Hołownia trafnie o filmie Smarzowskiego "Kler" i o kościelnym "co łaska"

Szymon Hołownia / facebook.com / kw
data10.08.2018 10:28

(fot. KinoSwiatPL / Duszności Szymona / YouTube.com)

Szymon Hołownia w swoim wpisie na Facebooku opisał sytuację, w której kapłan głoszący kazanie nawiązał do trailera filmu Wojtka Smarzowskiego pt. "Kler". - Oho, pomyślałem, zaraz będzie jazda, że atak na Kościół, że "kamienują kapłanów!" A tu - psikus - nie.

 

- Młody ksiądz powiedział, że też widział zwiastun (przysłał mu antyklerykalny kolega), w którym Kościół instytucjonalny jawi się jako maszynka do tłuczenia hajsu na milion sposobów - napisał Hołownia - I że on chciał, jako ksiądz, uderzyć się we własne piersi, serdecznie przeprosić wszystkich, którzy z księżmi prezentującymi takie podejście się zetknęli. I że ma nadzieję, że w tej parafii z pazernością czy cennikami nikt się nigdy nie spotkał.

 

Następnie wskazał na "dwie fundamentalne sprawy": - Dopóki nie zrozumiemy, że Kościół traci realne zasoby, że traci coś za co "kupuje się" życie za każdym razem, gdy - na przykład tak jak wczoraj - u wybrzeży chrześcijańskiej Europy tonie łódź z siedmiorgiem dzieci i ich matkami, którzy chcieli szukać u nas gościny i ratunku (możemy tu wpisywać dowolne przykłady: z Grecji, z Polski, z USA, z Chin, z Irlandii), a nie wtedy gdy mu nie dadzą dotacji na jakieś tam muzeum czy spróbują obciąć Fundusz Kościelny, nic nie zrozumiemy i możemy sobie pitolić, ile chcemy o tym, że nam spadają powołania i pustoszeją parafie.

 

Rekordowe nakłady na Fundusz Kościelny. Jaka jest przyczyna wzrostu wydatków? >>

 

Hołownia skomentował również zwrot używany w trailerze filmu Smarzowskiego oraz, dosyć często, w polskich kościołach: "co łaska". - Dziś sobie uświadomiłem, że przecież to jest prośba (w tym wypadku księdza) o zmiłowanie, o hojny dar, to jest prośba żebraka! Oczywiście, że ludzie obejdą każdy przepis (gdy w Rosji jestem w sklepach z ikonami, tam zawsze obok ceny jest nie napis "cena", a "ofiara"; nasze taryfikatory z gatunku "co łaska, ale nie mniej niż" to ta sama choroba) - stwierdził Hołownia - ale może chociaż dziś warto przypomnieć sobie, że wezwani jesteśmy nie do takich przedszkolackich kombinacji, a do dojrzałości.

 

Publicysta przypomniał również, że istnieje przykazanie kościelne: "troszczyć się o potrzeby Kościoła". Wskazał również, że musimy sami wiedzieć i troszczyć się o to, co mamy robić. Wszystko po to, by "zobaczyć w sobie rodzinę, nie tłum, dom, nie punkt dystrybucji usług religijnych".

 

Franciszek: pieniądze i władza zanieczyszczają Kościół >>

 

Wtedy, jak podkreślił Hołownia, "rzeczy dzieją się same". - Ja wiem, że temu młodemu księdzu, po tym co dziś usłyszałem, gdyby potrzebował, dałbym wszystko, co tylko bym mógł. Ludzie patrząc na papieża Franciszka, na to jak żyje, jak myśli o Kościele, wysyłają mu oszczędności życia, w ogóle o nic nie pytając (parę tygodni temu słyszałem, że ktoś wysyła do Watykanu, z przeznaczeniem na biednych, przelewy po 50. tys EUR dziennie od wielu dni, zastrzegając anonimowość, nic w zamian nie oczekując) - napisał publicysta - Szalona jest ta ekonomia daru, ale jedynie ona może nas dziś uratować przed nami samymi.

 

 

Przypuszczam, że zwiastun filmu "Kler" (w wersji z większą ekspozycją osobistych zakątków pani Joanny Kulig albo z...

Opublikowany przez Szymon Hołownia Piątek, 10 sierpnia 2018