Kraków: dziękczynienie za beatyfikację Michała Giedroycia

PAP / kw
data08.06.2019 20:26

Michał Giedroyć

Błogosławiony Michał Giedroyć uczy nas, ludzi współczesnych (...), że prawdziwa wielkość człowieka pochodzi nie z tego, ile się czyni, ale jak się czyni - mówił podczas sobotniej mszy w Krakowie Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu.

 

Prefekt przewodniczył mszy i wygłosił homilię podczas uroczystości dziękczynnych za beatyfikację żyjącego w XV w. Michała Giedroycia, patrona chorych, zakrystian i wspólnot życia konsekrowanego, które odbyły się w bazylice Mariackiej z udziałem m.in. nuncjusza apostolskiego w Polsce abp Salvatore Pennacchio, a także biskupów z Litwy, jego rodzinnego kraju.

 

Do krakowskiej świątyni przybili też potomkowie rodziny błogosławionego.

 

Jak podkreślił w homilii kard. Angelo Becciu, Michał Giedroyć, chociaż pochodził z książęcego rodu, pełnił prostą funkcję zakrystianina, która została mu powierzona we wspólnocie zakonnej.

 

"Dbał o porządek w kościele św. Marka, wielbił nieprzerwanie Pana Boga, posłusznie wykonywał zlecone mu prace, dzielnie znosił przykrości i przeciwności losu. Wiódł życie proste i ubogie. Chociaż z racji swojego pochodzenia mógł otrzymać święcenia kapłańskie, zdecydował się pozostać +prostaczkiem+ jako brat zakonny, otoczony murem klasztoru" - przypomniał.

 

Papieski prefekt zaznaczył, że talenty jakie otrzymał polski błogosławiony, wykorzystał dla dobra innych. Główne drogi, na których realizował miłość bliźniego - przekonywał kardynał - nic nie straciły dzisiaj na swojej aktualności: wsłuchiwać się w głos drugiej osoby, przyjmować pukających do drzwi, wspierać jałmużną biednych i pocieszać strapionych.

 

"Tajemnica jego życia tkwi właśnie w prymacie Pana Boga: Jemu wszystko zawierzał i Jemu za wszystko dziękował. Nie zabiegał o rzeczy uważane za wielkie w oczach świata, ale kierował swoją uwagę na to, co jest najważniejsze, czyli na miłość Boga i na przyjaźń z drugim człowiekiem" - zaznaczył kard. Angelo Becciu.

 

"Błogosławiony Michał uczy nas, ludzi współczesnych, którzy jesteśmy przytłoczeni tysiącami na pozór ważnych spraw, że prawdziwa wielkość człowieka pochodzi nie z tego, ile się czyni, ale jak się czyni" - podkreślił w homilii prefekt.

 

Zaznaczył, że bł. Michał jest dobrą nowiną dla tych wszystkich, którzy czują się nieszczęśliwi, zawiedzeni, odrzuceni, poranieni negatywnymi doświadczeniami życiowymi, i którzy utracili poczucie własnej godności.

 

"Im wszystkim wskazuje, poprzez przykład własnego życia, źródło prawdziwego szczęścia, a jest nim zaufanie i głęboka wiara w Pana Boga, który pomaga każdemu w przyjmowaniu własnych codziennych krzyży" - mówił hierarcha.

 

Przypomniał, że sobotnia uroczystość dziękczynna, chociaż odbywa się w Krakowie, daje szczególną okazję do podkreślenia szczególnej więzi wiary i wzajemnej współpracy pomiędzy Polską a Litwą.

 

Michał Giedroyć - mówił prefekt - urodził się około 1420 r. niedaleko Wilna, zaledwie kilkadziesiąt lat po chrzcie swojej ojczyzny. Tam również przeżył prawie 40 lat swojego życia, zanim przybył do Krakowa. "Był przepięknym kwiatem, jednym z pierwszych, młodego Kościoła litewskiego, stając się następnie cennym darem dla ziemi polskiej" - ocenił kardynał.

 

Zwrócił uwagę, że uroczystość dziękczynienia za dar beatyfikacji Michała Giedroycia zbiega się ze wspomnieniem innej świętej, która zbliża do siebie te oba narody: św. Jadwigi, królowej Polski i wielkiej księżnej litewskiej. W sobotę przypada wspomnienie liturgiczne tej świętej oraz 22 rocznica jej kanonizacji, której dokonał św. Jan Paweł II w Krakowie.

 

Dekret papieża Franciszka o heroiczności cnót i potwierdzenia "kultu od niepamiętnych czasów", czyli tzw. beatyfikacja równoważna Sługi Bożego Michała Giedroycia (1425-1485) została ogłoszona 7 listopada 2018 r.

 

Decyzja papieża oznacza wpisanie błogosławionego do kalendarza liturgicznego i zgodę na oddawanie mu czci w miejscach z nim związanych.

 

Jak podkreślił podczas uroczystości metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, dzięki decyzji papieża Franciszka, "wielką radość przeżywają równocześnie dwa kraje, dwie ojczyzny - Polska i Litwa - które dały świętemu, katolickiemu i apostolskiemu Kościołowi bł. Michała Giedroycia".

 

Przypomniał on, że wywodzący się z litewskich kniaziów Michał Giedroyć urodził się ok. 1420 roku w miejscowości Giedroycie, niedaleko Wilna. W wieku ok. 40 lat wstąpił na Litwie do zakonu Kanoników Regularnych od Pokuty, w Polsce popularnie zwanych markami. Niewiele później przybył do Krakowa, gdzie w klasztorze tego zakonu, u św. Marka, spędził ok. 25 lat. Tutaj też zmarł dnia 4 maja 1485 r.

 

Przez cały czas służył w klasztorze jako zakrystianin. Prowadził proste życie codziennej modlitwy, pracy, pokuty i miłości bliźniego. Słynął z tego, że małe rzeczy czynił w wielki sposób.

 

W Krakowie - zaakcentował abp Jędraszewski - znalazł bliskich sobie duchowo ludzi, którzy byli dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi: św. Szymon z Lipnicy, św. Jan Kanty, św. Stanisław Kazimierczyk, Sługa Boży Izajasz Boner i Sługa Boży Świętosław Milczący. "Dzięki nim wiek XV stał się prawdziwie szczęśliwym wiekiem Krakowa - +felix saeculum Cracoviae+" - mówił metropolita krakowski.

 

Michał Giedroyć pochowany jest w krakowskim kościele św. Marka.