Ks. Adam Boniecki odpowiada na zarzuty o brak reakcji ws. oskarżeń wobec kustosza licheńskiego sanktuarium

Tygodnik Powszechny / sz
data13.05.2019 14:35

(fot. Grażyna Makara/ Tygodnik Powszechny)

"W filmie pojawia się też wątek ks. Eugeniusza M., byłego kustosza Lichenia. Z mojego zgromadzenia" - zaczyna swoją wypowiedź ks. Boniecki. Zakonnik opowiedział również o tym, co usłyszał od oskarżonego kapłana.

 

Wczoraj ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zapytał publicznie na Twitterze, co zrobił ks. Boniecki w obronie ofiar, gdy był generałem Zgromadzenia Księży Marianów. Jego pytanie ma związek z ujawnieniem przez Tomasza Sekielskiego informacji, że kustosz licheńskiego sanktuarium został oskarżony o molestowanie osoby małoletniej.

 

 

Ks. Boniecki odpowiedział dziś pośrednio na ten zarzut. Tekst ukazał się na stronie Tygodnika Powszechnego. Redaktor naczelny TP zaczyna go od podzielenia się wrażeniami po obejrzeniu dokumentu. "Smutek, wstyd. I żal. Koszmarne relacje ofiar, żałosne postacie winnych, blade w tym kontekście fragmenty wypowiedzi biskupów" - mówi marianin.

 

Czytaj też: "Nadchodzi sąd nad wilkami w koloratkach". Jacek Prusak SJ po filmie Sekielskiego>>

 

Później zabiera głos ws. ks. Eugeniusza M., która toczyła się w czasach, gdy ks. Boniecki był generałem zgromadzenia. Publikujemy ten fragment poniżej:

 

"W filmie pojawia się też wątek ks. Eugeniusza M., byłego kustosza Lichenia. Z mojego zgromadzenia. Ofiara opowiada, że była przez niego molestowana prawie 40 lat temu, «jakoś zaraz po ogłoszeniu stanu wojennego ». Nie byłem wtedy jeszcze przełożonym generalnym, pracowałem w Rzymie, jako redaktor naczelny polskiego wydania «L’Osservatore Romano ».  Takimi przypadkami z natury rzeczy zajmuje się przełożony prowincji w danym kraju, nie generał, jednak przełożony generalny dwukrotnie w ciągu sześciu lat wizytuje wszystkie prowincje. Ja też, gdy pełniłem tę funkcję w latach 1993-99, wizytowałem. Sprawdziłem teraz: kiedy byłem generałem zakonu, ani do mnie, ani do prowincjała nie wpłynęła żadna informacja o nadużyciach księdza kustosza wobec nieletnich. Wpłynęło inne oskarżenie, które nie dotyczyło nieletnich - chodziło o molestowanie dorosłego mężczyzny, co oczywiście także wymagało interwencji. Jednak pokrzywdzony kategorycznie odmówił wniesienia formalnego oskarżenia. Dramatyczne rozmowy nie dały rezultatu. W żaden sposób nie można było kustoszowi winy udowodnić. Rozmawiałem z nim. Zdecydowanie wszystkiemu zaprzeczył. Żalił się, że jest ofiarą oszczerstw, nawet wskazywał ich autora, kogoś od lat pracującego za granicą. Postępowanie trwało dłużej niż urzędowanie moje i ówczesnego prowincjała, kontynuowali je nasi następcy. Ostatecznie kustosz najpierw został zdjęty z urzędu i wycofany z duszpasterstwa, potem - co w filmie oświadczył rzecznik obecnego prowincjała - został poddany wymaganym procedurom prawnym".

 

Cały tekst ks. Bonieckiego w Tygodniku Powszechnym możecie przeczytać pod tym linkiem>>.

 

Wcześniej w tej samej sprawie głos zabrał rzecznik prasowy Zgromadzenia Księży Marianów.