Rzadko spowiadamy się z grzechu przeciwko przyrodzie

Wojciech Żmudziński SJ Wojciech Żmudziński SJ
data05.08.2019 09:00

(fot. unsplash.com)

Piękno przyrody nabiera w wakacje szczególnego znaczenia, ale gdy przed kilkoma miesiącami jezuici dowiedzieli się, że troska o przyrodę będzie jednym z ich najważniejszych zadań na najbliższe dziesięć lat, przyjęli to z odrobiną konsternacji.

 

Zgodnie z listem Ojca Generała mamy podjąć z różnymi środowiskami współpracę w trosce o wspólny dom, jakim jest dla nas wszystkich środowisko naturalne. A wcześniej mamy się "ekologicznie" nawrócić. O co chodzi z tą ekologią? - pytaliśmy przełożonych. Czym ma być ta troska o Stworzenie? Czy nie jest to tylko ideologia? Przecież temat segregacji śmieci i szanowania trawników nie ma nic wspólnego z duchowością - mówili niektórzy jezuici zawiedzeni tym, że nie wskazano w tak ważnym programowym dokumencie na istotniejsze zadania, na przykład na konieczność troski o rodzinę. Dlaczego nie wspomniano o obronie wiary katolickiej - pytają świeccy znawcy historii zakonu - i dlaczego walka z sekularyzacją nie stała się jednym z najważniejszych zadań apostolskiej działalności jezuitów?

 

Sekularyzacja i apostolskie zadania powierzone jezuitom

 

W tegorocznym dokumencie o preferencjach apostolskich jezuitów jest mowa o zsekularyzowanym świecie, ale mówi się o nim pozytywnie. Generał jezuitów, o. Arturo Sosa SJ, który odwiedził Polskę w maju tego roku, wyjaśnił nam, że "sekularyzacja nie jest dla nas zagrożeniem lecz pozytywnym wyzwaniem, które tworzy nowe szanse. A to dlatego, że bycie chrześcijaninem w zsekularyzowanym świecie zakłada osobisty wybór. Nie wypływa jedynie z faktu, że mieszka się w katolickim kraju lub wyrosło się z chrześcijańskiej kultury" (Warszawa, 16.05.2019).

 

W tym kontekście wskazywanie drogi do Boga (preferencja 1) i towarzyszenie ubogim (preferencja 2) oraz młodym (preferencja 3) w budowaniu przyszłości pełnej nadziei, nabiera głębszego sensu. Ta nadzieja byłaby mrzonką, gdybyśmy zostawili przyszłym pokoleniom zdewastowaną Ziemię.

 

Czy jezuici pomogą uratować Ziemię?

 

Mówiąc o czwartej, tzw. ekologicznej preferencji, o Ziemi wyniszczanej przez człowieka i o konieczności odejścia od konsumpcjonizmu jako stylu życia, zadał nam Generał pytanie: "Jak możemy wraz z innymi wypracować alternatywne modele życia?" Wspomniany dokument o preferencjach zachęca do wyjścia z indywidualizmu i bezczynności, do zmiany życiowych przyzwyczajeń, do współpracy w trosce o tych, którzy przyjdą po nas.

 

Troska jedynie o obecną chwilę i o własny dom przybiera nieraz formy karykaturalne. W obrębie murów, w których mieszkamy, tworzymy sobie miłe i wygodne gniazdo wyrzucając poza mur to co przeterminowane, niepotrzebne, niemodne, niepasujące do nowych mebli. Wokół nas rosną góry zbędnych rzeczy, których nikt nigdy nie będzie podziwiał.

 

Rzadko spowiadamy się z grzechów przeciwko przyrodzie, a przecież chcielibyśmy spędzić wakacje w miejscu, gdzie nikt nam nie śmieci, gdzie kominy nie smrodzą, a filet z kurczaka nie smakuje jakby był zrobiony z masy papierowej. Szukamy zdrowego powietrza i krajobrazów nie pociętych asfaltowymi drogami. Coraz trudniej znaleźć miejsca, które zachwycają i karmią ducha.

 

Przyzwyczailiśmy się brać

 

Duchowy wymiar ekologii możemy lepiej zrozumieć, gdy odwołamy się do naszych zmysłów: wzroku, węchu, dotyku, słuchu i smaku. To one pozwalają nam doświadczyć radości płynącej z kontaktu ze światem, który Bóg stworzył specjalnie dla nas. W soczystej zieleni drzew, w zapachu kwiatów i w szumie strumyka, w smaku świeżych owoców i w miłym podmuchu wiatru w ciepły letni wieczór, odkrywamy hojność kochającego nas Stwórcy. Zmysły są pomostem łączącym nasz umysł z Bogiem ukrytym w harmonii natury. Gdy tę harmonię niszczymy, nasze zmysły dostarczają nam dawkę zgiełku, smrodu i brzydoty. Otaczający nas świat traci wówczas smak. Całe nasze życie staje się niestrawne. Jeśli nie zatroszczymy się o naturę, nie będziemy mieli dokąd uciec, gdzie schronić się przed konsekwencjami naszego grzechu przeciw naturze. 

 

Przyroda jest miejscem, z którego przyzwyczailiśmy się brać i nic w zamian nie dawać. To że nie kosztuje nas świeże powietrze, że nie musimy płacić za bajeczny widok i bać się, że ktoś nas ścignie za nielegalne słuchanie śpiewu ptaków, nie oznacza, że przyrodzie nic się od nas nie należy. Jeśli poświęcamy w tygodniu jakiś czas dla zdrowia korzystając z dobrodziejstw natury, poświęćmy choćby kilka godzin w miesiącu na troskę o środowisko naturalne, zmieńmy nasze nawyki, nie plądrujmy i nie niszczmy, przekonani w swojej zuchwałości, że możemy wyprodukować lepszą wersję Stworzenia.

 

 

Wojciech Żmudziński SJ - przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, a w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni. Obecnie pracuje w Kurii Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego