Czy dajemy światu wystarczająco dużo znaków, że Jezus żyje?

KAI / ml
data03.04.2016 20:02

(fot. youtube.com)

Czy inni słysząc nasze słowa na temat chrześcijaństwa i Kościoła nie odpowiadają: "Nie uwierzę?" - pytał w homilii abp Józef Kupny, sprawując Eucharystię we wrocławskim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

 
- Może się okazać, że niewiara współczesnych Tomaszów nie wynika z ich uporu, ale ze słabości świadków - zauważył hierarcha.
 
Msza św. z kościoła, gdzie na co dzień modlą się i posługują księża salezjanie i Siostry Matki Bożej Miłosierdzia była transmitowana przez TVP Polonia. Abp Kupny, odwołując się do czytań biblijnych zauważył, że podczas pierwszego pojawienia się Jezusa w wieczerniku apostołowie usłyszeli słowa: "Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam". - Otrzymali bardzo konkretne zadanie: mają głosić światu Dobrą Nowinę - mówił metropolita wrocławski, tłumacząc, że pierwszym, wobec którego apostołowie realizują swoją misję jest Tomasz. On tymczasem nie wierzy świadectwu swoich przyjaciół. Nie ufa im. Chce widzieć, dotknąć, sprawdzić i przekonać się osobiście. - A może problem nie leżał po stronie Tomasza? - pytał hierarcha. - Może świadectwo apostołów było za słabe, żeby Tomasz uwierzył. Może byli tak mało przekonujący, że Tomasz żądał znaków od Jezusa. Chciał znaków od Boga, bo nie dali mu ich ci, którzy Jezusa widzieli żywego - zaznaczył abp Kupny. 
 
To - zdaniem księdza arcybiskupa - prowokuje do postawienia pytania o świadectwo współczesnych chrześcijan. - Zwykliśmy narzekać na niesprzyjające warunki, zły świat, media, atmosferę panującą w naszym kraju, innych ludzi. Łatwiej przychodzi nam znaleźć winnych obok nas. Tymczasem pytania, które stawia nam dziś Ewangelia są proste: "Czy jako chrześcijanie dajemy temu światu wystarczająco dużo znaków, że Jezus żyje?"; "Czy inni słysząc nasze słowa nie odpowiadają raczej: Nie uwierzę?" Może się okazać, że niewiara współczesnych Tomaszów nie wynika z ich uporu, ale ze słabości świadków - mówił metropolita wrocławski, pytając wiernych w kościele i przed telewizorami: - O czym dziś jesteśmy w stanie zaświadczyć? Nie pytam, jaką mamy wiedzę na temat Jezusa czy Kościoła, ale na ile przekonujące jest nasze świadectwo o Chrystusie i naszej relacji z Nim?
 
W dalszej części homilii abp Kupny zauważył, że tym, co decydowało o skuteczności świadectwa pierwszych chrześcijan była wzajemna miłość. - Wśród wierzących, pomimo różnic, nie było podziałów, zawiści, zaciekłości ani walki. Wręcz przeciwnie - św. Łukasz opisując pierwszych chrześcijan powie, że byli "jednego serca i jednego ducha" - tak Grecy określali ludzi, których łączyła głęboka przyjaźń - podkreślił hierarcha, puentując: - Jedność, wzajemna miłość, przyjaźń - to ma być światło, które jako chrześcijanie mamy wnosić do świata. Wtedy ludzie będą mogli nie tylko o Jezusie od nas usłyszeć, ale przede wszystkim Jezusa w nas zobaczyć. Tomasz nie chciał słów o Jezusie. Chciał znaków tego, że Jezus żyje. Jakie znaki jesteśmy w stanie dziś dawać światu?