Biskupi ostrzegają: jest tylko jeden sposób, by uratować ludzkość od tragedii

Karol Wilczyński Karol Wilczyński
data20.07.2018 11:45

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Episkopat Włoch opublikował dziś oficjalną odpowiedź na apel katolików. 14 lipca grupa księży i świeckich katolików napisała list z apelem do biskupów Włoch. Poprosili w nim pasterzy o zajęcie stanowiska wobec zjawiska rozprzestrzeniania się nietolerancji i rasizmu. 

 

Wśród sygnatariuszy listu są m.in. proboszczowie parafii rzymskich, profesorowie uczelni kościelnych i publicznych, dziennikarze, przedstawiciele ruchów kościelnych.

 

"Coraz silniej dochodzi do głosu kultura odrzucenia, lęku przed obcokrajowcami, z elementami rasizmu i ksenofobii; kultura popierana i wręcz propagowana przez przedstawicieli niektórych instytucji" - napisano w liście do biskupów - "Niektórzy nawet myślą, że można być chrześcijaninem, a jednocześnie odrzucać lub źle traktować imigrantów, lekceważyć tych, którzy są ubożsi, lub tych, którzy przybywają z daleka, wykorzystując ich pracę i spychając ich na margines. Co więcej, w tym celu wykorzystuje się w sposób bluźnierczy wiarę chrześcijańską i symbole religijne, takie jak krzyż, różaniec lub wersety Pisma Świętego".

 

Sygnatariusze wprost poprosili biskupów o reakcję oraz "zajęcie przez Was stanowiska, które byłoby wyraziste i odzwierciedlające nauczanie papieża Franciszka, mogłoby rozwiać wątpliwości i wyjaśniłoby, po której stronie - według Ewangelii - ma stać chrześcijanin".

 

Włoski zakonnik ogłosił strajk głodowy jako sprzeciw przeciwko polityce migracyjnej rządu >>

 

Publikujemy pełne tłumaczenie listu, który zaledwie kilka dni po apelu katolików został opublikowany na stronie Konferencji Episkopatu Włoch. Biskupi wskazują, że są odpowiedzialni za obecny stan, w jakim znajdują się migranci przybywający do Włoch.

 

Tekst listu został opatrzony dramatycznym zdjęciem kobiety, która jako jedyna przeżyła katastrofę okrętu u wybrzeży Libii. Ratownicy z Proactiva Open Arms donieśli o znalezieniu wraku łodzi, na którą natknęli się około 80 mil od wybrzeży Libii.

 

Josephine spędziła w wodzie dwie doby, miała oznaki hipotermii. Pierwsze słowa, jakie usłyszeli od niej ratownicy, brzmiały: "No Libia, no Libia!"

 

Wolontariusze z Open Arms wyłowili także niedaleko zwłoki matki i około trzy-czteroletniego dziecka. Ich zdaniem funkcjonariusze libijskiej straży zostawili na morzu te trzy osoby, ponieważ odmówiły powrotu do Libii, a samą łódź zatopili.

 

Do 15 lipca w Morzu Śródziemnym utonęły 1443 osoby na nieco ponad 50 tysięcy osób, które podjęły próbę dostania się do Europy. Organizacje pozarządowe oraz ONZ alarmują, że wskutek obecnej polityki rządu włoskiego i maltańskiego, odmawiających przyjmowania statków z ludźmi uratowanymi na morzu, odsetek tonących wzrósł niemal dwukrotnie względem danych z zeszłego roku. W czerwcu tonęła co 10 osoba, która usiłowała dostać się do Europy.

 

 

 

Biskupi wskazali, że nie mają oni prostego rozwiązania obecnej sytuacji. "W odniesieniu jednak do tego, co się dzieje, nie możemy odwracać wzroku, ani też wypowiadać pogardliwych słów lub zachowywać się agresywnie. Nie możemy pozwolić, aby strach i lęki wpływały na nasze wybory, determinowały nasze postawy, karmiły atmosferę nieufności i pogardy, gniewu i odrzucenia" - napisali w odpowiedzi na list włoskich katolików.

 

Maltański biskup stanowczo: Eucharystia "jest nieważna i nie ma żadnego wpływu, gdy ubodzy są ignorowani i upokorzeni" >>

 

 

Przeczytaj pełny tekst odpowiedzi Konferencji Episkopatu Włoch na list wiernych:

 

Szeroko otwarte oczy i zahipnotyzowane spojrzenie tych, których w ostatniej chwili wydobyto z otchłani, która pochłonęła inne ludzkie istnienia, są tylko jednym z obrazów tej tragedii, do której nie wolno nam się przyzwyczaić.


Poczuwamy się do odpowiedzialności za tę armię ubogich, ofiar wojny i głodu, pustyń i tortur. Jest to historia naznaczona cierpieniem mężczyzn, kobiet i dzieci. Historia, która nie pozwala nam na zamknięcie granic i podnoszenie barier i prosi nas o odwagę solidarności, sprawiedliwości i pokoju.


Jako pasterze Kościoła nie udajemy, że wiemy, jak rozwiązać obecną sytuację i dlatego też nie mamy zamiaru przedstawiać łatwych rozwiązań. W odniesieniu jednak do tego, co się dzieje, nie możemy odwracać wzroku, ani też wypowiadać pogardliwych słów lub zachowywać się agresywnie. Nie możemy pozwolić, aby strach i lęki wpływały na nasze wybory, determinowały nasze postawy, karmiły atmosferę nieufności i pogardy, gniewu i odrzucenia.


Umocnieni Ewangelią Jezusa Chrystusa pragniemy być głosem tych, którzy go nie mają.

 

Wspólnie z wszystkimi naszymi wspólnotami chrześcijańskimi pragniemy zaangażować się w dzieło szeroko pojętej gościnności będącej wyrazem autentycznego braterstwa. Z wdzięcznością spoglądamy na tych wszystkich, którzy - wraz z nami - poprzez wielką ofiarność są znakiem współczucia, dalekowzroczności i odwagi, tworząc przez to kulturę przeciwstawiającą się wykluczeniu, chroniącą, promującą i integrującą.


Stanowczo i jednoznacznie pragniemy przypomnieć, że droga do uratowania naszej ludzkiej godności przed jej wulgaryzacją i barbarzyństwem biegnie poprzez zaangażowanie się w ochronę życia. Każdego życia. Poczynając od życia tych najsłabszych, najbardziej narażonych, upokorzonych i zadeptanych.


Prezydium Konferencji Episkopatu Włoch

 

(tłum. Kasper Mariusz Kaproń OFM)