Po śmierci Pawła Adamowicza "milczenie dobrze zrobi nam wszystkim"

"Tygodnik Powszechny" / pch
data14.01.2019 16:40

(fot. PAP/Adam Warżawa)

Już tyle razy zmarnowaliśmy szansę na opamiętanie, że i dziś pewnie nie można się łudzić - pisze Michał Okoński.

 

Redaktor "Tygodnika Powszechnego" odniósł się w artykule do zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Napisał, że powinniśmy zachować milczenie.

 

Zarówno fakt jego śmierci, jak i niewiedza na temat stanu psychicznego zabójcy, to bardzo dobre powody, żeby zachować milczenie, nie szukać winnych pochopnie i nie wyrokować zbyt łatwo. Tutaj naprawdę prosi się nie o minutę czy godzinę, ale o wiele dni milczenia.

 

Czytaj: Nie żyje prezydent Paweł Adamowicz. Zmarł na skutek odniesionych ran »

 

Okoński jest sceptyczny dla różnych inicjatyw organizowanych na rzecz jednoczenia narodu, zapowiadanych przez polityków.

 

Już tyle razy zmarnowaliśmy szansę na opamiętanie, że i dziś pewnie nie można się łudzić. Nie warto więc też spekulować, co z nami będzie dalej, albo oceniać terapeutyczną przydatność zapowiadanych już przez polityków marszów czy wieczorów ze świecami, nie mówiąc już o prawdopodobieństwie tego, czy rząd i opozycja staną w ich trakcie ramię w ramię (choć jedno pewnie wypada przy tej okazji powiedzieć - że politycy są ostatnimi, którzy powinni takie imprezy organizować; jeśli już, to inicjatywa mogłaby wyjść ze świata organizacji pozarządowych).

 

Czytaj: Ks. Kachnowicz po ataku w Gdańsku: ten kraj stał się psychiatrykiem; politycy zrobili tu arenę swojej wojny »

 

Chociaż "media i portale społecznościowe w większości wyglądają tak, jakby tylko czekały na podobną okazję", Okoński apeluje o nie pogrążanie się w dalsze sianie medialnej nienawiści.

 

W walce politycznej, w sianiu nienawiści pogrążamy się coraz głębiej i doprawdy nieważne jest teraz również kalkulowanie, kto zaczął albo kto dolał więcej oliwy do ognia.

 

Wydarzenia z Gdańska wezwały redaktora "Tygodnika Powszechnego" do rachunku sumienia i pytania o własne zaangażowanie w sprawy publiczne. Podjął także kwestię radzenia sobie z medialną agresją i jej sensem.

 

Równocześnie konfrontuję się - również jako osoba publiczna, starająca się przecież wpływać na rzeczywistość - z pytaniem o własne życie. Czy to, co robię, ma sens i czemu służy. Jakich wyborów dokonuję, co dotyczy też kwestii sposobu zaangażowania w sprawy publiczne. Ile we mnie frustracji i złości, jak sobie radzę z własną agresją. Ile tego oddaję światu, a ile swoim najbliższym. Czy to ma sens.

 

Cały komentarz Michała Okońskiego dostępny jest na stronie "Tygodnika Powszechnego" »