Mimo układu z Watykanem trwają prześladowania katolików w Chinach

KAI / pk
data08.02.2019 20:34

(fot. shutterstock.com)

W ponad milionowym Qiqiharze w północno-wschodniej prowincji Heilongjiang przez całe drugie półrocze 2018 do dzisiaj trwają prześladowania miejscowych katolików, którzy w całości należą do Kościoła podziemnego, a więc nieuznawanego przez władze Chin.

 

W ostatnich miesiącach przedstawiciele różnych sił społecznych, policji i Urzędu Spraw Religijnych wdarli się do 7 miejscowych kościołów, przerywając odprawiane tam Msze św. oraz wypędzając stamtąd księży i wiernych. Nastąpiło to po podpisaniu 22 września ub.r. watykańsko-chińskiego układu tymczasowego, który miał regulować, przynajmniej częściowo, sytuację katolików w Państwie Środka.


Wszyscy mieszkający w mieście i okolicach wierni i posługujący im księża należą do działającego bez oficjalnego uznania przez władze Kościoła katolickiego, ale dotychczas mieli oni dobre stosunki z miejscowymi władzami. Fala represji i prześladowań rozpoczęła się wkrótce po zawarciu przez Pekin wspomnianego porozumienia ze Stolicą Apostolską, które m.in. formalnie znosiło ekskomuniki, nałożone jeszcze w latach pięćdziesiątych XX w. na biskupów należących do kontrolowanego przez rząd Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh).

 

Jednym z nich był obecny biskup Harbinu (stolicy prowincji) Giuseppe Yue Fushen, który tym samym uznawany jest teraz również przez Watykan. Natomiast biskup Qiqiharu - Wei Jingyi nie należy do Stowarzyszenia, ale - podobnie jak jego wierni - utrzymywał dotychczas dobre kontakty z rządem.

 

Wzmożenie obecnych represji wobec katolików "podziemnych" odzwierciedla wcielanie w życie nowych regulacji prawnych dotyczących życia religijnego, wprowadzonych przez władze w lutym ub.r. w celu całkowitego wyeliminowania Kościoła podziemnego. Przybrało ono na sile po zawarciu wspomnianego układu watykańsko-chińskiego, co - zdaniem wielu komentatorów - może stwarzać wrażenie, jakoby sprzyjał on takim właśnie działaniom władz. Mówi się nawet, że dokument ten dodał pewności siebie Frontowi Zjednoczonemu w obliczu Watykanu.

 

Tymczasem ludzie Kościoła wskazują w tym kontekście na łamanie konstytucji chińskiej, która formalnie zapewnia wszystkim wolność religijną. Niektórzy podejrzewają nawet, że całkowitemu usunięciu Kościoła podziemnego z rzeczywistości chińskiej sprzyja "patriotyczny" bp Yue Fusheng.

 

W diecezji Qiqihar w grudniu ub.r. policja zniszczyła częściowo klasztor i rozpędziła mieszkające tam siostry. Podobnych wydarzeń było w ostatnich miesiącach więcej, od września do końca 2018 roku. Były to burzenie lub zamykanie świątyń uznanych za nielegalne, wypędzanie z nich księży i sióstr oraz różne represje wobec wiernych. Wszystkie te działania wywołują wielkie oburzenie, ale też podziały w Kościele, gdyż niektórzy księża i świeccy ulegają brutalnym naciskom i wstępują do PSKCh, co spotyka się z poparciem ze strony bp. Yue.