Całun Turyński to oszustwo? Ostatnie badania rzucają nowe światło

BuzzFeed / kk
data17.07.2018 16:00

(fot. Anonymous (artist). [Public domain] // Giulio Clovio [Public domain] / via Wikimedia Commons)

Czy materiał, który tradycyjnie jest uważany za szatę pogrzebową Jezusa, jest średniowieczną podróbką? Niedawne badania dają nową hipotezę.

 

Nieco ponad czterometrowe płótno od wieków wywołuje liczne dyskusje. Watykan zachowawczo uznaje je za ikonę pisaną krwią umęczonego człowieka, a nie relikwie i nigdy oficjalnie nie ogłosił jego autentyczności, ale dla wielu katolików jest przedmiotem kultu.

 

Naukowcy wykorzystują najnowsze technologie by sprawdzić jego autentyczność. Najbardziej tajemniczy jest sam sposób powstania wizerunku na tkaninie. Niedawno dwóch badaczy opublikowało wyniki swoich eksperymentów na łamach Journal of Forensic Sciences.

 

To pierwsza taka analiza w historii. Dr Matteo Borrini i jego asystent Luigi Garlaschelli zastanawiali się nad tym w jaki sposób musiała skapywać krew na materię. Badania, które przeprowadzili, wykorzystywały zdobycze współczesnej kryminalistyki - tak zwaną "analizę śladów krwawych". Ich wniosek jest prosty: przebieg plam sugeruje, że nie odcisnął ich leżący, ani ukrzyżowany mężczyzna. Osoba, której krew znajduje się na całunie, znajdowała się w pozycji stojącej.

 

Jedna z tajemnic Całunu Turyńskiego odkryta. Naukowcy nie mają wątpliwości... >>

 

"To rodzaj pracy śledczej, którą na co dzień pojawia się w dochodzeniach policyjnych" - mówi o badaniach dr Matteo Borrini z Liverpoolu. "Ukrzyżowana czy wisząca osoba zostawiłaby szczególny wzór na tkaninie, który jest cenną informacją".

 

Borrini przeprowadzał swoje badania wraz z chemikiem Garlaschellim z Padwy. Używali prawdziwej i sztucznej krwi, aby sprawdzać przebieg plam zawartych na lewej stronie płótna. Badania prowadzili w celu ustalenia tego, jaki był kształt krzyża, na którym przeprowadzono egzekucję ofiary owiniętej następnie w całun.

 

Tajemnica Całunu Turyńskiego rozwiązana? >>

 

Okazało się, że ślady zawarte na materiale nie mogły zostać odciśnięte przez osobę ukrzyżowaną. W badaniu naukowcy przeprowadzili siedem różnych testów przy użyciu modeli odmiennych części ciała odciśniętych na materiale: dłoni, przedramienia, klatki piersiowej, dolnej części pleców oraz talii. W modelach wykonali rany obecne na całunie, z których następnie spływała ciecz mająca oddać przepływ krwi na materiał.

 

Odkryli, że kąt pod jakim spływała krew różnił się w zależności od części ciała. Wysnuli wniosek, że obraz ciała nie mógł zostać odciśnięty przez leżący czy ukrzyżowany korpus. Zaznaczają jednak, że podczas badania nie uwzględniali procesu oczyszczania zwłok i przygotowywania ich do pochówku.

 

Zrekonstruowana w 3D postać z Całunu Turyńskiego potwierdza biblijny opis męki Jezusa >>

 

"Tego typu śladów nie zostawiłby ukrzyżowany człowiek" - wnioskuje Borrini, który sam jest katolikiem. Pytany o to jak wyniki badań wpłynęły na jego wiarę, odpowiada, że nie opiera się ona na relikwiach takich jak całun.

 

"Sam Kościół pragnie zbadania, jakie rzeczy dzieją się naprawdę, a jakie nie. To nie średniowiecze" - kwituje naukowiec.