Ksiądz o pogrzebie Kory: nie znalazł się kapłan, który by jej ranę zabliźnił

ks. Stanisław Walczak / facebook.com / PAP / kw
data09.08.2018 15:02

(fot. PAP/Marcin Obara)

Przeczytajcie poruszające świadectwo ks. Stanisława Walczaka, który nawiązał do przeszłości piosenkarki i historii jej molestowania przez kapłana.

 

"Przeżywałem pogrzeb tej, którą powszechnie zwie się Korą. W czasach, w których tworzyła, podnosiła ludzi na duchu, obdarzała pięknem sztuki, nie znałem jej" - pisze ks. Stanisław - "Byłem daleko, pośród innych kultur, gdzie na co dzień dawałem świadectwo wartościom, które nie przemijają. Moje kontakty z Europą, z Polską były sporadyczne".

 

Ks. Stanisław pracował przez wiele lat jako misjonarz w Zambii, a następnie wśród emigrantów w Niemczech. Nawiązał do kwestii przeszłości Kory, która jako półsierota była molestowana przez księdza: "dzisiaj dziękowałem Bogu za tę kobietę. Kobietę, którą w dzieciństwie kapłan odtrącił od Boga... I potem nie znalazł się inny, który by jej ranę zabliźnił".

 

W swoim wpisie na Facebooku kapłan podkreślił, że każdy pogrzeb jest ważny, nawet jeśli nie było na nim kapłana: "Każdy pogrzeb przeżywałem jakby był pierwszym pogrzebem w moim życiu. Każde umieranie człowieka przy którym byłem stawało się moim własnym... Nigdy nie przyzwyczaiłem się do śmierci. Wierzyłem, że, mimo pozorów, to nie jest koniec. I tak wierzę do dzisiaj" - pisał ks. Walczak - "Na pogrzebie Pani Kory nie raziła mnie nieobecność kapłana. Ksiądz jakoś nawet nie pasowałby do tego wydarzenia. Kościół zaś był obecny w swoich wiernych, szczególnie tych, którzy wyrażali wiarę w spotkanie zmarłej z jej matką, za którą tęskniła".

 

Dodał również, że "ludzie przyszli tłumnie, a wielu wierzyło, że śmierć nie może być końcem..."

 

"Piękne życie, wspaniały spadek duchowy i przekonanie, że życie nasze nie kończy się ale się przemienia" - podsumował ks. Stanisław Walczak.

 

* * *

 

Kora, czyli Olga Sipowicz - liderka zespołu Maanam, spoczęła w środę na stołecznych Wojskowych Powązkach. Pożegnała ją rodzina, przyjaciele, przedstawiciele świata kultury i tłumy fanów. "Była diamentem najczystszej wody" - mówił dziennikarz muzyczny Wojciech Mann.

 

Wiele osób przyniosło kwiaty, część z przybyłych nosiła koszulki z wizerunkiem artystki. Z głośników popłynęły największe utwory Maanamu m.in. "Mówią, że miłość mieszka w niebie" i "Się ściemnia". Na scenie, wśród białych kwiatów i zapalonych świec, ustawiono portret Kory oraz urnę z jej prochami.

 

Mąż wokalistki Kamil Sipowicz przyznał, że żaden człowiek nie chciałby stanąć w takiej sytuacji. "Ponad 40 lat wspólnego życia, tak silny związek ciał, dusz, świadomości, poglądów, że w pewnym momencie wydawało nam się, że jesteśmy jedną istotą, porozumiewaliśmy się właściwie już bez słów. Żadne z nas nie przypuszczało, że zostanie samo. Z drugiej strony cały czas mam wrażenie, że ona tutaj jest (...) docierają do mnie różne sygnały z tego internetowego świata, widzę wspaniałą, piękną kobietę, z którą spędziłam 40 lat. Dociera do mnie jej brak przez przedmioty, które zostawiła" - mówił.

 

Jak zaznaczył, ich miłość nie była prosta, a ich życie było "bardzo burzliwe, ciekawe, czasami skandaliczne". "Splatało się to wszystko z polityką polską, z historią muzyki rockowej (...) Kora była osobą z krwi i kości (...) nie była tylko osobą słodką, kochaną, wspaniałą, czasami była bardzo zaborcza, ostra, stawiała na swoim (...) miała zdecydowane poglądy" - podkreślił.

 

"Przez ostatni miesiąc, który był miesiącem wstrząsającym, był wspaniały, dramatyczny, tragiczny, Kora przeszła piekło. Ta choroba była czymś bardzo niszczącym, ale nigdy nie widziałem nikogo, kto miałby taką siłę życia (...) W ostatnim okresie robiła wszystko, by pokazać, że jest (...) do samego końca była bardzo aktywna, nie chciała się poddać, chciała żyć, kochała życie i nie bała się śmierci. Byliśmy z nią razem do końca" - powiedział Sipowicz.

 

Kora, która od kilku lat zmagała się z chorobą nowotworową, zmarła 28 lipca. Miała 67 lat. Była polską wokalistką rockową i autorką tekstów piosenek, w latach 1976-2008 liderką zespołu Maanam. Odeszła w gronie najbliższych w domu w Bliżowie

 

Księża chcieli uczcić pamięć Kory. Przed Mszą św. w jej intencji... zagrali jej piosenkę [WIDEO]

 

 

POGRZEB KORY pierwsze refleksje Przeżywałem pogrzeb tej, którą powszechnie zwie się Korą. W czasach, w których...

Opublikowany przez Stanisław Walczak Środa, 8 sierpnia 2018