Pokrzywdzony, który wystąpił w filmie Sekielskiego: córka napisała do mnie smsa. Popłakałem się jak dziecko

Onet.pl / sz
data15.05.2019 14:35

(fot. "Tylko nie mów nikomu" / youtube.com)

"Zastanawiałem się, co się stanie, gdy ten film zobaczy moja rodzina. Jak zareaguje? Jak zareagują moi rodzice? Jak zareagują córki? To, o czym mówiłem w filmie, te szczegóły, nikt o tym nie wiedział" - powiedział Marek Mielewczyk.

 

"Mam poczucie, że to, co się wydarzyło, jest ważne. I że ten film jest większym dobrem" - mówi w rozmowie z Piotrem Olejarczykiem Marek Mielewczyk. Mężczyzna, który wystąpił w filmie "Tylko nie mów nikomu", opowiedział portalowi Onet.pl, co się zmieniło po publikacji dokumentu oraz jak wyglądała praca z Tomaszem Sekielskim. Poprosił jednocześnie, aby do tego nie wracać, bo jest mu niezwykle trudno za każdym razem, kiedy przypomina sobie szczegóły tamtych wydarzeń.

 

Prymas komentuje słowa abpa Głódzia. Mówi o szczegółach przyjazdu do Polski papieskiego wysłannika ds. pedofilii>>

 

Publikacja filmu wiązała się dla niego również z ujawnieniem swojej historii, której nie znała nawet najbliższa rodzina. "Przed ślubem nie powiedziałem tego żonie. Czułem strach. Bałem się, że jak komuś to opowiem, to zostanę sam w życiu. Nikt mi nie pomoże. Żadna dziewczyna nie będzie mnie chciała, bo przecież spałem z mężczyzną. Zaczną im się pojawiać pytania w głowie. Myślałem, po co mi to potrzebne? Lepiej być cicho. A to nieprawda" - stwierdza.

 

"Długo przygotowywałem się do tego emocjonalnie. Ale emocje narastały. Zastanawiałem się, co się stanie, gdy ten film zobaczy moja rodzina. Jak zareaguje? Jak zareagują moi rodzice? Jak zareagują córki? To, o czym mówiłem w filmie, te szczegóły, nikt o tym nie wiedział" - mówi Mielewczyk.

 

"Moja córka napisała do mnie esemesa «Tatko, bardzo cię kocham». Popłakałem się. Jak dziecko" - dodaje mężczyzna.

 

Ujawnienie swojej dramatycznej historii i tożsamości miało również wpływ na jego relacje ze znajomymi z dawnych lat. "Odezwało się bardzo dużo moich znajomych. Ale i osób, z którymi dawno nie miałem kontaktu. Nauczyciele ze szkoły, moje wychowawczynie z przedszkola. Osoby, które opiekowały się mną, jak miałem kilka lat. Jedna z nich, pani Basia, napisała do mnie taki wielki poemat. To było dla mnie wielkim wzruszeniem. Odezwali się do mnie ludzie, którzy od ponad 20 lat ze mną nie rozmawiali na żaden temat. Kuzyni, kuzynki. Dostałem od nich wielkie wsparcie" - czytamy na portalu Onet.pl.

 

Jacek Prusak: nadchodzi sąd nad wilkami w koloratkach>>

 

Dziennikarz zapytał Marka Milewczyka również o to, jak ocenia reakcję. "Są bardzo różne, ale mimo tego bardzo chłodno to wszystko przyjmuję. Nie widzę tutaj uczucia. Brakuje mi też takiego męskiego podejścia i poklepania po plecach. Porozmawiania z nami. Dlaczego ci odziani w purpurę, dorośli faceci nie staną z nami twarzą w twarz? Czy to tak trudno zrobić? Przecież nasze historie wskazują, że ksiądz zawinił, a jego przełożeni to ukrywali. Ale w Kościele nie widzę takiej chrześcijańskiej skruchy. Żeby podejść, żeby przeprosić. Tego nie ma" - odpowiada Mielewczyk.

 

Po czym dodaje w odniesieniu do wypowiedzi gdańskiego metropolity: "Arcybiskup Głódź powiedział, że byle czego nie ogląda. To ja się czuję byle kim, byle czym. Czuję się z tym źle. Nie chcę być tak traktowany po raz kolejny. Nie dość, że ksiądz mnie wykorzystał i zrobił ze mnie byle co, to teraz po raz kolejny dostaję - za przeproszeniem - w ryja. Dalej mam być niczym? Nie chcę tak".

 

Pokrzywdzony deklaruje też, że do Kościoła jako instytucji stracił jakiekolwiek zaufanie. "Jest to pewien wyrachowany system, dla którego nie liczy się jednostka, człowiek" - ocenia.

 

"W tym filmie wskazujemy, że w Kościele są chorzy ludzie. Że są zboczeńcy, którzy powinni być z niego usunięci. Pokazujemy zwierzchnikom Kościoła, że mają coś z tym zrobić. A oni to traktują jako atak na Kościół. To nie jest w żadnym wymiarze atak na Kościół" - dodaje.

 

Jednocześnie dodaje, że mimo wszystko jest pełen nadziei. "Ten film jest takim zaczątkiem zmian. Wierzę w to mocno" - mówi Marek Mielewczyk.

 

* * *

 

Ruszyła inicjatywa skierowana do osób, które doświadczyły przemocy na tle seksualnym w Kościele. "Kościół to nie tylko księża i biskupi. Jako świeccy również ponosimy za niego odpowiedzialność" - mówią inicjatorzy. Doświadczyłeś przemocy seksualnej? Kliknij w baner: