Koszalin: wigilia w zakładzie karnym. "To dla nich nie tylko nagroda za dobre sprawowanie, ale też szansa na refleksję"

KAI / pch
data21.12.2018 09:30

(fot. PAP/Marcin Bielecki)

20 grudnia w koszalińskim Zakładzie Karnym odbyła się wieczerza wigilijna. Zaproszenie na nią otrzymało 50 z ok. 400 osadzonych.

 

Świąteczną kolację spożyli razem z więźniami zaproszeni goście - bp Krzysztof Włodarczyk, kapelan o. Andrzej Artym OFM, ks. Mikołaj Lewczuk - proboszcz parafii prawosławnej oraz ks. Janusz Staszczak, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej. Obecni byli również przedstawiciele Caritas diecezji oraz Bractwa Więziennego.

Zanim wszyscy wysłuchali Ewangelii i podzielili się opłatkiem, bp Włodarczyk wyjaśnił istotę świąt Bożego Narodzenia. - W Jezusie Chrystusie objawia się bezinteresowna miłość Boga do człowieka. Spotkanie z Nim, przychodzącym do nas w ludzkiej naturze oznacza, że Bogu na nas zależy. Że Bóg nas umiłował do końca miłością bezwarunkową, na którą nie musimy zasłużyć - powiedział.

Biskup zwrócił uwagę więźniów na skarb wolności, nie tylko tej zewnętrznej, ale też tej, która jest w ludzkim wnętrzu, a której nikt nikomu nie może odebrać. - Żyć w wolności to cudowne doświadczenie. Pan Jezus przychodząc na świat chciał nam pokazać, że jesteśmy ludźmi wolnymi, że Bóg nas do niczego nie zmusi. A nawet że Bóg się zniża do nas i chce być blisko nas, żebyśmy otworzyli Mu choć szczelinę serca.

Obecni na spotkaniu duchowni prawosławny i luterański podpowiadali więźniom, by nie dali się uwieść blichtrowi świątecznych obchodów, by nie szukali "magii świąt", lecz widzieli głęboki sens przyjścia Chrystusa na ziemię.

Kpt. Sebastian Rygiel stwierdza, że świąteczna wieczerza jest dla zaproszonych na nią więźniów namiastką świąt, których im brakuje. - Dla większości z tych osób, które tutaj siedzą, jest to moment refleksji: "co ja tutaj robię? dlaczego nie jestem z rodziną?". I na taką ich reakcję liczymy: że się zreflektują, że to tym bardziej zmobilizuje ich do zmiany postawy życiowej - zaznaczył kapitan.

W tym roku ułatwia to program artystyczny, który różni się od tych z lat poprzednich, gdy więźniowie wystawiali jasełka. Teksty na wigilijny wieczór, które przeplecione zostały kolędami śpiewanymi przy akompaniamencie gitary, ułożyło 5 więźniów. Dotyczą one przeżywania świąt w izolacji. - Osadzeni mówią w nich, jak ważne jest dla nich to, co za murem zostawili: ich rodziny A także to, że mimo bólu powinni spędzić ten świąteczny czas godnie - podsumował Daniel Borek, wychowawca ds. kulturalno-oświatowych.

Osadzony pan Artur ze Złocieńca, który w zamknięciu spędza trzecie święta, wolałby być w tym czasie z dziećmi i żoną. Ale rozumie, że także w więzieniu powinien zdobyć się na wysiłek budowania poprawnych relacji z nimi. Zauważa przy tym, że dobre chęci nie wystarczą. - Człowiek może umiałby sobie sam poradzić, ale dobrze jest wiedzieć, że ktoś tam może mu pomóc, może go natchnąć. To jest według mnie ten palec Boży - stwierdził.