Żonaty diakon «proboszczem» w kościele katolickim? Mieszka wraz z żoną i dziećmi na plebanii

"Vatican Insider" / pch
data16.11.2018 11:18

(fot. Mazur/catholicnews.org.uk)

To wyjątkowa i niespotykana sprawa! Czy powrót do tej starożytnej praktyki rozszerzy się na cały Kościół?

 

Jak podaje "Vatican Insider" od teraz opieka nad parafią pod wezwaniem świętego Stanisława w diecezji rzymskiej, na terenie której mieszka sześć tysięcy osób, będzie sprawowana nie przez księdza prezbitera, ale przez żonatego diakona. Nazywa się Andrea Sartori, ma 49 lat, żonę Laurę i czwórkę dzieci: trzech chłopców w wieku 20, 19 i 17 lat oraz 10-letnią córkę. Zamieszkał już na plebanii wraz z rodziną.

 

W zeszłą niedzielę wikariusz generalny Rzymu kardynał Angelo de Donatis (został nim ustanowiony 28 czerwca 2018 roku przez papieża Franciszka) sprawował mszę świętą w tym kościele, wprowadzającą Sartoriego w funkcję opiekuna duszpasterskiego tej parafii. Obecny był także biskup Gianpiero Palmieri, który powiedział: "Pomysł, który się za tym kryje dotyczy powrotu do odnowienia starożytnej praktyki, która zakładała powstawanie diakonii przy parafiach, których zadaniem była służba ubogim na danym terenie". Dodał jeszcze: "Diakonat w parafii świętego Stanisława to początek drogi dla całej społeczności naszej diecezji".

 

Do pomocy przy parafii nowy "proboszcz" będzie miał także czterech innych stałych diakonów, w tym jednego pochodzącego z samej parafii świętego Stanisława. O swojej posłudze mówi, że chce przekazywać miłość Jezusa: "Dla mnie posługa diakona to bycie szafarzem miłości Jezusa, bezinteresownej miłości - a ta miłość objawia się na wiele różnych sposobów".

 

Lokalna społeczność komentując tą "nowość", mówi że: "to okazja dla wspólnoty chrześcijańskiej, aby wzięła sobie życie w swoje ręce, aby każdy wierzący odkrył na nowo swoje miejsce". 

 

Posługa diakonii

 

Diecezja rzymska ma wciąż wielu kapłanów posługujących na jej terenie, jednak eksperyment związany z ustanowieniem opieki nad tą parafią przez diakonię jest uzasadniony próbą odnawiania tej dawnej tradycji Kościoła. O posłudze diakonii przy parafiach pisał papież Benedykt XVI w encyklice "Deus Caritas Est" w numerach 23-25:

 

23. W tym kontekście może się wydawać pożyteczne odniesienie do pierwotnych struktur prawnych dotyczących działalności charytatywnej Kościoła. Około połowy IV wieku w Egipcie formuje się tak zwana diaconia; jest to w poszczególnych monasterach instytucja odpowiedzialna za całość aktywności opiekuńczej, czyli posługi charytatywnej. Z tych zaczątków rozwinęła się w Egipcie, aż do VI wieku, korporacja w pełni umocowana prawnie, której władze cywilne powierzają nawet jakąś część zboża do publicznego rozdawnictwa. W Egipcie nie tylko każdy monaster, ale również każda diecezja miała w końcu swoją diakonię — instytucję, która później rozwinęła się zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Papież Grzegorz Wielki († 604) mówi o diakonii Neapolu. Istnienie diakonii w Rzymie jest udokumentowane dopiero począwszy od VII i VIII wieku. Oczywiście jednak już wcześniej, od samych początków, opieka nad ubogimi i cierpiącymi, zgodnie z zasadami życia chrześcijańskiego zawartymi w Dziejach Apostolskich, należała do działalności Kościoła w Rzymie. Żywym tego przykładem jest postać diakona Wawrzyńca († 258). Dramatyczny opis jego męczeństwa był znany już św. Ambrożemu († 397) i w istocie przedstawia nam z pewnością autentyczną postać świętego. Jako odpowiedzialnemu za troskę o biednych, po uwięzieniu jego współbraci i papieża, dano mu czas, aby zebrał skarby Kościoła i przekazał je władzom państwowym. Wawrzyniec rozdzielił pieniądze, które miał, pomiędzy ubogich, a potem z nimi — jako prawdziwym skarbem Kościoła — stawił się przed obliczem władz państwowych. Niezależnie od tego, jak się ocenia historyczną autentyczność tych szczegółów, Wawrzyniec pozostał w pamięci Kościoła jako wybitny przedstawiciel kościelnej caritas.

