Bp Kopiec o osobach żyjących w związkach nieformalnych. "Sytuacja na pewno dojrzała do zmian"

KAI / kw
data26.07.2018 12:46

(fot. TV Trwam/youtube.com // unsplash.com)

"Kościół musi otworzyć swe ramiona. (...) Potrzebny jest przełom w naszym myśleniu" - mówi jednoznacznie gliwicki biskup Jan Kopiec. Publikujemy fragment wywiadu dotyczący katolików mierzących się z kryzysem rodziny i żyjących w trudnych sytuacjach czy związkach nieformalnych.

 

Pełny tekst wywiadu znajdziesz tutaj >>

 

KAI: Tradycją Śląska była zawsze silna, "Bogiem stojąca" rodzina. A jak jest dziś?

 

Bp Jan Kopiec: Brak stabilizacji ekonomicznej wprowadza duży niepokój w życie niemal każdej rodziny. Rodzina wymaga zatem wielkiej troski. Cenne inspiracje w zakresie duszpasterstwa rodzin przynosi najnowsza adhortacja papieża Franciszka "Amoris laetitia". Wysuwając propozycję "towarzyszenia" i "rozeznawania" - szczególnie wobec rodzin znajdujących się w kryzysie - papież pokazuje, że coś w tej sferze trzeba zmienić, że tak jak dotąd dalej być nie może. Dotąd zatrzymywaliśmy się na poziomie legalistycznego traktowania wiernych żyjących w trudnych sytuacjach czy w związkach nieformalnych. Myślenie papieża jest takie, że "tak dalej być nie może", że Kościół musi otworzyć swe ramiona i znacznie lepiej im towarzyszyć. Potrzebny jest przełom w naszym myśleniu.

 

Jaki konkretnie, na czym miałby on polegać?

 

Nie mam gotowej odpowiedzi. Sytuacja jednak na pewno dojrzała do zmian. Zmusza ona nas do znacznie większego otwarcia się na małżeństwa w kryzysie, także na ludzi żyjących w powtórnych związkach, niesakramentalnych. Pamiętamy w jaki sposób Pan Jezus rozmawiał z Samarytanką. Powiedział: Masz skomplikowane życie, ale odtąd idź, nie grzesz więcej i głoś Ewangelię Królestwa Bożego. Taka postawa nie zakłada, że wszystko się zapomina i "robimy wszystko od nowa". Ale są sytuacje, do których już nie powrócimy, np. w przypadku kiedy w niesakramentalnym związku pojawiły się nowe dzieci i wymagają, żeby rodzice byli z nimi. Głębszą refleksję w tym duchu utrudniają liczne dyskusje toczące się wokół "Amoris laetitia", poczynając od listu czterech kardynałów wyrażających swe wątpliwości (dubia), a z drugiej strony mamy zbyt liberalne wypowiedzi kard. Marksa i wielu innych. 

 

Papież o ogromnej pokusie w interpretowaniu Amoris Laetitia >>

 

Czyli metoda papieża Franciszka polegająca na uruchomieniu dyskusji w Kościele na trudne tematy, ma jednak sens?

 

Z pewnością tak, i co do tego wszyscy się zgadzają. Natomiast kwestia, w jakim kierunku winny pójść konkretne rozwiązania, jest pytaniem otwartym. Sytuacja w Kościele dziś jest bardzo podobna do tej z przypowieści o synu marnotrawnym. Ten, który był porządny, mówi do Ojca, że "mimo to, że to ja Tobie cały czas służę, ty preferujesz tego grzesznika"... Tymczasem istotne pytanie jest takie: Czym jest dla nas Eucharystia, przystępowanie do tego sakramentu? Jesteśmy wychowani w myśleniu zakładającym, że Eucharystia jest jakby nagrodą. Dobrze żyjesz, w sumieniu jesteś spokojny, doświadczasz łaski uświęcającej - więc dostaniesz Komunię Świętą. Pytanie tylko, na ile takie myślenie jest zgodne z duchem Ewangelii? Eucharystia jest przecież pokarmem na trudną i bolesną drogę, tę drogę, po której dany człowiek idzie. A czy my mamy prawo zostawić go bez tej pomocy? Jest to bardzo głęboki teologiczny spór.

 

Czy widzi Ksiądz Biskup jakieś wyjście?

 

Wymaga to bardzo dojrzałego podejścia. Nie da się tego rozstrzygnąć tylko przy biurku. Rozstrzygnięcie musi znaleźć miejsce w realnym i dojrzałym doświadczeniu duszpasterskim. 

 

* * *

 

Styl prowadzenia pontyfikatu i władzy w Kościele przez papieża Franciszka jest dla wielu katolików szokujący. Jak to się skończy? Czy przejdziemy tę próbę?