa Świeckich powinna rozwiać moje wątpliwości. Zwłaszcza, że na stronie Episkopatu opisuje swoje działania następująco: "Rada podejmuje refleksję nad aktualnymi wyzwaniami duszpasterskimi, stara się inspirować świeckich do zaangażowania w apostolstwo". Zwłaszcza, że w jej składzie na trzynastu członków jest dziewięciu świeckich.

 

Zobacz też: Dlaczego nie mam zamiaru bojkotować sklepów IKEA >>

 

Rada ds. Apostolstwa Świeckich - studium przypadku

 

Czego więc może dowiedzieć się ktoś, kto odkrywa, że jest, jako chrześcijanin, "świeckim apostołem" i chce dowiedzieć się więcej o oficjalnym organie w Episkopacie, który go reprezentuje? Wpiszmy w Google frazę "rada ds apostolstwa świeckich" i przejdźmy razem tę drogę. Długą i wyboistą.

 

Najpierw powielane na różnych portalach oświadczenie "w sprawie narzucania ideologii LGBT". Jasna sprawa, algorytmy wyszukiwarki i "real time" są bezwzględne. Chwila głębszego researchu: mamy też oświadczenie "w sprawie narzucania na szczeblu samorządowym wskazań WHO odnośnie do wychowania dzieci" z marca 2019 roku oraz oświadczenie "w sprawie ograniczenia handlu w niedzielę" z listopada 2017. A także kilkuakapitową relację z konferencji pt. "Kościół - nasz czy ich?" z czerwca 2016 oraz zaproszenie na sympozjum "Jak żyć po bierzmowaniu?", współorganizowane z Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z października 2017.

 

Można dotrzeć też do krótkiego tekstu Magdaleny Lewandowskiej z "Niedzieli" (nr 38/2014) na temat obecności Rady na Twitterze: "Jedna z cech nowej ewangelizacji to korzystanie z nowych środków. Niczego nie zaniedbać, na wszystko się ważyć, aby na nowych areopagach był obecny Chrystus i Jego Ewangelia - mówi o. prof. Kazimierz Lubowicki OMI, sekretarz Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich". Autorka pisze dalej: "Przesłanie Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich jest bardzo bogate i wielowątkowe. Publikowane tam komentarze, obrazy i linki ukazują świat czekający na Ewangelię oraz całą plejadę świadków wiary. Podejmują też najważniejsze dla Kościoła tematy i próbują sugerować różne formy apostolstwa świeckich. Nie mam wątpliwości, że uczestnicy różnych ruchów i wspólnot religijnych, którzy angażują się w ewangelizację, ale również każdy katolik, który chciałby bardziej oddychać klimatem Kościoła i jego spraw, powinni odnaleźć na Twitterze "@RadaEpiskopatu"."

 

Nareszcie coś dla mnie! Jestem uczestniczką wspólnoty, chcę oddychać klimatem Kościoła, a formami apostolstwa świeckich jestem zainteresowana nawet bardziej niż najnowszym sezonem "Stranger Things". Włączam Twittera. Czy na profilu Apostolstwa Świeckich jest cokolwiek na temat aktywności wspólnot? Angażowania świeckich katolików i katoliczek w głoszenie Dobrej Nowiny? Nowej Ewangelizacji? Starej ewangelizacji? Rekolekcji dla księży? Jak przystało na kanał społecznościowy instytucji, bieżącego działania Rady - tego, czym właściwie się zajmuje? Czegokolwiek na temat apostolstwa świeckich?

 

Najbardziej wyrazistym przejawem kerygmatu są jednak życzenia wielkanocne. W roli katechezy występują z kolei retwittowane opinie o zabarwieniu politycznym, osadzone po jednej stronie barykady.

 

Zobacz też: Abp Ryś do uczestników Kursu Alpha: ewangelizacja to rodzenie innych dla Chrystusa >>

 

"To jest właśnie apostolstwo świeckich…"?

 

Zaszło tu poważne nieporozumienie. Ufam, że tylko - i aż - na poziomie komunikacyjnym. Bo właściwie jak, drodzy bracia i drogie siostry, krzewicie misję apostolstwa świeckich? Jaki macie cel i jakie metody? Czy to wyłącznie reagowanie na aktualne wydarzenia społeczno-polityczne? Czym zajmujecie się na co dzień? Wydawaniem, jak opisują Wasze działanie niektóre medialne nagłówki, "mocnych oświadczeń", uderzaniem ręką w stół i grożeniem palcem? Niestety, tak sugeruje to, czego można się o Was dowiedzieć.

 

W ostatnim liście piszecie: "gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu. To jest właśnie apostolstwo świeckich postulowane przez Sobór Watykański II w dekrecie Apostolicam actuositatem oraz przypomniane przez św. Jana Pawła II w adhortacji Familiaris consortio". Na pewno? To jest wzór apostolstwa, które rekomendujecie? Spytajcie pierwszego lepszego głoszącego Słowo, sięgnijcie do książek José Prado Floresa, posłuchajcie rekolekcji przed dowolną większą ewangelizacją i sprawdźcie, czy Wasze wskazówki znajdują potwierdzenie w praktyce tych, którzy zajmują się apostolstwem na co dzień.

 

Na moją historię można wzruszyć ramionami. Tak naprawdę dzielę się nią tylko z jednego powodu: zanim zasypiecie człowieka pełnymi emocji surowymi okrzykami, zanim wykopiecie społeczny podział większy niż już istniejący, spróbujcie jednak ogłosić kerygmat, zacząć katechizować, potem prowadzić do nauczania moralnego. Przyjmijcie i przekazujcie. Inaczej to będzie tylko ideologia, która nikogo nie doprowadzi do Boga ani do autentycznego apostolstwa.

 

Dominika Frydrych - redaktorka i dziennikarka DEON.pl. Autorka książki "Pełnymi garściami".