Katolicy z wzajemnością zakochani w protestantach. O jedności w praktyce

Edyta Drozdowska Edyta Drozdowska
data02.08.2019 09:00

Liderzy ekumenicznej wspólnoty Alleluia (fot. S. Szymański)

- Bóg dokonał w sercach członków wspólnoty Alleluia oczyszczenia, w miarę, jak pokutowaliśmy z grzechów takich, jak triumfalizm, pycha i samowystarczalność. Takie grzeszne postawy stoją - może nawet bardziej niż różnice doktrynalne - na przeszkodzie jedności między Kościołami - mówi Daniel Almeter.


Podział w Ciele Chrystusa to grzech, jedność nie jest opcją do wyboru, tylko obowiązkiem, ewangeliczna miłość musi być we wszystkim pierwsza - mówią zgodnie Daniel Almeter, Bob Garrett i Mark Wilby, liderzy ekumenicznej wspólnoty przymierza Alleluia w Auguście (USA).


Naiwni? Ślepi na międzydenominacyjne różnice? Szukają dróg na skróty? Nic z tych rzeczy! Postanowili stać się odpowiedzią na modlitwę Jezusa, aby Jego uczniowie naprawdę byli jedno (por. J 17,21) i do dzisiaj, przez 40 lat, mimo trudności i ceny, którą płacą, są wierni tej decyzji.


Wspólnota Alleluia liczy 700 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci, 85% z nich to katolicy, pozostałe 15% to członkowie o korzeniach protestanckich i ewangelikalnych oraz Żydzi mesjańscy. Ich świadectwo jest dla każdego chrześcijanina zaproszeniem do nawrócenia.


Rekordowe 40 cm śniegu i przymierze na całe życie


Jaki był początek? Południowa Georgia, zimowy weekend, rekordowe 40 cm śniegu i 12 osób - katolików, którzy "utknęli" w domu na wspólnej modlitwie. Znali się, bo od 3 lat wspólnie uwielbiali Jezusa, doświadczali charyzmatów i dzielili się doświadczeniami Bożych interwencji w swoich życiach. Dan Almeter, autor książki "Jedność. Na ziemi, jak w niebie", pisze, że to Bóg przygotował im tę "świętą przestrzeń", aby mogło powstać przymierze wspólnoty.


Liderzy rozeznali zgodnie, że ma być ekumeniczna, a decyzję opisali jako "moment łaski". Katolicki biskup potwierdził ten kierunek.


Następnie sprzedali swoje domy i zamieszkali razem w zrujnowanej kamienicy, którą kupili. Założyli własną szkołę, gimnazjum i liceum.

 

Przyłączenie się do wspólnoty to decyzja na całe życie i praktykowanie słów ks. Petera Hockena: "jedność chrześcijan jest częścią DNA ludzi ochrzczonych w Duchu Świętym. Wzajemny szacunek i miłość zastępują prozelityzm".


Katolik nie nawraca protestanta


"Człowiek nawraca się, gdy uznaje, że postępuje niewłaściwie. (…) Bardzo, ale to bardzo ważnym aspektem jest zaprzestanie wzywania drugiej strony do nawrócenia. Nie taki jest cel ekumenizmu. Ty sam podejmij drogę nawrócenia! To jest zaproszenie od Ducha Świętego" - mówił rzymskokatolicki biskup Lessard do członków Alleluia.


Droga do jedności polega więc na pokornej postawie wobec słabości swoich i swojej kościelnej wspólnoty, a nie na atakowaniu innych denominacji.


Obecny główny koordynator wspólnoty wywodzi się z tradycji ewangelicznej, a przeważający w Alleluia katolicy czują się komfortowo z jego przywództwem. On z kolei żartuje, że początkowo był nawet zdziwiony, ale porozumienie ułatwia im fakt, że nauczył się "mówić językiem katolickim".


Zakochani po uszy, różnorodni jak Trójca


- Jesteśmy zakochani we wszystkich protestantach z naszej wspólnoty - odpowiedziała żona Dana Almetera, na pytanie o fakt, jak to możliwe, że we wspólnocie Alleluia jedność wzrasta, mimo braku jedności eucharystycznej.


Dan w książce, o której wspomniałam wyżej, wyjaśnia, że członkowie wspólnoty zakochują się po uszy w Bogu i w sobie nawzajem, a dobrym przykładem takiej bezgranicznej miłości są relacje panujące między Osobami Trójcy Świętej.


Przekonuje, że "kiedy jesteś zakochany, nie ma takiej przeszkody, której nie mógłbyś pokonać (…). Cudem jest to, że nauczyliśmy się kochać nawzajem, nie idąc na kompromis w kwestii kluczowych w naszym rozumieniu elementów naszej tradycji" - podsumowuje Dan.


Zapewnia, że dzięki docenieniu różnorodności i otwartości na dary, które Duch Święty składa w różnych częściach Ciała Chrystusa, po 40 latach życia w przymierzu z Bogiem i ze sobą nawzajem "świętość i miłość osiągnęły poziom, na którym wzajemna komunia jest bardzo prawdziwa i namacalna. Zaszło wśród nas głębokie nawrócenie ku Ewangelii".


*


W czasie spotkania wspólnoty Głos na Pustyni Daniel Almeter, Bob Garrett i Mark Wilby, liderzy ekumenicznej wspólnoty przymierza Alleluia, opowiadali o swoich doświadczeniach praktykowania jedności.


W spotkaniu - konferencji i wspólnej modlitwie - wzięli udział katolicy, luteranie, prezbiterianie, metodyści, zielonoświątkowcy i przedstawiciele wolnych Kościołów.


*


Fragment z książki "Jedność. Na ziemi, jak w niebie":


"Bóg dokonał w sercach członków wspólnoty Alleluia oczyszczenia, w miarę, jak pokutowaliśmy z grzechów takich, jak triumfalizm, pycha i samowystarczalność. Takie właśnie grzeszne postawy stoją - może nawet bardziej niż różnice doktrynalne - na przeszkodzie jedności między Kościołami. Ponieważ, mówiąc szczerze, my sami odkryliśmy, że doktrynalne różnice między nami maleją, w miarę jak wzrastają: nasza wzajemna miłość, szacunek i zaufanie.

 

Nie ma szansy na jedność tam, gdzie nie ma wzajemnej pokory, która rodzi zaufanie. Członkowie wspólnoty tak dostroili się do «miłości jedności», że gdy tylko usłyszą z ust członków swoich kongregacji czy parafii komentarz, który ma wydźwięk triumfalistyczny, krytyczny czy protekcjonalny, brzmi on w ich uszach niczym «miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący» (jak św. Paweł napisał w 1 Kor 13,1).


Grzech podziału rozpanoszył się w sercach wierzących chrześcijan wszelkiej maści, którzy bardzo często są całkowicie nieświadomi tego, że opanował ich serca. Członkowie naszej wspólnoty, ze względu na to, że mają kontakt z chrześcijanami z innych tradycji, spotykają się z krytyką czy podejrzliwością ze strony ludzi w swoich Kościołach. To subtelna forma prześladowań, nawet ze strony oddanych Bogu wierzących, jest częścią ich poświęcenia i cierpienia, jakie gotowi są wziąć na siebie ze względu na Pana i na wezwanie do bycia jednym".

 

Edyta Drozdowska - z wykształcenia polonistka i pedagog, z pasji dziennikarka i trenerka. Ma w sercu jedność chrześcijan. Lubi życie w rytmie "magis", czyli dawanie z siebie więcej niż trzeba