Rosja: Patriarchat Moskiewski ostrzega przed skutkami uprawomocnienia "rozłamu ukraińskiego"

KAI / ms
data29.06.2018 15:46

(fot. Υπουργείο Εξωτερικών / Wikimedia Commons / CC BY-SA 2.0)

Uprawomocnienie kościelnego rozłamu na Ukrainie może doprowadzić do przelewu krwi w tym kraju - ostrzegł metropolita Hilarion, przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego (OWCS).

 
W rozmowie z grecką agencją wiadomości religijnych Romfea odniósł się on po raz kolejny do ewentualnego nadania przez Patriarchat Konstantynopola autokefalii (pełnej niezależności) prawosławiu ukraińskiemu.
 

"Od 25 lat Filaret Denysenko [zwierzchnik niekanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego - KAI] na różne sposoby oszukuje ludzi. Obecnie wmawia im, że Konstantynopol niemal w tych dniach udzieli autokefalii jego strukturze" - powiedział metropolita. Dodał, że tenże Filaret zapewnia ponadto, że gdy tylko jego wspólnota otrzyma autokefalię, winny do niej przejść ławry Kijowsko-Pieczerska i Poczajowska.

 

Gdyby do tego doszło, "mogłoby to doprowadzić do tragicznych skutków, gdyż wierzący po prostu nie oddadzą ławr" - wyraził swe przekonanie Hilarion. Przypomniał, że już obecnie około 50 parafii kanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UKP) "bezprawnie zagarnęli rozłamowcy [czyli wierni Patriarchatu Kijowskiego - KAI], już dochodzi do przemocy wobec prawosławnych". "A co będzie, jeśli rozłamowcy zaczną zajmować cerkwie? Tysiące ludzi zbiorą się, aby bronić świątyń i poleje się krew" - ostrzegł rozmówca greckiej agencji. "W żadnym wypadku nie wolno do tego dopuścić" - dodał.

 

Jego zdaniem bardzo ważne jest to, ze w czasie niedawnego spotkania w Stambule z hierarchami UKP patriarcha konstantynopolski Bartłomiej potwierdził, iż rozłam jest dla niego rozłamem a w Filarecie Denysenko widzi on inicjatora tego podziału.

 

Metropolita zaznaczył ponadto, że ludzie szerzący pogłoski o tym, jakoby był już gotowy tomos [dekret] o udzieleniu autokefalii, są wrogami Patriarchatu Konstantynopolskiego.

 

Przejmowania świątyń podległych UKP, o czym wspominał przewodniczący OWCS, dokonują w rzeczywistości nie "rozłamowcy", ale miejscowi parafianie, a przynajmniej ich część, niezadowoleni z promoskiewskiego nastawienia swego Kościoła w sytuacji, gdy Rosja prowadzi krwawą wojnę na wschodzie Ukrainy.

 

Rozłam w prawosławiu ukraińskim nie jest czymś nowym, ale istnieje od ponad ćwierć wieku, gdy powstały tam trzy niezależne od siebie struktury: wspomniane UKP i Patriarchat Kijowski oraz najmniejszy z nich Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny.