Ks. Tykfer: Franciszek mówi o tym niebezpieczeństwie częściej niż o klerykalizmie

"Przewodnik Katolicki" / Ks. Mirosław Tykfer / pch
data23.11.2018 14:30

(fot. youtube / przewodnik katolicki // Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

To niebezpieczeństwo jest destrukcyjne dla Kościoła - pisze redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego".

 

Ksiądz Tykfer pisze, że istnieje niszczący nurt w Kościele, który nie wiąże się z księżmi, ale ze świeckimi. I nie chodzi tutaj według niego o wrogie ataki na Kościół z zewnątrz, tylko o działanie wewnętrzne. Klerykalizm niszczy Kościół, ale w równym stopniu robi to zeświecczenie Kościoła.

 

Przytacza wypowiedź papieża Franciszka, który w rozmowie redaktorem naczelnym "La Reppublica" powiedział: "Kiedy mam przed sobą klerykała, od razu staję się antyklerykałem". I dodał, że "klerykalizm nie powinien mieć nic wspólnego z chrześcijaństwem".

 

Mówi także o niebezpieczeństwie destrukcyjnym dla Kościoła, o której powiedział papież:

 

"Od słowa «świecki» pochodzi przecież określenie «zeświecczenie». Paradoksalnie papież Franciszek mówi o tym niebezpieczeństwie równie często, a statystycznie chyba częściej niż o klerykalizmie. Czy chce w ten sposób zrównoważyć, nawet jeśli słuszną, ale krytykę dotyczącą głównie kleru?".

 

Nie chodzi według niego o szukanie winnych, ale o znalezienie tego, co powoduje problem.

 

"Okazuje się, że i w przypadku klerykalizmu i zeświecczenia, wcale nie chodzi o to, która grupa jest bardziej winna. To są dwa odmienne zagrożenia wynikające z nieewangelicznego sposobu myślenia. I każdy z nich może mieć swoje źródło zarówno w umysłach duchownych, jak i świeckich".

 

Zeświecczenie nie odnosi się tylko do świeckich, ale w równym stopniu do duchownych. To problem całego społeczeństwa.

 

"Ten termin wcale nie chce koncentrować się na grzechach ludzi świeckich (...) Zeświecczenie polegałoby (...) na odchodzeniu księży od wyborów sobie właściwych, od wiary w wartość swojego celibatu, posłuszeństwa Kościołowi czy uleganie przekonaniu, że ich kapłaństwo nie jest sakramentem.

Zeświecczenie dotyczy także świeckich wtedy, gdy także oni przejmują zasady życia obce swoim chrześcijańskim wyborom stylu życia: kiedy odchodzą od wiary w wartość wierności małżeńskiej, od stawiania sobie wymagań w kontekście miłości bliźniego, szczególnie w rodzinie, kiedy przestają się modlić albo myśleć, że warto być uczciwym w biznesie i prawdomównym w mediach".

 

Papież Franciszek zeświecczenie określił jako «światowość». Ksiądz Tykfer pisze, że według Franciszka jest to prawdziwe źródło i klerykalizmu, i zeświecczenia:

 

"Klerykalizm bowiem to brak miłości księży do ludzi, kiedy przedkładają wizerunek instytucji nad dobro konkretnych dusz, kiedy zapominają, że mają służyć, a nie panować; kiedy mają być swojemu powołaniu wierni, a nie tylko poprawni. Ten sam brak miłości dotyczyć może także świeckich; kiedy nie kochają Kościoła, ale ustawiają się zawsze w pozycji zewnętrznych jego recenzentów; kiedy krytykują każdy grzech duchownych, wyciągają wszystkie możliwe brudy na forum publiczne, uważając, że taka krytyka ma swoje uzasadnienie; kiedy wreszcie nie służą bardzo konkretnie nikomu, usprawiedliwiając się rodziną i pracą, ale wytykają brak tej służby księżom, którzy rzekomo nic do roboty nie mają".