Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa w warszawskim kościele

PAP / pk
data12.04.2019 14:46

(fot. depositphotos.com)

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola wszczęła w piątek śledztwo po tragedii na plebanii kościoła św. Augustyna. Postępowanie dotyczy zabójstwa 64-letniego Marka T. oraz spowodowania obrażeń ciała u jednego z księży. Napastnik, 40-letni zawodnik sztuk walki, nieprzytomny przebywa w szpitalu.

 

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, śledztwo zostało wszczęte w piątek przed południem przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola.

 

"Dzisiaj po wpływie akt do prokuratury i zapoznaniu się z całością zgromadzonego na tym etapie materiału dowodowego prokurator wszczął śledztwo w kierunku zabójstwa pokrzywdzonego poprzez zadanie mu uderzeń skutkujących obrażeniami głowy oraz w sprawie spowodowania obrażeń ciała na okres powyżej siedmiu dni u księdza, który próbował obezwładnić napastnika" - przekazał PAP prok. Łapczyński.

 

"Doszło do bardzo brutalnego napadu". Rzecznik Archidiecezji Warszawskiej o napadzie na Muranowie>>

 

Prokuratura zleciła sekcję zwłok zmarłego 64-latka, która rozpoczęła się w piątek około południa. Mężczyzna miał liczne złamania kości czaszki.

 

Napastnik, Jan B., nie usłyszał jeszcze zarzutów. W czwartek po obezwładnieniu przez policjantów zemdlał i dotychczas nie odzyskał przytomności, przebywa w jednym z warszawskich szpitali. Prokurator Łapczyński powiedział, że od 40-latka pobrano materiał do badań na zawartość w organizmie alkoholu lub innych środków odurzających.

 

Jak podaje prokuratura, Jan B. trenował sztuki walki, jest dobrze zbudowany i silny. Według ustaleń PAP mężczyzna był zawodnikiem drużyny rugby w jednym ze stołecznych klubów.

 

Łapczyński przekazał, że 40-latek był wcześniej notowany za kradzież rozbójniczą i spowodowanie uszkodzenia ciała, naruszenie nietykalności cielesnej, znieważenie oraz spowodowanie obrażeń ciała skutkujących zwolnieniem lekarskim poniżej siedmiu dni. Ofiarą wszystkich tych przestępstw była jedna kobieta. Jan B. był także notowany w 208 r. za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.

 

Do zdarzenia, którego B. miał być sprawcą, doszło w czwartek popołudniu na plebanii kościoła św. Augustyna przy ul. Nowolipki w Warszawie. Jan B. zaatakował 64-letniego mężczyznę, który do kościoła przyjechał wraz z żoną. Ze wstępnych ustaleń wynika, że podczas zdarzenia kobieta korzystała z sakramentu spowiedzi, a mąż na nią czekał. Sprawca miał kilkukrotnie uderzyć Marka T., a następnie położyć go na posadzce kościoła. Na pomoc pokrzywdzonemu ruszył ksiądz, który także został zaatakowany przez Jana B.

 

Duchowny powiadomił o zdarzeniu policję i pogotowie. Po reanimacji pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.

 

Czwartkową tragedię skomentował kardynał Kazimierz Nycz. Stanowisko duchownego przekazało w piątek biuro prasowe Archidiecezji Warszawskiej.

 

"Mówiąc tak zupełnie po ludzku, jeżeli człowiek nie może być pewny nawet w takim miejscu, do którego przychodzi po posługę religijną, to jest wielki znak zapytania, co się z tymi naszymi czasami stało" - powiedział kardynał.

 

Dodał, że w tym wydarzeniu jest "mocny kawałek rekolekcji" przed Wielkim Tygodniem. "Dla nas wszystkich będzie to próba miłości i próba przebaczenia. (...) Starajmy się wyciągnąć z niego wnioski dla siebie. Chodzi o głęboki, duchowy wymiar całej tej sprawy, że ten człowiek, który został zabity, wychodził od konfesjonału, był po spowiedzi. To sakrament, który wszystkim nam przynosi uwolnienie z grzechów i przygotowuje do śmierci. Ta czujność, że nie znamy dnia ani godziny swojej śmierci, została tu mocno wyeksponowana" - powiedział kard. Nycz.

 

Hierarcha poinformował, że modli się za zmarłego Marka T., jego rodzinę oraz za sprawcę, "żeby dobry miłosierny Pan jego także nawrócił, uzdrowił i otworzył na działanie dobra".