 

24. Wspomnienie postaci cesarza Juliana Apostaty († 363) może raz jeszcze pokazać, jak bardzo istotna dla Kościoła pierwszych wieków była zorganizowana i praktykowana caritas. Jako sześcioletnie dziecko, Julian był świadkiem zabójstwa swego ojca, brata i innych członków rodziny, dokonanego przez straże cesarskiego pałacu; odpowiedzialnością za tę brutalność — słusznie czy nie — obciążył imperatora Konstancjusza, który uważał się za wielkiego chrześcijanina. Z tego powodu wiara chrześcijańska była dla niego raz na zawsze zdyskredytowana. Gdy został imperatorem, zdecydował odnowić pogaństwo, antyczną religię rzymską, reformując ją jednocześnie w taki sposób, aby mogła stać się siłą napędową imperium. W tej perspektywie obficie czerpał inspirację z chrześcijaństwa. Ustanowił hierarchię metropolitów i kapłanów. Kapłani musieli troszczyć się o miłość bogów i bliźniego. W jednym ze swoich listów16 napisał, że jedyną rzeczą, która trafiała mu do przekonania w chrześcijaństwie, była działalność charytatywna Kościoła. Dla jego nowego pogaństwa było zatem sprawą decydującą przeciwstawić systemowi działalności charytatywnej Kościoła, podobną działalność w ramach jego religii. «Galilejczycy» — mówił — tak zdobyli świat. Trzeba było z nimi rywalizować, a nawet ich przewyższyć. W ten sposób imperator potwierdzał, że caritas była decydującą cechą wyróżniającą chrześcijańską wspólnotę Kościoła.

 

25. Dotarłszy do tego miejsca, zwróćmy w naszej refleksji uwagę na dwa istotne elementy:

a) Wewnętrzna natura Kościoła wyraża się w troistym zadaniu: głoszenie Słowa Bożego (kerygma-martyria), sprawowanie Sakramentów (leiturgia), posługa miłości (diaconia). Są to zadania ściśle ze sobą związane i nie mogą być od siebie oddzielone. Caritas nie jest dla Kościoła rodzajem opieki społecznej, którą można by powierzyć komu innemu, ale należy do jego natury, jest niezbywalnym wyrazem jego istoty.

b) Kościół jest rodziną Bożą w świecie. W tej rodzinie nie powinno być nikogo, kto cierpiałby z powodu braku tego, co konieczne. Jednocześnie jednak caritas-agape wykracza poza granice Kościoła; przypowieść o dobrym Samarytaninie pozostaje kryterium miary, nakłada powszechność miłości, która kieruje się ku potrzebującemu, spotkanemu «przypadkiem» (por. Łk 10, 31), kimkolwiek jest. Obok tego uniwersalnego przykazania miłości, istnieje również konieczność specyficznie eklezjalna — mianowicie, by w Kościele jako rodzinie żaden z jej członków nie cierpiał, gdy jest w potrzebie. Taki jest sens słów Listu do Galatów: «A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze» (6, 10).

 

Czytaj całą encyklikę papieża Benedykta XVI "Deus Caritas Est" »

 

Uzupełnienie formalne

 

Chociaż obowiązujący Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku zatwierdzony przez Jana Pawła II formułuje w numerze pierwszym paragrafu 521, że ważnie proboszczem może być tylko osoba posiadająca święcenia prezbiteratu, to w tym przypadku wydaje się być stworzone eksperymentalne odstępstwo od tej zasady. 

 

W kanonie 517 paragrafie drugim jest napisane, że biskup może dopuścić diakona do troski o pasterzowanie parafii. Z perspektywy formalnej parafia powinna otrzymać również prezbitera do opieki nad nią, szczególnie dla sprawowania Eucharystii i sakramentu pokuty.

 

W przypadku parafii świętego Stanisława diakon Andrea Sartori został ustanowiony przez biskupa miejsca do posługi duszpasterza parafii i przełożonego czterech diakonów. Mieszka także na plebanii z ustanowienia biskupa. Pytanie więc formalne o to, czy przysługuje mu tytuł proboszcza, czy nie, jest uprawnione Kodeksem Prawa Kanonicznego. Wnosząc po otrzymanych od biskupa prerogatywach, Sartoriego raczej należałoby określić proboszczem, niż wyłącznie opiekunem duszpasterskim parafii. Używając jednak w pełni formalnych określeń uzależnionych od ustanowionego w Kościele prawa kanonicznego, Sartori "proboszczem" tej parafii nie jest, a jedynie pełni taką funkcję.

 

Żonaci księża w Kościele katolickim

 

Inna sytuacja obowiązuje w niektórych wschodnich obrządkach, będących w łączności z papieżem. Na przykład w Kościele greckokatolickim, obecnym także licznie na terenie Polski, nie ma obowiązku celibatu dla księży. Pod tym artykułem pojawił się komentarz duchownego tego Kościoła o treści: "Ja jestem od 11 lat żonatym księdzem w kościele katolickim i szumu medialnego z tego powodu nie ma".

 

 

 

Celibat

 

Temat celibatu w Kościele rzymskokatolickim powraca co jakiś czas do debaty publicznej. Polecamy dwa artykuły na ten temat z naszego archiwum: