Koordynator KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży krytycznie o tzw. tajemnicy papieskiej

KAI / sz
data24.02.2019 11:52

ks. Adam Żak SJ (fot. YouTube / BP KEP)

- Przy ciasnym rozumieniu skutkuje on automatycznie wykluczeniem ofiary z całego postępowania, tak jakby jej rola ograniczała się tylko do tego, żeby powiedzieć, co się wydarzyło i o reszcie zapomnieć - powiedział o. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży z ramienia KEP i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii "Ignatianum" w Krakowie.

 
Skomentował on dla KAI trwający w Watykanie "szczyt" na temat ochrony małoletnich w Kościele przed wykorzystywaniem seksualnym.
 

Przypomniał, że Ojciec Święty prosił na początku spotkania, żeby było ono konkretne. - I z dnia na dzień coraz więcej konkretów się pojawiało, obok których konferencje episkopatów i najwyżsi przełożeni zakonni nie mogą przejść obojętnie. Tym bardziej, że patrząc na formuły, w jakich zostały zaproponowane te procedury, widać, że są one już dość dojrzałe do tego, żeby niedługo stały się obowiązującym prawem. Na przykład abp Charles Scicluna zapowiedział na konferencji prasowej, że vademecum dla pasterzy Kościoła jest już prawie gotowe. To wszystko pokazuje, że to spotkanie jest ukierunkowane na działanie, które jasno wyraża, w sposobie postępowania wobec ofiar, wolę całego Kościoła, żeby nie było sloganem mówienie, że ofiary są na pierwszym miejscu, tylko żeby rzeczywiście były na pierwszym miejscu. Byśmy nie wycierali sobie ust powtarzaniem, niczym zaklęć, takich formuł, jak "zero tolerancji". Trzeba po prostu według tych inspiracji działać - wskazał dyrektor krakowskiego Centrum Ochrony Dziecka.

 

Jego zdaniem jest to "impuls ze strony Stolicy Apostolskiej, która ma możliwość przełożenia go na konkretne akty uzupełniające prawo, które już obowiązuje, ale które może udoskonalić albo wyjaśnić". Jako przykład podał sprawę rozumienia i stosowania tzw. sekretu papieskiego, o czym mówił kard. Reinhard Marx z Niemiec.

 

- Przy ciasnym rozumieniu skutkuje on automatycznie wykluczeniem ofiary z całego postępowania, tak jakby jej rola ograniczała się tylko do tego, żeby powiedzieć, co się wydarzyło i o reszcie zapomnieć. Tymczasem wiemy, że bardzo pomocne i uzdrawiające dla ofiar jest to, że wiedzą, jak przebiega postępowanie w ich sprawie. Abp Scicluna cytował przypadki, w których ofiary pisały do Kongregacji Nauki Wiary, pytając w jakim punkcie jest ich sprawa i czy w ogóle była rozpatrywana. Po kontroli okazywało się, że sprawa jest już dawno załatwiona, że sprawca poniósł karę, a nawet został wykluczony ze stanu duchownego, a ofiara nie została o tym nawet poinformowana. Takie rzeczy nie mają prawa się więcej zdarzyć. Myślę, że Stolica Apostolska ma obowiązek, żeby tych rzeczy jasno wymagać i jasno je regulować, czy to w przygotowywanym vademecum, czy też w innych aktach prawnych, bardziej proceduralnych, by wpłynąć na zmianę naszej mentalności, abyśmy działali zgodnie z duchem ewangelicznym, w duchu, do jakiego zachęcają nas trzej kolejni papieże: Jana Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek - podkreślił o. Żak.

 

Ujawnienie tych sekretów może się skończyć nawet ekskomuniką. Na czym polega "papieski sekret"?<<

 

Pytany, czy spotkanie przewodniczących konferencji biskupich z całego świata osiągnęło cel zamierzony przez papieża Franciszka, duchowny odpowiedział, że nie można jeszcze mówić o jego "bezpośrednim skutku, chyba że w każdym z uczestników". Możemy się o tym przekonać jedynie poprzez rozmowy z nimi.

 

- Słyszałem wypowiedzi, np. abp. Marka Jędraszewskiego, które pokazywały głębokie przeżycie tego spotkania - zaznaczył o. Żak.

 

Odnosząc się do tematów poruszanych w kolejnych dniach "szczytu", stwierdził, że dotknięto bardzo konkretnych problemów i zaproponowano bardzo konkretne decyzje, np. w formie rozpisanej na punkty przez kard. Blase’a Cupicha, dotyczące postępowania wobec kościelnych przełożonych winnych ukrywania czy niewłaściwego załatwiania zgłoszeń czy przypadków, o których się dowiedzieli.

 

Koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży z ramienia Konferencji Episkopatu Polski zwrócił uwagę, że bez przejrzystości nie da się rozwiązać tego kryzysu, związanego ze skandalem wykorzystywania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych. - Nie da się na niego odpowiedzieć bez prawdy, bez stanięcia z całą szczerością wobec wspólnoty Kościoła, która "ma prawo wiedzieć" (to są słowa Jana Pawła II) od swoich pasterzy o tym, co się stało i jak działaliśmy. Jeśli działaliśmy źle, to liturgia pokutna w Watykanie pokazała, że mamy stanąć w prawdzie, zrobić rachunek sumienia i powiedzieć, że zrywamy z takim sposobem postępowania - powiedział o. Żak.