Kard. Barbarin apeluje o przyjmowanie migrantów w Europie. "Tożsamością Europy jest otwartość"

KAI / pch
data14.08.2018 20:30

(fot. youtube / cn media fr)

"Jezus przychodzi tam, gdzie się Go nie oczekuje. On leży teraz w ładowni brudnego statku, gdzieś na Morzu Śródziemnym" - napisał kard. Barbarin w dzienniku "Le Parisien". Zaznaczył, że "tożsamością Europy jest otwartość" i że zadaniem chrześcijan jest upominanie się o szacunek dla każdego człowieka, zwłaszcza najsłabszego.

 

Przyznając, że obecnie Europa przeżywa trudne chwile w związku z wynikami wyborów w niektórych państwach i napływem migrantów, kard. Barbarin stwierdził, że potrzebuje ona "nowego oddechu". Przypomniał, że twórcy integracji europejskiej byli "głęboko wierzącymi chrześcijanami", dlatego papież Franciszek mówi, że to "z wiary wypłynęła ta radosna nadzieja, zdolna zmienić świat". U podstaw decyzji o integracji stało stanowcze postanowienie, by już nigdy nie powtórzyło się to, co działo się między 1870 i 1945 r., gdy "konflikt między sąsiednimi krajami wciągnął w wojnę cały świat".

Zdaniem prymasa Galii, aby Europa mogła dziś iść naprzód, musi szanować tworzące ją narody i znać ich historię. Tymczasem "wymachuje się wszędzie straszakiem populizmu, udając, że nie rozumie się, dlaczego ludzie czują gniew". - Odnoszą oni wrażenie, że wszystko jest zarządzane z Brukseli przez odległą administrację. Wystarczy przypomnieć referendum z 2005 r. (nt. europejskiej konstytucji), w którym Francuzi powiedzieli "nie", a jednak zdecydowano na "tak". Potem przegłosowano Brexit, co zszokowało połowę Anglii i postawiło Europę w obliczu więcej niż delikatnych negocjacji. Na Wschodzie wiele krajów, najpierw szczęśliwych, że do nas dołączyły, dziś protestuje, czując się skolonizowanymi - analizował arcybiskup Lyonu.

Podkreślił, że "miłość do swego kraju, swej ojczyzny i jej kultury to żaden wstyd". Jednak "szacunek dla swych korzeni nie oznacza stania się ich więźniami". - Wystarczy przypomnieć, że Europa zawsze przyjmowała [obcych]. Zaczęło się to przed rokiem 200, gdy Rzym miał pierwszego cesarza przybyłego z Afryki [chodzi o Septymiusza Sewera - KAI]. Dwa stulecia później św. Augustyn, urodzony na terenie dzisiejszej Algierii, rozwinął swój geniusz w Europie. A św. Marcin, który wszędzie pozostawił swe imię, przybył ze Wschodu - cytował hierarcha.

Dał wyraz przekonaniu, że "naród przegląda się w lustrze swych kołysek". Zauważył, że Włochy, które niegdyś "zaludniły Stany Zjednoczone, Argentynę", dziś są mają taki spadek liczby urodzeń, że stały się drugim najstarszym społeczeństwem na świecie, po Japonii. Jego zdaniem kanclerz Angela Merkel otworzyła granice Niemiec "być może również z powodu braku rąk do pracy". Dlatego warto "nie zatykać uszu, kiedy papież Franciszek przywołuje nasze duchowe choroby: wygodny indywidualizm, gospodarkę wykluczającą, sterylne resentymenty".

- Europa wie, że jej tożsamością jest otwartość. Nie jest martwa, tylko śpi, jak mówi Jezus w Ewangelii o dziewczynce, którą obudzi. Dziś przypowieść o ubogim Łazarzu, którego bogacz nawet nie widzi u swoich drzwi nabrała światowego wymiaru. Oby Europa zachowała otwarte oczy i usłyszała apel Kościoła o przyjęcie tylu, ile tylko możliwe obcokrajowców szukających bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w krajach, z których pochodzą - wezwał arcybiskup Lyonu.

Jest on przekonany, że "realizm polityczny i siła Ewangelii mogą się złączyć". O ile rolą rządów jest podejmowanie odpowiednich środków dla zapewnienia wspólnego dobra, o tyle zadaniem chrześcijan jest wzywanie do poszanowania każdego człowieka, a zwłaszcza najsłabszego.

 

- Często dar przynosi więcej korzyści temu, kto daje, niż temu, kto go otrzymuje! Jezus przychodzi tam, gdzie się Go nie oczekuje. On leży teraz w ładowni brudnego statku, gdzieś na Morzu Śródziemnym... Tak, jest ostrzeżenie przed burzą nad Europą, ale uczniom, którzy panikują: "Giniemy!", Jezus odpowiada: "Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?". Wielkim zwycięstwem zawsze będzie wyciągnięcie ręki na spotkanie i przyjęcie [drugiego], życie przyjęte, oddane i dzielone! - napisał kardynał.