Taizé: upublicznienie przypadków wykorzystywania seksualnego wzmacnia wiarygodność Wspólnoty

KAI / sz
data10.06.2019 21:16

(fot. facebook.com/taize)

Przewodnicząca Konferencji Zakonników i Zakonnic we Francji (Corref) s. Véronique Margron pochwaliła postawę Wspólnoty z Taizé wobec przypadków wykorzystywania seksualnego, jakiego w latach 1950-1980 dopuściło się trzech braci. Jej zdaniem, upublicznienie sprawy przez przeora, br. Aloisa, przyczyni się do wiarygodności tej ekumenicznej wspólnoty.

 

Francuska dominikanka zwróciła uwagę, że br. Alois mógł zadowolić się złożeniem doniesienia do wymiaru sprawiedliwości, gdyż "nic nie zobowiązywało go do mówienia publicznie" o tym, co się wydarzyło. Wspólnota przyjęła jednak "postawę proaktywną", pokazując w ten sposób, że "zawsze poważnie traktowała słowa ofiar", a także "z szacunku i z poczucia odpowiedzialności wobec dziesiątków tysięcy młodych, których co roku przyjmuje" w Taizé. Chodziło także o to, by "nie było złej tajemnicy" między braćmi i aby mogli patrzeć sobie prosto w oczy. - Robią coś, co powinno być czymś normalnym, ale niestety nie zawsze tak jest - zauważyła szefowa Corref.

 

W rozmowie z dziennikiem "La Croix" podkreśliła, że Wspólnota wprowadziła procedury mające na celu bezpieczeństwo młodych w Taizé, a także adres mejlowy, na który można zgłaszać ewentualne nadużycia. - Ale nie potrzebowała protokołu, by podjąć swą decyzję: to wysłuchanie ofiar przekonało br. Aloisa do potrzeby zwrócenia się do wymiaru sprawiedliwości, jak również do braci i poza ich krąg - stwierdziła s. Véronique.

 

Czytaj też: Brat Alois zabiera głos ws. przypadków wykorzystania seksualnego osób nieletnich w Taizé>>

 

Jej zdaniem nie bez znaczenia jest też fakt, że obecność w Taizé braci-protestantów i to, że większość braci-katolików nie jest kapłanami czynią Wspólnotę "mało klerykalną". Ponadto ich praktyka słuchania młodych i ich sposób życia sprawiają, że nie żyją oni za wysokim murem. Jednocześnie wiedzą, że "ich rola świadków nakłada na nich wielką odpowiedzialność", co może prowadzić do ich "pewnej idealizacji". - Powiedzenie prawdy o napaściach seksualnych, popełnionych przez braci w kontekście nadużycia zaufania, sprowadza wszystkich na ziemię. Jest to sposób powiedzenia tym, którzy ich cenią: "Być może uważacie nas za wspaniałych, ale oto co się zdarzyło". Chwała im za to! - wskazała s. Margron.

 

Według niej, powiedzenie prawdy sprzyja wiarygodności Taizé i "wzmacnia zaufanie" do Wspólnoty u wielu ludzi "bardziej niż stwierdzenia typu: «nie mamy żadnego problemu»". Bycie wiarygodnym oznacza rozliczanie się i uznanie, że popełniamy grzechy i błędy. - Moim zdaniem, gdy miną emocje spowodowane tą rewelacją, ludzie towarzyszący młodzieży będą mogli sobie powiedzieć: "Skoro sami postanowili o tym mówić, to niczego nie ukrywają, są odpowiedzialni, a więc można im ufać" - podkreśliła francuska dominikanka.