Pogrzeb tragicznie zmarłych nastolatek z Koszalina. Ich rodziny otrzymały wyjątkowy dar od Franciszka

KAI / "Gość Niedzielny" / ml
data10.01.2019 16:18

(fot. PAP/Marcin Bielecki)

"W tej przyjaźni były razem i w niej pozostaną(...) na zawsze" - powiedział ks. Pawlak w czasie pogrzebu. Rodziny tragicznie zmarłych nastolatek otrzymały od papieża zapewnienie o modlitwie i szczególny podarunek. 

 

Koszalin pożegnał w czwartek tragicznie zmarłe nastolatki. Amelia, Małgorzata, Julia, Karolina i Wiktoria zginęły w piątek w pożarze escape roomu. Zmarłe dziewczęta spoczną obok siebie w pięciu mogiłach na koszalińskim cmentarzu komunalnym. - Chcemy o nich pomyśleć w sposób najwspanialszy. Od razu przychodzi do głowy przyjaźń. W tej przyjaźni były razem i w niej pozostaną, na zawsze - mówił w homilii ks. Wojciech Pawlak, nauczyciel religii tragicznie zmarłych nastolatek.
 

Jak donosi "Gość Niedzielny", do biskupa Edwarda Dajczaka zadzwonił kardynał Konrad Krajewski, papieski jałmużnik, który przekazał słowa bezpośrednio od papieża Franciszka: "papież powiedział, że modli się za rodziny, które straciły swoje dzieci i każdą z nich przytula do swojego serca".

 

(fot. PAP / Marcin Bielecki)


W dniu pogrzebu rodziny tragicznie zmarłych nastolatek otrzymały różańce pobłogosławione przez papieża Franciszka.

 

Bp Dajczak o tragedii w Koszalinie: to nie może się podobać Bogu >>

 
Przed kościołem św. Kazimierza kilkaset osób za pośrednictwem telebimu uczestniczyło we Mszy św. pogrzebowej. W świątyni - gdzie wystawiono dwie trumny i trzy urny - były tylko najbliższe rodziny i przyjaciele zmarłych. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. Wojciech Pawlak, nauczyciel religii tragicznie zmarłych nastolatek.

 

- Musimy zacząć od ciszy. Ta cisza jest pełna bólu. Przez to jest gorzkim lekarstwem. W tej ciszy można usłyszeć słowo Boga, które dotyka serca, które wprowadza pokój. W tej ciszy można pozwolić Bogu na to, aby nas poprowadził. Spójrzmy na wielką przyjaźń dziewcząt. Dzieliły różne pasje, różne zaangażowania, ale były w tym razem. Czasem widząc je, znając je, można było im tej przyjaźni pozazdrości. W tej przyjaźni były razem i razem pozostaną. Na zawsze - mówił ks. Pawlak.

 

(fot. PAP / Marcin Bielecki)

 

Modlitwie pogrążonych w bólu najbliższych oraz wielu koszalinian, którzy wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku po tragedii, towarzyszy diecezjalna patronka, opiekunka sanktuarium w Skrzatuszu - Matka Boska Bolesna, Skrzatuska Pani.

 

- Nazywamy Ją Matką Naszej Nadziei, Matką Miłości Zranionej. Trzeba nam wołać do Maryi, żeby nam podarowała nadzieję, żeby nas umacniała. Ta, która nadziei nie straciła i chce się dzielić doświadczeniem utraty ukochanego dziecka. Ona jest też w stanie poskładać nasze poranione serca, scalić na nowo, by kochały. Ona chce umocnić naszą wiarę, naszą miłość, byśmy zawsze z ogromną miłością pamiętali o dziewczynkach, byśmy z ogromną miłością podchodzili do siebie w tych dniach, gdy szukamy pokoju i drogi - mówił ks. Pawlak.

 

Koszalin: komunikat bp. Dajczaka w związku z tragicznym pożarem >>

 

(fot. PAP / Marcin Bielecki)

 

- Chcemy o nich pomyśleć w sposób najwspanialszy. I to, co od razu przychodzi do głowy, to przyjaźń. (..) To, co było między nimi wyjątkowe, mimo ogromnej różnorodności. Tego, że dzieliły różne pasje. Ale były w tym wszystkim razem. Czasem nawet, widząc je, znając je, można było im trochę tej przyjaźni pozazdrościć, że to aż tak. W tej przyjaźni były razem i w niej pozostaną (...) na zawsze - dodał kaznodzieja.

 

W piątek 4 stycznia pięć 15-letnich dziewcząt zginęło w pożarze escape roomu w Koszalinie. Jedna osoba, pracownik lokalu - ciężko ranny 25-letni mężczyzna, przebywa w szpitalu w Gryficach. W trakcie zabawy dziewcząt doszło do rozszczelnienia urządzenia gazowego. Nastolatki zaczadziły się. Projektant escape roomu przebywa w areszcie. Ma zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci nastolatek. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania zeznań.

 

(fot. PAP / Marcin Bielecki)